Złoto: rok powrotu hossy?

główny analityk Bankier.pl

Rok 2016 był rokiem wielkiego powrotu złota na rynki finansowe. Żółty metal wrócił z czteroletniej banicji i zaliczył najlepsze półrocze od 36 lat. Fatalny czwarty kwartał zasiał jednak zdrowe wątpliwości i sprawił, że posiadacze kruszcu kończą rok w tylko przeciętnie dobrych nastrojach.

Rok temu zwolennicy złota przeżywali okres wielkiej smuty. „Gloom&doom” w złocie widoczny był w spadku cen żółtego metalu do 5-letniego minimum na poziomie 1.046 USD za uncję. Notowania królewskiego metalu były ściągane w dół przez rosnącego w siłę dolara, któremu sprzyjały oczekiwania na pierwszą od blisko dekady podwyżkę stóp procentowych w USA.

Rekordowe pierwsze półrocze...

Po Nowym Roku mocno wyprzedany rynek ruszył z kopyta: w sześć tygodni cena złota podskoczyła o ponad 200 USD, co jednak wciąż wyglądało tylko na wzrostową korektę na rynku niedźwiedzia. Tak też twierdzili analitycy Goldman Sachs, którzy po noworocznym rajdzie złota wydali wyjątkowo bezczelną rekomendację krótkiej sprzedaży i docelowym poziomem 1.000 USD. Po trzech miesiącach Goldman musiał posypać głowę popiołem, przyznając się do błędu i podnosząc prognozy cen złota.

(Bankier.pl)

Wiosna przyniosła brzemienną w skutkach porażkę innego wielkiego banku. W kwietniu Deutsche Bank przyznał się do manipulowania cenami złota. Co więcej, niemiecki bank w ramach ugody zobowiązał się „wsypać” swoich wspólników uczestniczących w tym niecnym procederze. Sprawa jest rozwojowa i w momencie pisania tego tekstu nie została definitywnie rozstrzygnięta.

Gdy ceny złota notowały silne wzrosty, nowe władze Kanady postanowiły sprzedać resztki rezerw złota, pozbywając się ostatnich 21,85 tys. uncji. W ten sposób Kanada stała się drugim po Norwegii krajem rozwiniętym, który całkowicie zrezygnował z „barbarzyńskiego reliktu” w swych rezerwach walutowych. Było to działanie wbrew panującemu obecnie trendowi, w ramach którego banki centralne zwiększają lub utrzymują bez zmian zasoby żółtego metalu. Do grudnia 2016 roku Rosja zwiększyła rezerwy złota o blisko 200 ton, a Chiny o zaraportowały wzrost o 80 ton. Złota pozbywała się natomiast bankrutująca Wenezuela (-84,1 ton).

Dolarowe ceny złota rosły aż do początków lipca, gdy inwestorów paraliżował strach przed Brexitem. Notowania drogocennego kruszcu zatrzymały się na 1.375 USD/oz., osiągając przeszło dwuletnie maksimum. W ten sposób złoto zaliczyło najlepsze pierwsze półrocze od 1980 roku, drożejąc o 27,5%! Towarzyszyła temu eksplozja popytu inwestycyjnego – po raz pierwszy w historii raportów WGC złoto inwestycyjne stanowiło ponad połowę sprzedanego kruszcu przez dwa kwartały z rzędu.

... i fatalny czwarty kwartał

Po fenomenalnym półroczu rynek złota zamarł w klasycznie wakacyjnej flaucie w oczekiwaniu na zdrową korektę. Ta jednak nie nadchodziła. Ale gdy już nadeszła, to swym zasięgiem zaskoczyła chyba każdego. Najpierw dostaliśmy „klasyk na otwarciu”, gdy w tradycyjnie podejrzanych okolicznościach kurs złotych kontraktów na początku sesji w Nowym Jorku zanurkował o ponad 3%.

Gdy już wydawało się, że złoto wraca do życia, w listopadzie żółty metal otrzymał potężny cios, taniejąc przez siedem tygodni z rzędu – była to najdłuższa spadkowa seria od 12 lat. Było to tym bardziej zaskakujące, że feralna seria zaczęła się od wyborów prezydenckich w USA. A przecież analitycy jak jeden mąż oczekiwali, że wybór Donalda Trumpa przyniesie mocny wzrost cen złota, nawet do 1.500 USD.

