Choć wyjazd do sanatorium tradycyjnie utożsamiany jest z wyjazdem finansowanym w ramach NFZ, rzeczywiste koszty takiego turnusu mogą niemile zaskoczyć. Jeden z kuracjuszy przebywających w Kołobrzegu podzielił się w mediach społecznościowych szczegółowym zestawieniem wydatków, które musiał pokryć z własnej kieszeni - czytamy w "Fakcie".


Z jego relacji wynika, że za udogodnienia, które w hotelach są standardem, w uzdrowisku trzeba słono zapłacić. Największym obciążeniem okazał się parking, którego koszt wyniósł aż 800 zł. Dodatkowe opłaty naliczono również za korzystanie z telewizora oraz – co wzbudziło szczególne emocje – za dostęp do czajnika elektrycznego.
Mężczyzna zwrócił uwagę, że standard pokoi dwuosobowych jest skromny, a szansa na zakwaterowanie małżeństw w jednym pokoju zależy od godziny przyjazdu do ośrodka. Obsługa techniczna pokoju również była limitowana – sprzątanie odbywało się trzy razy w tygodniu, a wymiana ręczników zaledwie raz.
Mimo pewnych zastrzeżeń co do uprzejmości części kadry fizjoterapeutycznej, pacjent pozytywnie ocenił jakość oraz wielkość serwowanych posiłków, a także bogatą ofertę wycieczek fakultatywnych.
Całość doświadczenia pokazuje, że częściowo finansowane z NFZ pobyty uzdrowiskowe coraz częściej staje się wyjazdem, gdzie za komfort i podstawowe wyposażenie kuracjusz musi dopłacić jednak sam.

oprac. red






























































