REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Za publiczne odtwarzanie muzyki trzeba płacić

2010-06-07 16:00
publikacja
2010-06-07 16:00

Osoby prowadzące działalność handlową czy usługową muszą liczyć się z tym, że jeśli w lokalu odtwarzana jest muzyka, to mogą zgłosić się do nich przedstawiciele organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i zażądać podpisania umów licencyjnych oraz zapłaty za publiczne odtwarzanie utworów. Część osób płacić nie chce i sprawy trafiają do sądów.


Nie tylko ZAiKS

Twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu, chyba że ustawa stanowi inaczej. Tak przewiduje art. 17 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Podobnie chronione są prawa wykonawców i producentów.

Ochroną ich interesów zajmują się organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Autorów tekstów i kompozytorów reprezentuje Stowarzyszenie Autorów ZAiKS. Producentów reprezentuje Związek Producentów Audio-Video ZPAV. Wykonawców reprezentują dwie różne organizacje. Część z nich powierzyła swoje interesy Związkowi Stowarzyszeń Artystów Wykonawców STOART. Inni związali się ze Stowarzyszeniem Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno-Muzycznych SAWP.

Na korzystanie z utworu polegające na jego publicznym udostępnianiu trzeba uzyskać zgodę. W praktyce sprowadza się to do podpisania umów licencyjnych z organizacjami zbiorowego zarządzania na publiczne odtwarzanie muzyki i uiszczania z tego tytułu określonych w umowie tantiem. Ponieważ organizacje zbiorowego zarządzania reprezentują różne grupy podmiotów zaangażowanych w stworzenie utworu, podpisanie umowy tylko z jedną z organizacji (np. z ZAiKS-em) nie zwalnia z obowiązku zawarcia umów z organizacjami reprezentującymi inne grupy.


Za muzykę z radia nie zawsze trzeba płacić

Jeden z wyjątków, gdy bez zezwolenia twórcy (a więc bez konieczności podpisywania umów licencyjnych i uiszczania tantiem) wolno korzystać z utworu, zawarty jest w art. 24 ust. 2 ustawy. Stanowi on, że posiadacze urządzeń służących do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego mogą za ich pomocą odbierać nadawane utwory, choćby urządzenia te były umieszczone w miejscu ogólnie dostępnym, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych. Przepis pozwalający na odtwarzanie muzyki bez konieczności podpisywania umów licencyjnych dotyczy tylko odbierania nadawanych utworów za pomocą urządzeń do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego. Puszczanie muzyki z płyt CD czy plików mp3 nie wchodzi w jego zakres.

Przepis ten jest przyczyną sporów pomiędzy przedsiębiorcami a organizacjami zbiorowego zarządzania. Organizacje zbiorowego zarządzania stoją na stanowisku, że odtwarzanie muzyki z radia np. w sklepach, barach, restauracjach, zakładach usługowych wpływa na wysokość osiąganych przychodów przez przedsiębiorców i żądają od nich opłat. Odpowiednio dobrana muzyka zachęca bowiem klientów do dłuższego pozostania w lokalu, pozytywnie wpływa na panującą w nim atmosferę, co może przyciągać klientów.

Dla wielu przedsiębiorców takie tłumaczenia są naciągane; często muzyka ma uprzyjemnić czas obsłudze lokalu czekającej na klientów i nie ma wpływu na zachowania osób odwiedzających lokal.


Kto ma udowodnić, że nie było korzyści?

Przedsiębiorcy, którzy w lokalu puszczali muzykę z radia i odmawiają podpisania umów i uiszczenia opłat, muszą się liczyć z tym, że sprawa może trafić do sądu. Czy można będzie w sądzie bronić się twierdzeniem, że muzyka z radia nie miała wpływu na przychody i że to organizacja zbiorowego zarządzania powinna ewentualnie taki wpływ udowodnić? Niekorzystne w tym zakresie dla przedsiębiorców są orzeczenia Sądu Najwyższego. Jego zdaniem ciężar udowodnienia, że z publicznym odtwarzaniem muzyki z radia nie wiązały się żadne korzyści majątkowe ciąży w takim przypadku na posiadaczach urządzeń. Taką interpretację przyjął Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 18 listopada 2004 r., sygn. akt V CK 243/2004 oraz w wyroku z dnia 28 września 2005 r., sygn. akt I CK 164/05.


