Po dwóch miesiącach spadku we wrześniu indeks Michigan Sentiment wzrósł z 65,7 do 70,2 pkt., przebijając medianę prognoz analityków wynoszącą 67,2 pkt. Za silniejszy od prognoz wzrost tego wskaźnika odpowiadały zdecydowanie lepsze oczekiwania Amerykanów co do przyszłości gospodarki. Ostatni raz konsumenci równie optymistycznie byli nastawieni równo rok temu - czyli jeszcze przed upadkiem banku Lehman Brothers.

Nie należy jednak zapominać, że miernik nastrojów konsumenckich wciąż znajduje się na relatywnie niskim poziomie, charakterystycznym raczej dla dojrzałej fazy recesji niż początków ożywienia gospodarczego. W czasie prosperity z lat 2003-07 Michigan Sentiment regularnie notował wartości przekraczające 80 punktów.
Niemniej jednak wyższy od prognoz wzrost tego wskaźnika zapewne przełoży się na wzrost oczekiwań rynku co do publikowanych we wtorek danych o sprzedaży detalicznej. Choć w ujęciu rocznym obroty handlowców zapewne znów odnotują głęboki regres, to prognozy każą się spodziewać jednoprocentowego wzrostu względem lipca.
Od tego, czy w następnych miesiącach Amerykanie zaczną chętniej wydawać pieniądze (co moim zdaniem jest dość wątpliwe), zależeć będą losy nadchodzącego ożywienia gospodarczego. Pomimo zapowiadanej przez większość ekonomistów niewielkiej poprawy konsumpcji (co jest m.in. efektem rządowego pakietu stymulującego gospodarkę) wydatki Amerykanów zapewne przez kilka następnych kwartałów pozostaną dalekie od stanu sprzed kryzysu. W związku z tym coraz bardziej prawdopodobny wydaje się realizacja scenariusza recesji „typu W” – czyli sytuacji, w której pod okresie krótkotrwałego ożywienia gospodarka znów pogrąża się w kryzysie.
W dzisiejszym raporcie na uwagę zasługuje też spadek oczekiwań inflacyjnych. W ciągu następnych 12 miesięcy Amerykanie średnio oczekują wzrostu cen rzędu 2,6% r/r wobec 2,8% w sierpniu. Jest to zarazem najniższy wynik od marca. Zakotwiczenie oczekiwań inflacyjnych na niskim poziomie ułatwia Rezerwie Federalnej utrzymywanie niemal zerowych stóp procentowych, co jak na razie jest dobrą informacją dla amerykańskiej i światowej gospodarki.
Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl






























































