Największy fundusz ETF działający na rynku złota – SPDR Gold Trust – tylko wczoraj kupił 6,12 ton złotego kruszcu i obecnie posiada rekordowe 859,49 ton złota. Tego typu fundusze za pieniądze indywidualnych inwestorów kupują metal w postaci sztabek przechowywanych później w skarbcach.
Wyższy popyt na złoto jest pochodną sytuacji na rynkach akcji, które od grudnia są w stanie co najwyżej bronić wsparć z listopada. Jednakże bardzo słabe dane napływające z największych gospodarek świata wywołują wśród inwestorów strach przed dalszymi spadkami. Dlatego część z nich kupuje złoto traktowane jako bezpieczna inwestycja.
Atrakcyjność metali szlachetnych rośnie wraz ze spadkiem stóp procentowych, co zmniejsza dochodowość obligacji skarbowych i lokat bankowych. Dzisiaj cenę pieniądza obniżył Bank Anglii, zaś Europejski Bank Centralny może to uczynić już w marcu. Stopy procentowe we wszystkich głównych bankach centralnych są już na historycznie niskich poziomach, a w USA, Japonii i Szwajcarii są praktycznie równe zeru.
Część inwestorów kupuje złoto, chcąc zabezpieczyć swój kapitał przed oczekiwanym wybuchem „bomby inflacyjnej”. Po rynkach finansowych krążą opinie, że niesłychanie ekspansywna polityka monetarna oraz fiskalna w Stanach Zjednoczonych, Europie i Azji doprowadzi do gwałtownego wzrostu inflacji.
Tymczasem o godzinie 14:10 za uncję złota płacono 915,93 dolarów, a więc o 1,3% więcej niż na zamknięciu wczorajszych notowań. Zdaniem analityków technicznych sygnałem do dalszych wzrostów będzie przekroczenie przez kurs złota poziomu 930$ za uncję, czyli lokalnego szczytu z października 2008 roku.
K.K.
































