Można wygrać w sądzie

Niektórym przedsiębiorcom udaje się w sądzie wygrać. Jeden z przedsiębiorców prowadzący działalność gastronomiczną w niewielkim lokalu konsekwentnie odmawiał podpisania umowy z ZAiKS-em. Sprawa o zapłatę trafiła w końcu do sądu. Pozwany przedsiębiorca wykazał, że odbiornik radiowy znajdował się w przedsionku prowadzącym do kuchni, niewidocznym z sali konsumpcyjnej. W lokalu ustawione były dwa głośniki, jeden w kuchni, skierowany do jej wnętrza, a drugi na półce przy barze, w kierunku barmana. Jakość odbioru była bardzo niska z uwagi na szumy i zakłócenia. Odbiór programów był nieregularny, czasami włączano radio, aby posłuchać wiadomości, sporadycznie włączali je także pracownicy. Powołani w charakterze świadków klienci sklepu zeznali, że zdarzało się słyszeć urządzenie grające, ale przekaz był niewyraźny, głównie były to audycje słowne, słuchane przez pozwanego w okolicy baru. Nie byli oni zainteresowani programem radiowym, przychodzili żeby smacznie, szybko i tanio zjeść. Klientami lokalu byli głównie właściciele okolicznych sklepów, punktów usługowych, którzy przychodzili na posiłki w przerwie lub po zakończeniu pracy, traktując restaurację jak jadłodajnię. Wynik finansowy tej działalności był niewielki i nie łączył się ze słuchanym przez pozwanego i personel programem. Sądy rozpatrujące sprawę przyjęły, że pozwany przedstawił dowody wskazujące na brak związku z prowadzoną działalnością opisanego odbierania utworów nadawanych w programach radiowych oraz możliwości osiągania z tego tytułu jakichkolwiek korzyści majątkowych. W tej sytuacji rzeczą Stowarzyszenia ZAiKS utrzymującego, że zachodzi związek odbierania nadawanych utworów z działalnością pozwanego i jej efektem, było wskazanie w czym wyraża się korzyść pozwanego. Stowarzyszenie nie potrafiło wskazać takich korzyści i sprawę o zapłatę przed sądem okręgowym przegrało. Następnie sąd apelacyjny w Katowicach oddalił apelację ZAiKS (wyrok z dnia 14 marca 2008 r., sygn. akt I ACa 102/08).


Sprawa karna

Zdarza się, że organizacje zbiorowego zarządzania, zamiast wytaczać powództwa cywilne o zapłatę, wykorzystują ścieżkę procesu karnego. W tym celu składają zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa z art. 116 ust. 1 prawa autorskiego. Przepis ten przewiduje, że kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo karze do dwóch lat pozbawienia wolności. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, kara jest wyższa - do trzech lat pozbawienia wolności. W praktyce w takich sprawach trzeba się liczyć z karą grzywny. Przedsiębiorca nie tylko poniesie koszty, ale też będzie figurować w Krajowym Rejestrze Karnym jako osoba skazana za przestępstwo.

Podstawa prawna: ustawa z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. nr 90, poz. 631 ze zm.).

autor: Andrzej Janowski
Gazeta Podatkowa Nr 669 z dnia 2010-06-07

Przychody, koszty i ulgi podatkowe w orzecznictwie sądowym. Wszystko na ten temat w poradniku na GOFIN.pl

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (16)

