Liczba
zatrudnionych w sektorach pozarolniczych w Stanach Zjednoczonych wzrosła w
kwietniu o 223 tys. – poinformowało rządowe Biuro Statystyki Pracy. Stopa bezrobocia spadła do najniższego poziomu od niemal 7 lat.


Ekonomiści spodziewali się wyniku na poziomie 225 tys. Bardzo rozczarowujący wynik za marzec (pierwotnie 126 tys.) zrewidowano w dół do zaledwie 85 tys. Stopa bezrobocia spadła z 5,5% do 5,4% i osiągnęła najniższy poziom od maja 2008 roku.

Kwietniowy raport BLS okazał się zgodny z oczekiwaniami ekonomistów, ale jego wymowa jest tylko umiarkowanie pozytywna. Choć liczba nowo utworzonych etatów wróciła do ponad 200 tys., to martwić może silna rewizja danych za marzec. Nikt nie może być pewny, że za miesiąc także kwietniowy wynik zostanie zweryfikowany w dół.
W dalszym ciągu malało zatrudnienie w górnictwie, co jest efektem zamykania szybów naftowych i redukcji aktywności w sektorze łupkowym. Ponadto drugi miesiąc z rzędu utrzymała się stagnacja zatrudnienia w przemyśle. Pracowników zatrudniał głównie sektor usług, gdzie lista wydłużyła się o 182 tys. etatów. W budownictwie zatrudnienie wzrosło o 45 tys.

Słabo zaprezentowały się statystyki wynagrodzeń. Średnia godzinowa stawka szeregowego pracownika wzrosła zaledwie o dwa centy, do 20,90 USD. To tylko o 1,85% więcej niż rok temu. Niska dynamika płac to jednak dobra wiadomość dla inwestorów z Wall Street. Po pierwsze, oznacza niskie koszty wynagrodzeń w giełdowych spółkach. Po drugie, to czynnik dezinflacyjny powstrzymujący Fed przed podwyżką stóp procentowych.
Krzysztof Kolany





























































