Niesfornych przedszkolaków kontrolować będą – podobnie jak to miało miejsce w liceach i gimnazjach – wizytatorzy z kuratorium. Ze szczególnie zdeprawowanymi malcami – o ile zajdzie taka potrzeba - będzie rozmawiać policjant. Kuratorium oświaty nie ma obowiązku kontrolowania przedszkoli. Jednak według urzędników ze świętokrzyskiego również tam przypadki agresji są częste.
Sami nauczyciele nie wierzą w skuteczność pomysłów kuratorium. Nie wiadomo też za bardzo, co można uznać za agresję. Czy np. kradzież grabek lub walka o miejsce na huśtawce to już przemoc? Oby kuratorium znało odpowiedzi na te pytania.
monsun

































