dodaj komentarz
fc_fiooczer
Ja skorzystałem z Publicmusic, tutaj muzyka jest zwolniona z opłat zaiks i innych organizacji jak stoart zpav. Mają różne rozwiązania. Najpopularniejszym jest radio online i przygotowane 10 stacji podzielone na gatunki muzyczne. Każdy może włączyć sobie swój najbardziej pasujący kanał muzyczny i zająć się swoją pracą w lokalu. Nie Ja skorzystałem z Publicmusic, tutaj muzyka jest zwolniona z opłat zaiks i innych organizacji jak stoart zpav. Mają różne rozwiązania. Najpopularniejszym jest radio online i przygotowane 10 stacji podzielone na gatunki muzyczne. Każdy może włączyć sobie swój najbardziej pasujący kanał muzyczny i zająć się swoją pracą w lokalu. Nie ma reklam, nie ma żadnych przerw w muzyce. Muzyka jest dobrej jakości. Wszystko można załatwić w 3 minutki przez ich stronę włącznie z opłacenie blikiem lub przelewem. Dokumenty przesyłane kurierem na drugi dzień, otrzymuje się certyfikat i naklejki. Polecam!
~joshi
Ja skorzystałam z oferty firmy Publicmusic – www.publicmusic.pl i mam spokój z opłatami licencyjnymi dla ZAIKS czy innych organizacji. Firma dobrała utwory specjalnie dla restauracji i muszę przyznać, że naprawdę klienci chwalą sobie atmosferę panującą w lokalu.
~adam321
Dość dobre rozwiązanie oferuje firma Publicmusic ( www.publicmusic.pl). Ja tutaj zamówiłem abonament i mam nieograniczoną muzykę, tysiące utworów różnych gatunkowo do grania w kawiarni. Bez obaw, że przyjdą panowie z Zaiksu, czy innego urzędu.
~betty5
Na pewno muzyka w knajpie jest bardzo ważna, liczy się też wystrój, czy zapach, ale muzyka to muzyka, robi największy klimat. Dlatego zamówiłem sobie niedawno licencję na smooth jazz od Public Music i mam nieograniczony dostęp do setek utworów. Na stronie www.publicmusic.pl masz wszystko opisane. Ja akurat wziąłem sobie abonament,Na pewno muzyka w knajpie jest bardzo ważna, liczy się też wystrój, czy zapach, ale muzyka to muzyka, robi największy klimat. Dlatego zamówiłem sobie niedawno licencję na smooth jazz od Public Music i mam nieograniczony dostęp do setek utworów. Na stronie www.publicmusic.pl masz wszystko opisane. Ja akurat wziąłem sobie abonament, ale jest też możliwość jednorazowego zakupu.
simpleplan
tak, tabliczka jest genialna ;-)
~restaurator
Ja wypowiedziałem umowę ZAIKS-owi i podpisałem z prywatną firmą. Muzyka w lokalu gra, nie słychać kuchni, rozmów przy sąsiednim stoliku. Klienci czują się dobrze. Wszystko mam legalnie. Próbowałem różnych firm. Muzycznie sprawdziło się najlepiej publicmusic. Dobre są też free music i adamusic. Wszystko bez opłat dla tych organizacji.Ja wypowiedziałem umowę ZAIKS-owi i podpisałem z prywatną firmą. Muzyka w lokalu gra, nie słychać kuchni, rozmów przy sąsiednim stoliku. Klienci czują się dobrze. Wszystko mam legalnie. Próbowałem różnych firm. Muzycznie sprawdziło się najlepiej publicmusic. Dobre są też free music i adamusic. Wszystko bez opłat dla tych organizacji. Konkurencja rozwiązuje nawet "złe prawo"...
~htqeykotwj
PArrLM hwulajwxqpud, [url=http://xikgpkvvhssj.com/]xikgpkvvhssj[/url], [link=http://ihopvqaygmnk.com/]ihopvqaygmnk[/link], http://cydmxkscmaxd.com/
~johnny
Jest sposób na Zaiks i te inne. Ostatnio znalazłem sklep MUSICDAYS.PL, dają darmową licencję na bezplatne odtwarzanie muzyki. A plyty kupilem juz za 29 zl. Swietna sprawa - polecam! daja tez naklejke na drzwi lokalu.
~Sylwek
A dla mnie to ździerstwo, przecież raz już radio tandiemy za odtwarzanie nagrania zapłaciło, ile razy chcieli by mieć zysk z tego samego utworu. Poza tym jak idę do baru, to nie interesuje mnie co tam leci, tylko co podają, bo muzy to mogę posłuchać sobie w domu. Skoro są aż tak zachłanni, to niech się nie dziwią, że ludziska piratują na potęgę.
~exterminator
-a pozabijać ich wszystkich (pośredników) kasują wszystkich bo z twórców też zdzierają

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki