Po 15.30 na nowojorskiej giełdzie doszło do mocnej przeceny akcji. Dow Jones Industrial Average oraz Standard & Poor's 500 traciły około 1,4 proc. Nasdaq Composite powędrował w dół o ponad 1,4 proc.
Agencja Standard & Poor's obniżyła perspektywę długoterminowego ratingu Stanów Zjednoczonych do negatywnej ze stabilnej. Ocena wiarygodności największej gospodarki na świcie pozostała na najwyższym poziome AAA. Decyzja analityków S&P została umotywowana niezdolnością amerykańskiego rządu do naprawy sytuacji finansów publicznych.
Posunięcie agencji S&P było dużym zaskoczeniem, gdyż w ostatnim czasie prezydent Barack Obama ogłosił plan naprawy finansów publicznych, zakładający oszczędności rzędu 4 bilionów dolarów. Okazuje się jednak, że długoterminowe plany amerykańskiego rządu nie spotkały się z aprobatą analityków.
Reakcją na ogłoszenie decyzji przez S&P były spadki na amerykańskich giełdach. Szczególnie mocnej przeceny doświadczyły banki, gdyż to one poniosą największe konsekwencje ewentualnej obniżki ratingu w przyszłości. Akcje Bank of America traciły ponad 2,4 proc. a JPMorgan Chase & Co. ponad 2,1 proc.
Tymczasem w górę szły notowania Citigroup. Amerykański gigant finansowy pochwalił się wzrostem zysku na akcję do 10 centów. To więcej od oczekiwań analityków, którzy przewidywali rezultat na poziomie 9 centów. Akcje Citigroup drożały o niemal 1 proc. Przed rozpoczęciem sesji wyniki przedstawił Halliburton. Chociaż spółka z branży naftowej pochwaliła się wzrostem przychodów oraz zysku na akcję powyżej oczekiwań, to taniała na początku sesji o blisko 0,4 proc.
Tymczasem w Europie kryzys finansowy ponownie nabiera rozpędu. Nasilają się spekulacje, że wkrótce Grecja ogłosi restrukturyzację zadłużenia. Przed kilkoma tygodniami w kolejce po pomoc ustawiła się Portugalia. Pogłębienie kryzysu w strefie euro wraz z kłopotami Stanów Zjednoczonych nie może napawać optymizmem inwestorów.
P.L.






























































