Coraz mniej osób chętnych na wzięcie zwierzęcia ze schroniska na Paluchu, wzrost śmiertelności kotów, zrujnowanie programu promocji przygarniania zwierząt, niedbanie o ich dobrostan – takie zarzuty postawione przez wolontariuszy placówki pojawiły się wobec obecnej dyrektor schroniska na Paluchu i urzędników stołecznego Ratusza.


Z danych przekazanych PAP przez wolontariuszy wynika, że w 2024 r. odsetek przygarniania psów spadł o 8,8 proc. w stosunku do 2023 r., a odsetek przygarniania kotów o 15,3 proc. Wzrosła też znacznie śmiertelność kotów – o 35 proc. wzrósł odsetek uśpień i o 14,5 proc. liczba zgonów. W przypadku psów odsetek uśpień wzrósł o 2,9 proc., zmalała natomiast liczba zgonów o 26,1 proc.
Wolontariuszka Magda Kowerska przypomniała, że pierwszy protest wolontariuszy dotyczący działań dyrektorki schroniska Agnieszka Pinkiewicz, jak również urzędników miasta st. Warszawy odpowiedzialnych za funkcjonowanie placówki, miał miejsce 26 maja 2024 r.
W międzyczasie wprowadzono wiele zmian, które negatywnie odbiły się na liczbie adopcji i dobrostanie zwierząt.
Magda Kowerska wyjaśniła, że od 1 lipca 2024 roku zmieniono sposób kontaktu z wolontariuszami. Zamiast kilkudziesięciu, a nawet ponad 100 numerów telefonów podanych w ogłoszeniach, wprowadzono jeden numer do biura, które jest czynne jedynie w godzinach 10:00-18:00.

Zdaniem wolontariuszki Marty Krzynówek to sprawiło, że osoby, które chcą ubiegać się o przygarnięcie psa czy kota nie mogą się dodzwonić, a zwierzęta tracą szansę na dom.
Pod koniec lipca 2024 r. zakazano wolontariuszom wstępu do kociego szpitala. Jak przypomniała Krzynówek w międzyczasie koty umierały bez możliwości promocji ich na stronach do przygarnięcia. Dyrekcja oraz lekarze weterynarii przyjęli stanowisko, że stare i chore koty nie powinny być przygarniane przez ludzi.
„Gdy we wrześniu utrzymywany był zakaz wstępu do kociego szpitala dla wolontariuszy, w gabinecie pani dyrektor pojawiły się kociaki zabrane ze szpitala zarażone kocim katarem, a do gabinetu każdy miał wstęp” – wymieniała Kowerska. Krzynówek dodała, że choć część z tych kotów zdechła, nikt nie poniósł konsekwencji.
Wolontariuszka zaznaczyła, że w sierpniu 2024 roku ograniczono dostęp do danych medycznych zwierząt. Wyjaśniła, że takie informacje są im niezbędne, aby jak najlepiej informować przyszłych opiekunów o stanie zdrowia zwierząt.
Wolontariusze schroniska podkreślali też, że znacznie ograniczono akcję promocyjną schroniska „Adoptuj warszawiaka”, co również przyczyniło się do spadku zainteresowania brania zwierząt. Niedawno przez dwa tygodnie nie działała prawidłowo strona internetowa schroniska, dlatego właściciele zwierząt, które zaginęły nie mogli sprawdzić na niej czy przyjęto je na Paluch.
Krzynówek podkreśliła, że schronisko na Paluchu jest bogatym miejskim schroniskiem, a gdy nadchodziły mroźne noce zabrakło słomy, którą wolontariusze wkładają psom do bud. „Podobno była zamówiona dawno, ale nie dojechała, bo przez tydzień był zepsuty samochód dostawczy. Czy w tak dużym miejskim schronisku nie dało się załatwić auta zastępczego? Dlaczego dopiero w momencie zgłoszenia naszego protestu pracownicy biegali i wieszali firanki w psich boksach, o które się awanturowaliśmy, żeby psom nie wiało? To nie jest schronisko w małej miejscowości, czy gminna przechowalnia, ale schronisko w mieście Warszawa, które kiedyś było wzorcowe” – alarmowała wolontariuszka.
W odpowiedzi na pytania PAP o ustosunkowanie się do postulatów wolontariuszy rzeczniczka prasowa - zastępczyni dyrektora Urzędu m. st. Warszawy poinformowała, że co do większości postulatów osiągnięto porozumienie. W dniu 18 lutego odbyło się bowiem spotkanie, na którym prezydenta Rafała Trzaskowskiego zastąpił wiceprezydent Warszawy Jacek Wiśnicki. Zostały wspólnie ustalone zasady dotyczące wejścia wolontariuszy do szpitala dla kotów. Zgodzono się, że wszystkie zwierzęta, bez względu na wiek i stan zdrowia, powinny mieć równe szanse na promocję i znalezienie domu. Każda osoba zainteresowana przygarnięciem zwierzęcia będzie szczegółowo informowana o jego stanie zdrowia oraz o odpowiedzialności, jaka wiąże się z opieką nad nim.
Podczas protestu wolontariusze Palucha zaapelowali jednak o dalsze rozmowy podkreślając, że postulowane przez nich zmiany mają na celu dobro zwierząt. (PAP)
jjj/ mhr/





























































