REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Hossa na pamięć trwa. Akcje biją rekordy, a i tak stają się… coraz tańsze

Aleksander Ogrodnik2026-05-15 13:40redaktor Bankier.pl
publikacja
2026-05-15 13:40
Dodaj Bankier.pl w Google

Nienasycony popyt na chipy pamięci sprawia, że czołowe spółki z tej branży wymykają się zdrowemu rozsądkowi i to nawet w obliczu szalejącej hossy. Choć ich notowania szybują na niespotykane poziomy, z punktu widzenia fundamentów stają się coraz tańsze. Jak zauważa agencja Bloomberg, inwestorzy wciąż nie nadążają za eksplozją zysków napędzaną przez AI.

Hossa na pamięć trwa. Akcje biją rekordy, a i tak stają się… coraz tańsze
Hossa na pamięć trwa. Akcje biją rekordy, a i tak stają się… coraz tańsze
/ Gemini

Akcje Sandisc wzrosły w tym roku o spektakularne ponad 400%, co czyni spółkę liderem indeksu S&P 500. Jednocześnie jej wskaźnik ceny do prognozowanych zysków (tzw. forward P/E) spadł poniżej 9 – z poziomu 23 notowanego jeszcze kilka miesięcy temu.

Podobny trend widać w przypadku amerykańskiego Microna. Walory firmy podrożały od początku roku o ponad 140% (co daje piąty najlepszy wynik w S&P 500), a mimo to są obecnie handlowane przy wskaźniku forwad P/E poniżej 9 (w lutym wynosił on około 12). To potężne dyskonto w stosunku do szerokiego rynku, gdzie średni wskaźnik dla całego indeksu S&P 500 wynosi obecnie około 21.

TradingView

Powód tej rynkowej anomalii jest dość prosty: oczekiwania analityków dotyczące zysków tych firm rosną znacznie szybciej niż same ceny akcji - co widać także w stale zmienianych konsensusach i cenach docelowych, które w ostatnich tygodniach aktualizowane są nieustannie. Przykładem będzie niech sam Micron, którego cena docelowa - wartość szacunkowa (a więc w zakresie przewidywanym do jednego roku) wyceniana była przez analityków na przestrzeni od marca do dziś w przedziale od 500 dolarów za walor aż do nawet 950-1000 USD za akcję - to najnowsza wycena autorstwa analityka Bank of America. 

TradingView

Popyt na pamięci nieustannie rośnie, a niedobór dostępnych chipów dławi podaż. Zgodnie z danymi Bloomberga, szacunki skorygowanego zysku na akcję (EPS) dla Sandiska na 2027 rok wzrosły w ciągu ostatnich 12 miesięcy o blisko 2000%, podczas gdy prognozy dla Microna skoczyły o 768%.

Wakacje na giełdzie

Rajd trwa, ale jeszcze przyjdzie czas na dopalacz?

– Wszystkie układy pamięci o dużej przepustowości (high bandwidth memory) mogą być wyceniane absurdalnie wysoko ze względu na stosunek podaży do popytu – wskazuje w rozmowie z Bloombergiem Kim Forrest, dyrektor ds. inwestycji w Bokeh Capital Partners, która posiada w portfelu akcje Microna. –

Z perspektywy rynkowych byków to dopiero początek masowego cyklu rozbudowy infrastruktury sztucznej inteligencji. Biorąc pod uwagę ogromną ilość danych wykorzystywanych przez tę technologię, popyt na chipy i inne rozwiązania z zakresu przechowywania danych utrzyma się na wysokim poziomie przez lata.

– O ile nie nastąpi drastyczna zmiana w wydatkach inwestycyjnych ze strony największych graczy technologicznych (tzw. hiperskalerów) – a na to się nie zanosi, wręcz przeciwnie, wydatki rosną – popyt na pamięci masowe będzie nadal rósł – ocenia Rob Thummel, starszy menedżer portfela w Tortoise Capital. Fundusz ten w ramach swojego ETF-a Tortoise AI Infrastructure posiada akcje zarówno Sandiska, jak i Microna.

Momentum na rynku jest już jednak potężne. Wspomniany fundusz ETF od początku roku zyskał 70%, a branżowy indeks Philadelphia Stock Exchange Semiconductor Index skoczył o 71%.

Ryzyko? Cykliczność to miecz obosieczny

Ryzyko polega na tym, że wyjątkowo niskie wskaźniki wyceny Sandiska i Microna mogą sygnalizować, że spółki te zbliżają się do szczytu dynamiki wzrostu zysków, a tempo to może wkrótce zacząć spadać. Akcje producentów pamięci od zawsze charakteryzują się wysoką cyklicznością. Kiedy popyt jest silny, ceny rosną, a podaż ostatecznie zwiększa się, by tę koniunkturę wykorzystać. Kiedy jednak zamówienia zwalniają, nadwyżka podaży uderza w ceny i zyski.

Rzecz w tym, że nie powinno się patrzeć na te spółki tak samo, jak na firmy o stabilnym i równomiernym wzroście zysków.

– Zazwyczaj najlepszym momentem na zakup tych akcji jest moment, w którym ich wycena jest wysoka, a zyski zdołowane, ponieważ kupuje się je pod przyszły okres wzrostu. Ale dla większości inwestorów wydaje się to nielogiczne.

Choć Hare wciąż widzi potencjał wzrostowy w branży pamięci, nie rekomendowałby inwestorom agresywnego kupowania akcji na obecnych poziomach. – Uważam, że łatwe pieniądze na tych akcjach [Microna - red.] zostały już zarobione, a notowania staną się teraz bardziej zmienne – podkreśla.

Inwestorzy nie muszą zresztą szukać daleko, by przypomnieć sobie, jak działają cykle koniunkturalne w tej branży. Jeszcze w 2023 roku Micron raportował skorygowaną stratę na akcję w wysokości 4,45 USD. Notowania spółki tąpnęły o 46% w 2022 roku, gdy oczekiwania co do wzrostu zysków załamały się, a następnie odbiły w 2023 roku wraz z rozpoczęciem nowego cyklu.

Zmierzch niedoborów to kwestia czasu

Niedobory ostatecznie zawsze prowadzą do nadpodaży. Ktoś zwyczajnie musi załatać dziurę i to zrobi; albo nowy gracz, albo zwiększenie zdolności obecnych. Moment, w którym nadpodaż stanie się problemem, różni się w zależności od branży. Biorąc pod uwagę obecne wydatki, uderzenie może nastąpić dopiero za jakiś czas.

– Firmy nie zaspokoją popytu jeszcze przez kilka lat, ale myślę, że ostatecznie do tego dojdzie – prognozuje Ellerbroek dla Bloomberga.

Warto zauważyć, że nie wszystkie firmy z szeroko pojętego sektora pamięci doświadczają spadku wskaźników wyceny. Akcje takich graczy jak Seagate czy Western Digital Corp. są wyceniane przy wskaźniku P/E na poziomie powyżej 30 (wobec 20 pod koniec marca). Obie firmy działają jednak na rynku pamięci masowych (produkują m.in. dyski twarde), co jest biznesem mniej cyklicznym niż produkcja samych chipów.

Mimo tych obaw giełdowe byki utrzymują, że jeśli znajdujemy się w początkowej fazie budowy infrastruktury AI, popyt na chipy pamięci może utrzymać się na wysokim poziomie nawet w obliczu rosnącej podaży na rynku.

Ryzyko spowolnienia zysków z pewnością w końcu zapuka do drzwi branży, bo cykliczności rynku nie da się oszukać. Na razie jednak mamy do czynienia z absolutnym boomem napędzanym przez AI, a gra przeciwko niemu przypomina próbę zatrzymania rozpędzonego pociągu. Skoro nawet przy historycznych maksimach cenowych twarde wskaźniki pokazują, że akcje wciąż są relatywnie tanie, wniosek jest jeden: paliwa do utrzymania tego giełdowego momentum na razie nie zabraknie.

Źródło:
Aleksander Ogrodnik
Aleksander Ogrodnik
redaktor Bankier.pl

Doktorant w Instytucie Politologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Specjalista z zakresu PR-u oraz marketingu politycznego. W swojej pracy naukowej zajmuje się również kampaniami wyborczymi, mediami, sztuczną inteligencją oraz polityką międzynarodową. W przeszłości związany między innymi z Polskim Radiem (usłyszeć można go było m.in. w Radiu Wrocław, Jedynce czy Trójce), gdzie zajmował się najważniejszymi tematami politycznymi i społecznymi. Wieloletni redaktor naczelny Politicusa - czasopisma i portalu popularnonaukowego Koła Młodych Politologów UWr. Prywatnie entuzjasta muzyki elektronicznej oraz twórczości Marka Hłaski. Telefon: 532 803 383

Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
prof-es-jonalista
Fajny artykuł - kolejny taki o niczym...
sterl
Jeżeli osiągają bilionowe wartości a zysk rośnie z 1 mln na 100 mln to rośnie 100 razy mimo że nie przekracza 0,1 procenta...?
deagle
czy eksplozją zysków napędzaną przez AI jest w tym pokoju? jakich zysków, sa wyłącznie explozja inwestycji
bha
Po chyba głównie stworzono Al a dla coraz większej Globoo Zysko Hossy na nim.

Powiązane: Nowe technologie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki