Brytyjski premier Gordon Brown oświadczył, że nie zasiądzie za jednym stołem z Robertem Mugabe, który odpowiada za zrujnowanie swego kraju. Browna poparł jednak tylko premier Czech, Mirek Topolanek. Szwecja, Dania i Holandia również rozważały bojkot, postanowiły jednak wziąć udział w szczycie.
Portugalska prezydencja Unii stanęła w obliczu dylematu: bojkot brytyjsko-czeski, albo odmowa udziału ze strony państw Czarnej Afryki, które nie zgadzają się na wykluczenie Zimbabwe. Od 7 lat nie dochodziło przez to do szczytu Europa-Afryka, ale wobec rosnącej konkurencji ze strony Chin Unia postanowiła, że w tym roku szczyt się odbędzie.
Prezydent Mugabe jest przez Zachód oskarżany o brutalne dławienie opozycji, oraz doprowadzenie do katastrofalnej inflacji i głodu, między innymi przez konfiskaty ziemi białych farmerów. Mugabe twierdzi natomiast, że odpowiedzialność za kryzys w Zimbabwe spada na dawną metropolię kolonialną, Wielką Brytanię.
Zachodnie sankcje nie odnoszą skutku głównie dlatego, że władze w Zimbabwe popiera rząd sąsiedniej Republiki Południowej Afryki.
Źródło:IAR



























































