

Ubytek w produkcji węgla z powodu strajku w Jastrzębskiej Spółce Węglowej wyniósł w styczniu ponad 260 tys. ton - poinformował w rozmowie z PAP prezes JSW Jarosław Zagórowski. Z powodu braku węgla koksowego koksownie JSW mają problem z jakością produkowanego koksu, spółka nie realizuje też wielu kontraktów, w tym do ArcelorMittal.
"W styczniu zamierzaliśmy wydobyć 1,41 mln ton węgla, wydobyliśmy 1,28 mln ton. Z powodu samego strajku ubytek wydobycia to 262 tys. ton" - powiedział PAP Zagórowski.
Strajk w JSW trwa od środy, wydobycie w kopalniach spółki zostało wstrzymane.
Spółce kończą się zapasy węgla koksowego.

"Mamy praktycznie wyczyszczone zwały węgla koksowego, nie realizujemy wielu kontraktów" - powiedział Zagórowski.
ArcelorMittal Poland, jeden z głównych odbiorców węgla koksowego z JSW, jest "zaniepokojony" ostatnimi wydarzeniami w JSW. Spółka sygnalizuje, że brak nowych dostaw zagraża działalności dwóch koksowni grupy, jest ryzyko uszkodzenia baterii koksowniczych. W poniedziałek ArcelorMittal poinformował, że od piątku otrzymał z JSW dwa transporty węgla typu 34. Zabezpieczył też część węgla zamorskiego typu 35 z puli przeznaczonej dla innej koksowni grupy. Spółka została zmuszona do zmian w mieszance węglowej, co może mieć niekorzystny wpływ zarówno na jakość koksu, jak i pracę baterii koksowniczych.
"Wiemy, że ArcelorMittal ma problem przede wszystkim z jakością koksu i że podjął działania, by ściągnąć węgiel zamorski. Z powodu nielegalnego strajku w naszych kopalniach jest ryzyko utraty kontraktów, nasz kontrahent może nam w części wypowiedzieć umowę. Jeśli zakontraktuje większą ilość statków, to na kolejny rok będzie potrzebować od nas mniejszych ilości. Jest też na pewno kwestia utraty wiarygodności" - powiedział prezes JSW.
Na węglu z JSW opiera się produkcja koksu w koksowniach JSW.
"Nasze koksownie zaczynają mieć problem z jakością produkowanego koksu, kończą się zapasy najlepszego węgla. Koksownie będą produkować, ale koks będzie z gorszej jakości i będzie trudniej zbywalny" - powiedział Zagórowski.
Zarząd JSW podkreśla, że zorganizowany przez związki zawodowe strajk jest nielegalny.
"Złamanych zostało kilka artykułów ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Procedura sporu zbiorowego dotyczyła przywrócenia posiłku profilaktycznego dla pracowników powierzchni, tymczasem postulaty zgłoszone w trakcie strajku i pytania referendalne dotyczyły całkiem czego innego. Niedopełniono też terminów. Organizator strajku nie doczekał do zakończenia procedury sporu zbiorowego i nie powiadomił odpowiednio wcześniej pracodawcy" - wyjaśnił prezes Zagórowski.
W poniedziałek odbyły się rozmowy związków i zarządu JSW z udziałem mediatora, b. wicepremiera i ministra pracy Longina Komołowskiego. Mają być kontynuowane we wtorek wieczorem.
"Związkowcy będą dążyć do tego, by na koniec sporu ogłosić amnestię. To niemożliwe, bo strajk jest nielegalny, łamane jest prawo. Jako pracodawca nie będziemy wyciągać konsekwencji personalnych w stosunku do pracowników, bo to liderzy związkowi popchnęli ich do strajków, ale w okresie strajku będą oni, zgodnie z ustawą, pozbawieni prawa do wynagrodzenia. Liderzy muszą się liczyć z tym, że organy w Polsce mogą podjąć działania, bo łamane jest prawo" - dodał.
Konsekwencją strajku może też być obniżenie kwoty tzw. czternastki za 2014 rok.
"Chronimy pieniądze na wynagrodzenia w lutym i w marcu. Z powodu strajku zmniejsza się natomiast cały czas kwota, którą mogliśmy przeznaczyć na czternastki. Początkowo zamierzaliśmy wypłacać czternastkę w ratach, w zależności od stanu środków w kasie" - powiedział Zagórowski.
JSW informowała wcześniej, że każdy dzień strajku to potencjalnie utracone przychody na poziomie ok. 30 mln zł.
Anna Pełka (PAP)
pel/ ana/































































