Po załamaniu kursu akcji Ursusa, jakie miało miejsce w środę na giełdzie, zarząd spółki wydał komunikat, który zapewne ma uspokoić akcjonariuszy spółki. Trudno jednak doszukać się w komunikacie informacji, których inwestorzy już wcześniej by nie znali.
„Spółka URSUS SA informuje, że podwyższenie kapitału z dnia 16.05.2017 jest konsekwencją i zakończeniem realizacji uchwał podjętych przez Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Spółki w dniu 07.10.2015 r. Wczorajsze (wtorkowe – przyp. redakcji) wydarzenia skutkujące podwyższeniem kapitału zakładowego w drodze emisji akcji serii R stanowią domknięcie emisji akcji z października 2015 r. i finalizują komunikowane od 2015 r. zmiany dotyczące kapitału zakładowego Spółki” – czytamy w komunikacie zarządu spółki. Spółka przypomina dalej, że: „Cena po której nastąpiło podwyższenie kapitału w URSUS SA w dniu 16.05.2017 r. została ustalona na NWZ spółki w dniu 07.10.2015 r. i dotyczyła wszystkich nowo emitowanych akcji. Średni kurs akcji URSUS SA w dniu 07.10.2015 r. wynosił 2,95 zł za 1 akcję. Tak jak planowano w dniu podjęcia uchwał, nowe akcje zostały objęte przez podmioty zależne od spółki POL MOT Holding SA, tj. większościowego akcjonariusza URSUS SA”.
Dalszy ciąg komunikatu ma zapewne uspokoić inwestorów: „Objęcie akcji serii R przez spółki zależne od spółki POL MOT Holding SA (…) oraz Invest-Mot sp. z o.o. (…) ma na celu stabilizację struktury właścicielskiej i jednocześnie jest potwierdzeniem tego, że ww. spółka jest inwestorem długoterminowym, a co za tym idzie nie zamierza zbywać akcji, ani zmniejszać swojego zaangażowania kapitałowego w spółce URSUS SA. Ponadto objęcie akcji serii R przez spółki z grupy POL MOT HOLDING SA potwierdza determinację głównego akcjonariusza we wspieraniu URSUS SA w realizacji podejmowanych działań i zapewnia stabilizację w realizacji przyjętych planów rozwoju".
Szkoda, że zarząd spółki zapomniał o kilku istotnych dla inwestorów sprawach. Po pierwsze, od decyzji WZA w sprawie emisji akcji serii R minęły już niemal 2 lata. Zapewne trudno byłoby znaleźć akcjonariusza spółki, który pamiętałby jeszcze, że taka emisja, po takiej cenie ma mieć miejsce. Tym bardziej, że w ostatnim czasie spółka znajduje się na fali wzrostowej i prawdopodobnie grono akcjonariuszy powiększyło się o sporą liczbę nowych. Jeśli nowy akcjonariusz spółki będzie musiał przekopywać archiwalne komunikaty, szukając takich „perełek”, to jest to jak najgorsza zachęta do inwestowania w polskie akcje.
Po drugie zarząd w tytule komunikatu przekonuje, że "nie ma nowej emisji" podczas gdy ciężko nazwać to inaczej niż nową emisją. Fakt, że w październiku 2015 roku dano zarządowi pozwolenie na emisję nie usprawiedliwia tłumaczenia, że emisja nie jest niczym nowym. Otóż jest czymś nowym. Zarząd zadecydował o podwyższeniu kapitału w maju 2017 roku, nie w październiku 2015 roku.

Po trzecie od czasu uchwalenia nowej emisji akcji kurs spółki podwoił swoją wartość. Niedawne maksimum wynosiło 6,14 zł, tymczasem cena emisyjna nowych akcji to 2,5 zł. Dodatkowo emisja nowych akcji była uchwalona bez prawa poboru dla dotychczasowych akcjonariuszy. Sytuacja wygląda tak, że główny akcjonariusz spółki mógł kupić akcje po 2,5 zł, podczas gdy na giełdzie kurs akcji spółki jest o ponad dwa razy wyższy. Trzeba mieć naprawdę dużo dobrej woli, żeby jako drobny akcjonariusz spółki nie stracić o jej zarządzie dobrego zdania. I wczorajsza reakcja kursu spółki – spadek o 18,2% jest najlepszy komentarzem akcjonariuszy spółki do działań jej zarządu.
Marcin Dziadkowiak




























































