Przed podaniem się do dymisji, rząd Enrico Letty zostawił Włochom ostatni „prezent”. Jak donoszą włoskie media z dziennikiem „Il Sole” na czele, od 1 lutego w kraju obowiązuje 20-procentowy podatek od środków pieniężnych napływających zza granicy na konta obywateli Włoch.

Image licensed by Ingram Image
Jak zaznacza "Il Sole", podatek ma być pobierany automatycznie, jednak będzie można go uniknąć informując o źródle pochodzenia pieniędzy - podatnik będzie musiał udowodnić, że przelew nie jest podlegającym opodatkowaniu dochodem, ale np. zwrotem pożyczki. Dowód trzeba będzie przedstawić pracownikom banku, który następnie będzie rozliczał się z fiskusem. Od niesłusznie naliczonego podatku odwołać będzie się można do 28 lutego roku następującego po zapłaceniu podatku. Przepisy nie stosują się do środków stanowiących dochód z działalności gospodarczej czy samozatrudnienia - przypominają włoskie media.
Pierwszej płatności instytucje finansowe mają dokonać dopiero 16 lipca, a należności za transakcje przeprowadzone od lutego zostaną naliczone dopiero za kilka miesięcy. Tym trudniej dziwić się, że w opisujących całą sprawę relacjach włoskich mediów przewija się wątek dezorientacji sektora bankowego wobec tak poważnej reformy. Przeciwko nowym przepisom wyraźnie protestują natomiast organizacje reprezentujące konsumentów. Istnieją poważne obawy co do konstytucyjności nowego prawa, a także jego zgodności z obowiązująca w UE zasadą przepływu kapitału. Dodatkowo kontrola kapitału może mieć poważne skutki dla włoskiej gospodarki i systemu finansowego.

Na stronie change.org opublikowane już petycję do premiera w sprawie zniesienia artykułu ustanawiającego 20-procentowy podatek. Jej autor, mieszkający w Belgii Włoch, stwierdza, że przyjęte rozwiązanie jest „nieefektywne, ponieważ unikanie podatków wiąże się częściej z transferami poza granice Włoch aniżeli z napływem pieniędzy do kraju; nieskuteczne, ponieważ na pośredników finansowych spadnie dodatkowy ciężar w postaci obsługi uzasadnień składanych przez podatników oraz szkodliwy, bo zniechęci obcokrajowców albo mieszkających za granicą Włochów do transferowania kapitału do Italii”.
Jak donosi włoska agencja informacyjna ANSA, zgodności nowych przepisów z zasadami UE przygląda się już europejski komisarz ds. podatków podatków i unii celnej, audytu i zwalczania nadużyć finansowych Algirdas Semeta.
Wprowadzenie 20-procentowego podatku na swoim blogu skrytykował także włoski polityk Beppe Grillo. Jego zdaniem osoby unikające podatków, w tym również przestępcy, i tak będą w stanie optymalizować podatki, natomiast nowe prawo uderzy w zwykłych obywateli, którzy otrzymują przelewy od rodziny zza granicy.
Przepisy skrytykował także włoski europarlametnarzysta Oreste Rossi. W rozmowie z EUNews.it polityk nazwał nowe prawo „ostatnim gorącym kartoflem wypuszczonym przez rząd Enrico Letty”, a na całym zamieszaniu „najbardziej stracą zwykli Włosi, którzy będą poszkodowani w wyniki najprawdopodobniej niekonstytucyjnego prawa”. Rossi zauważa też, że środki zza granicy już raz zostały opodatkowane w kraju pochodzenia, więc byłyby podwójnie opodatkowane, co naruszałoby porozumienia zawarte przez Włochy.
Podatek od przelewów zagranicznych nie jest jedynym element kontroli systemu finansowego. Władze Włoch w ciągu zaledwie 3 lat zmniejszyły limit płatności gotówkowych ponad dwunastokrotnie - z 12,5 tys. euro w 2009 r. do zaledwie 1000 euro w 2012 r.
/mz






















































