Po raz pierwszy od 2013 roku przybyło kart kredytowych. Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że przyrost jest niewielki – raptem 14 tys. plastików w okresie od lipca do końca września – może jednak sygnalizować rychłe odwrócenie się trendu. Popularność kredytówek może zwiększyć wejście w życie regulacji ograniczających wysokość pozaodsetkowych kosztów kredytu. Karty nie zostały objęte „antylichwą 2.0”.


Szczyt popularności kart kredytowych przypadł na koniec 2009 r. W tym okresie liczba plastików w portfelach klientów osiągnęła rekordową wartość – niemal 11 mln sztuk. Od tego czasu w statystykach publikowanych przez bank centralny widoczne było kurczenie się rynku. Z kwartału na kwartał liczba kart w obiegu malała, a spadki tylko sporadycznie przerywane były przez pojedyncze okresy minimalnych wzrostów. Ostatni taki epizod miał miejsce w pierwszej połowie 2013 r., gdy odnotowana przez NBP liczba plastików zwiększyła się o 30 tysięcy.
W trzecim kwartale 2015 r. w publikowanych przez bank centralny danych znowu pojawiła się przeciwstawiająca się długoterminowym trendom anomalia. W okresie od lipca do września liczba kart kredytowych zwiększyła się o 14 tysięcy. Łącznie banki wydały 5,86 mln plastików, co oznacza przyrost o 0,25 proc. kwartał do kwartału, ale spadek o 3 proc. w stosunku do poprzedniego roku.
Karty kredytowe po serii obniżek stóp procentowych stały się jednym z najtańszych źródeł finansowania konsumpcji z punktu widzenia klientów indywidualnych. Narzucany przez prawo limit oprocentowania zobowiązań wynosi obecnie 10 proc. w stosunku rocznym. O ile w przypadku kredytów gotówkowych banki mogą swobodnie manipulować dodatkowymi elementami wpływającymi na koszt pieniądza (m.in. opłatami i prowizjami), to karty kredytowe są pod tym względem znacznie mniej elastyczne. Na razie nieliczne instytucje obciążają swoich klientów regularnymi opłatami za samo korzystanie z plastiku.
W marcu 2016 r. skończy się okres przejściowy nowych regulacji ograniczających pozaodsetkowe koszty kredytu. Opłaty i prowizje będą podlegały limitowaniu, ale jednym z wyjątków przewidzianych w ustawie są karty kredytowe. W ich przypadku maksymalna wysokość dodatkowych opłat nie będzie ograniczona. Niewykluczone, że zachęci to banki, a także szczególnie dotknięte przez ustawowe limity firmy pożyczkowe, do zainteresowania się kartami i szerszego promowania tego instrumentu.
Karty coraz powszechniejsze
W trzecim kwartale 2015 r. przybyło także kart debetowych (wzrost o 1,12 proc.) i przedpłaconych (2,03 proc.). Plastiki powiązane z rachunkiem stanowią 76 proc. wszystkich kart w obiegu, a instrumenty prepaid – 6 proc. Narodowy Bank Polski od niedawna podaje statystyki dotyczące kart przedpłaconych. Warto przypomnieć, że anonimowe instrumenty tego typu znalazły się ostatnio w centrum zainteresowania Komisji Nadzoru Finansowego. Nadzorca wpłynął na banki korzystające z konstrukcji prawnej pieniądza elektronicznego w swoich produktach, skłaniając kilku wydawców do zaprzestania wydawania kart. Z pewnością znajdzie to swoje odbicie w danych za kolejne kwartały – karty prepaid znajdą się w odwrocie.
Szybko rośnie sieć akceptacji kart płatniczych. W trzecim kwartale 2015 r. liczba akceptantów powiększyła się o 18,5 proc. rdr i 0,4 proc. kdk, osiągając wartość 182 tys. W kraju dostępnych jest 440 tys. terminali płatniczych – o 3,38 proc. więcej niż w II kw. 2015 r. i o 16,21 proc. więcej niż rok wcześniej. Od początku lipca do końca września wykonano łącznie 643 mln operacji kartami, a wartość transakcji sięgnęła 45 mld zł. Oznacza to odpowiednio wzrosty o 32 proc. i 20 proc. rok do roku.
Z danych opublikowanych przez MasterCard wynika, że szczególnie dynamicznie rośnie użycie kart zbliżeniowych – w trzecim kwartale odpowiadały one za 51 proc. płatności kartami ze znakiem tej organizacji. Pod tym względem polski rynek znacząco wyprzedza np. Wielką Brytanię, gdzie zgodnie z danymi UK Cards Association odsetek transakcji bezstykowych w październiku przekroczył próg 10 proc.































