Początkowo mieli rację. W  trakcie ogłaszania wyników wyborów w USA kurs złota skoczył o blisko 5%, ale potem zaczął spadać. Strach przed prezydentem Trumpem trwał ledwie kilka godzin. Później zwyciężyła narracja, że republikanin będzie miał pozytywny wpływ na amerykańską gospodarkę i że w związku z tym Fed zacznie bardziej intensywnie podnosić stopy procentowe. W rezultacie ceny akcji wystrzeliły w górę, a dolar umocnił się do wartości nienotowanych od 13 lat. Rosnące rynkowe stopy procentowe w USA, mocny dolar i wzrosty na Wall Street zniechęcały do inwestowania w złoto. W czwartym kwartale królewski metal potaniał o 12,7% i roztrwonił większość zysków z pierwszego półrocza. Ale i tak złoto zakończyło rok 2016 z całkiem przyzwoitym dolarowym zyskiem 8,6%.

Ceny uncji (31,1 gram) złota w wybranych walutach

Waluta

USD

EUR

CHF

GBP

PLN

CNY

INR

Koniec 2015

1060,40

977,35

1063,53

720,27

4166,79

6983,59

70299,6

Max

1377,35

1245,67

1352,11

1069,40

5594,42

9196,51

92393,7

Min

1061,00

978,25

1061,43

722,30

4176,71

7001,22

70721,9

Stan na 30.12.2016

1152,00

1093,52

1172,03

933,95

4817,1

8090,8

78405,5

Stopa zwrotu w 2016

8,64%

11,89%

10,20%

29,67%

15,61%

15,85%

11,53%

Źródło: stooq.pl

Za sprawą silnej aprecjacji amerykańskiej waluty stopy zwrotu dla inwestorów spoza USA prezentują się jeszcze lepiej. Ceny złota liczone w euro wzrosły o 11,9%, we franku szwajcarskim o 10,2%, a w brytyjskim funcie o blisko 30%! Inwestorowi z Polski złoto w 2016 roku przyniosło 15,6%, skutecznie zabezpieczając przed deprecjacją polskiej waluty. Po ogłoszeniu wyników brytyjskiego referendum cena uncji złota sięgnęła niemal 5.600 zł, osiągając najwyższą wartość od czterech lat.

Co przyniesie rok 2017?

Jest dość prawdopodobne, że rok 2015 był ostatnim rokiem bessy na rynku złota. W takim układzie rok 2016 stałby pod znakiem powrotu hossy na rynek królewskiego metalu. Na rynkach rzadko kiedy cokolwiek bywa pewne i niczego nie można wykluczyć. Także tego, że następne miesiące przyniosą spadek cen złota poniżej 1.000 dolarów za uncję.

(Bankier.pl)

Jednak scenariuszem bazowym dla mnie pozostaje kontynuacja trendu wzrostowego, który ma szansę potrwać przez kilka dobrych lat, wynosząc ceny złota na wcześniej niewidziane i trudne do wyobrażenia poziomy. Rzecz jasna nie będzie to ruch liniowy, lecz dynamiczny zygzak skierowany w górę. Zanim jednak zobaczymy złoto po n tysięcy dolarów, nie można wykluczyć, że ceny kruszcu w USD spadną do wartości trzycyfrowych.

Taki scenariusz uważam za możliwy pod warunkiem, że Rezerwa Federalna ostro zabierze się za podwyższanie stóp procentowych i dokona nie trzech, lecz pięciu lub sześciu podwyżek w 2017 roku. Na razie członkowie FOMC zapowiadają trzy podwyżki, rynek terminowy spodziewa się maksymalnie dwóch, a w mojej ocenie skończy się co najwyżej na jednej. A więc podobnie jak w roku 2016, gdy Fed obiecywał trzy lub cztery podwyżki, a i tak ledwo dostarczył jedną.

