Jeśli epidemia koronawirusa w Polsce będzie przybierać na sile, a restrykcje sanitarne będą obejmować kolejne powiaty, tempo wychodzenia gospodarki z recesji może okazać się wolniejsze niż bieżące prognozy - oceniają ekonomiści. Ich zdaniem, wraz ze wzrostem niepewności i kolejnymi falami epidemii może dojść do większego samoograniczania się konsumentów.


"Rzeczywiście niepokojące jest to, w jaki sposób rozwija się sytuacja epidemiologiczna w Polsce, a także w innych krajach europejskich. Choć nie jest dobrze już teraz, czyli wcześniej niż się spodziewano, to niestety jesienią będzie prawdopodobnie gorzej, bo do zachorowań na COVID-19 dojdzie sezonowa grypa. Objawy jednej i drugiej choroby są bardzo podobne, a zatem więcej osób będzie musiało przebywać w izolacji, co tym samym wpływać będzie negatywnie m.in. na konsumpcję" - powiedziała PAP Biznes główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek.
"Na razie, w sytuacji wprowadzenia obostrzeń w 19 powiatach, czyli niewielkiej części kraju, nie widzę powodów do rewizji prognoz dla gospodarki. Ale w kolejnych miesiącach wszystko zależeć będzie od dalszego rozwoju sytuacji. Jeśli ta druga fala będzie przybierać na sile, restrykcji będzie więcej i obejmować będą one kolejne powiaty, czy nawet całe województwa, to na pewno będzie to czynnik przemawiający za rewizją prognoz (np. dotyczących PKB) w dół" - dodała.
W ciągu ostatniego tygodnia w Polsce notowane są rekordowo wysokie, dziennie wzrosty zakażeń koronawirusem. W środę Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 715 nowych, potwierdzonych przypadkach zakażenia.
Od soboty w 19 powiatach obowiązują dodatkowe rygory sanitarne. Rządowe rozporządzenie w tej sprawie zakłada wyodrębnienie dwóch stref: czerwonej i żółtej, w zależności od liczby nowych zachorowań na 10 tys. mieszkańców. Na ich obszarach obowiązują, poza ograniczeniami przewidzianymi dla całości terytorium Polski, dalej idące zakazy i nakazy oraz większe ograniczeniami, niż na pozostałym obszarze.

"Nie sądzimy, aby obostrzenia wprowadzone w 19 z 380 powiatach w Polsce wpływały na oczekiwania dotyczące aktywności gospodarczej w perspektywie całego kraju. Jeśli jednak epidemia będzie utrzymywać się przez dłuższy czas, to tempo wychodzenia gospodarki z recesji w kolejnych kwartałach może się okazać wolniejsze niż bieżące prognozy, głównie ze względu na wzmożoną samoizolację konsumentów" - ocenili w raporcie ekonomiści Banku Millennium.
Zdaniem Moniki Kurtek z Banku Pocztowego, mimo iż nowe obostrzenia są wprowadzane lokalnie, wraz z rozwojem epidemii niepewność będzie rosła.
"Tam, gdzie występować będzie zwiększona zachorowalność na COVID-19 i gdzie wprowadzane będą większe restrykcje i obostrzenia, mniej ludzi będzie pracować i spadać będzie konsumpcja. Zamykanie na tych obszarach szkół, bo na pewno do takowych będzie dochodzić, spowoduje, że ci, którzy powrócili do pracy, znowu będą musieli zostawać w domach, aby opiekować się dziećmi" - powiedziała PAP Biznes ekonomistka.
"W takich sytuacjach uruchamiane będą przez rząd prawdopodobnie kolejne zasiłki opiekuńcze, a lokalne firmy być może ponownie potrzebować będą wsparcia finansowego. Jednym słowem - będziemy mieć sytuację podobną do tej z marca i kwietnia w skali kraju, ale lokalnie. Na pewno będzie to rodzić dużo chaosu i niestety podsycać tę wielką niepewność, z jaką mierzymy się od wybuchu pandemii. Dla gospodarki nie jest to oczywiście dobra informacja" - dodała.
Benecki: Nie ma co liczyć na istotne odbicie inwestycji prywatnych
Główny ekonomista ING Banku Śląskiego Rafał Benecki podkreśla, że choć ponowne restrykcje sanitarne mają znacznie mniejszą skalę niż te, z którymi mieliśmy do czynienia wiosną, to problemem wciąż pozostaje uporczywość i nawracanie epidemii. Jego zdaniem, do czasu uruchomienia szczepionki na Covid-19 należy liczyć się z wieloma powracającymi falami epidemii.
"Druga fala pandemii przyszła bardzo wcześnie, a więc latem, a nie dopiero z sezonem jesiennych i zimowych wirusów. Niemniej jednak doświadczenia innych krajów, które odczuły nawrót epidemii pokazują, że nowe restrykcje wracają w znacznie mniejszej skali niż w II kw. 2020 r., a więc i uszczerbek tej fali epidemii dla aktywności gospodarczej będzie mniej dramatyczny. Problemem jest jednak uporczywość i nawracanie epidemii. Możliwy scenariusz to parokrotnie nawroty epidemii" - powiedział PAP Biznes ekonomista.
"Szybkie nawroty epidemii pokazują, że możemy mieć do czynienia z wieloma falami, aż do czasu uruchomienia skutecznych i bezpiecznych szczepionek. To zaś sugeruje ostrożność z prognozami PKB na 2020 rok" - dodał.
W ocenie Beneckiego, wraz z nawrotami epidemii w kolejnych kwartałach można spodziewać się podwyższonej skłonności do oszczędzania.
"Po wyczerpaniu efektu popytu odroczonego ożywienie popytu konsumpcyjnego zapewne zwolni, szybkie nawroty epidemii sugerują podwyższoną skłonność do oszczędzania i obniżoną skłonność do wydawania. W takich warunkach nie ma także co liczyć na istotne odbicie inwestycji prywatnych" - powiedział ekonomista.
"Do czasu pojawienia się dużych inwestycji publicznych z Europejskiego Planu Odbudowy w połowie 2021 roku, powrót do normalnego stanu aktywności gospodarczej może być bardzo trudny. Dlatego jesteśmy ostrożni z prognozami PKB na 2020 rok, a widzimy ryzyko pozytywnego zaskoczenia tempem wzrostu gospodarczego w 2021 roku" - dodał.
Patrycja Sikora(PAP Biznes)
pat/ gor/






























