Jednak w scenariuszu bazowym dolar nie powinien już tak mocno tłumić cen metali szlachetnych. Zakładając że w 2017 roku czeka nas faza reflacji, złoto powinno sobie radzić dobrze i nie powinno mieć problemów z powtórzeniem tegorocznego wyniku. Na dłuższą metę polityka nowej administracji USA (wyższe wydatki, większy deficyt, wyższa inflacja i w konsekwencji słabszy dolar) stwarzają korzystne otoczenie dla metali szlachetnych.

Choć z reguły sceptycznie podchodzę do obstawiania konkretnych liczb, to tym razem pokuszę się o taką wróżbę. W swojej szklanej kuli za rok widzę złoto po 1250-1350 USD/oz po tym, jak żółty metal podejmie nieudaną próbę ataku na 1.400 USD. Ale nim to nastąpi, dolarowe ceny złota mogą przetestować (lub nawet spaść poniżej) zeszłoroczny dołek (1.046 USD).

Krzysztof Kolany

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 3 ~realista

Według mnie wartość złota będzie rosła w długoterminowym trendzie wzrostowym, a motorem do wzrostów będzie deficyt fizycznego złota inwestycyjnego.

! Odpowiedz
0 0 ~sdasdde

Bez komentarza https://www.youtube.com/watch?v=k6M8gRBRziU

! Odpowiedz
4 17 ~Reporter

Coś musi być w tych metalach „szlachetnych” bo jak się ukaże jakiś artykuł na jego temat to momentalnie lewactwo zaczyna go opluwać wręcz jadem i bredzi coś o jego zjadaniu, tak jak by ich papier był taki smaczny ! A ja jestem pewien że w razie kryzysu światowego zawsze prędzej dostanę kupić chlebek za np. jedno uncyjnego srebrnego orła jak za ich makulaturę..i Bitcoina. Czyżbym się mylił ?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 3 ~Bliacharz

Respondent, jasnowidz, wiele innych, bolec, kolec, stolec, a teraz "Reporter" - a tak naprawdę do zdesperowany cieć naganiacz.

! Odpowiedz
4 2 ~Assdddss

W razie kryzysu to nie ty bedziesz decydował ile zapłacisz za chleb tylko właściciel chleba. A co będzie jak właściciel chleba zawoła kilogram złota za chleb? Możesz swoje świecidełka wsadzić sobie tam gdzie światło niedochodzi.

! Odpowiedz
4 5 ~Reporter

„zaczyna go opluwać wręcz jadem i bredzi” Tak jak pisałem, uderz w stół a nożyce itd. Właśnie mamy wprost książkowy przykład przy moim wpisie. Kretynów ci u nas dostatek! Dzięki chłopaki, za współprace wiem - można na was liczyć. A teraz idźcie sobie poskakać w proteście KOD i „obrony demokracji”

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 4 ~sisio odpowiada ~Assdddss

Jeżeli bochenek chleba będzie kosztował kilogram złota to oznacza, że za makulaturę wcale go nie dostaniesz i umrzesz z głodu. Czy własne życie nie jest warte złota?

! Odpowiedz
2 0 ~Reporter odpowiada ~sisio

Ten gościu to ciężki przypadek. Występuje pod mnóstwem nicków. Znam go jego rodzina się go wyrzekła, siedzi samotnie z butelką i zaśmieca blogi szczególnie nie lubi rozsądnych wpisów, bo ich już nie ogarnia z powodu nadużywania.

! Odpowiedz
2 1 ~sisio odpowiada ~Assdddss

Sam sobie przeczysz. Jeżeli bochenek chleba będzie kosztował kilogram złota to oznacza, że za makulaturę wcale go nie dostaniesz i umrzesz z głodu, czyli świecidełka bardzo przydadzą się w takiej sytuacji. Czy własne życie nie jest warte złota?

! Odpowiedz
1 6 ~bitnick

Złoto i srebro są jadalne!

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
ZŁOTO 2,38% 1 667,90
2020-03-30 00:26:00
MIEDŹ 0,01% 4 812,75
2020-03-27 20:00:00
ROPA 7,78% 27,01
2020-03-30 00:22:00
SREBRO 0,00% 14,63
2020-03-30 00:22:00
PLATYNA 0,35% 741,00
2020-03-30 00:22:00

Znajdź profil