Warren Buffet od 1977 roku kieruje do akcjonariuszy swojego holdingu Berkshire Hathaway doroczny list. Oprócz sprawozdania z działalności spółki znaleźć w nim można szereg uwag na temat inwestowania. W tym roku Buffet wyraźnie przestrzega inwestorów przed obligacjami i złotem, zachęca zaś do akcji, ziemi i nieruchomości.
Buffet w najnowszym liście zaczyna od rozróżnienia trzech klasy instrumentów: aktywów pieniężnych, aktywów nieprodukcyjnych oraz aktywów produkcyjnych. Zastanawia się, która z tych klas przyniesie inwestorom największe korzyści, zważywszy na to, jak zachowywały się one w przeszłości. Zdaniem Buffeta na dłuższą metę najważniejsze jest, by inwestycja powiększała siłę nabywczą inwestora, a więc przede wszystkim broniła go przed inflacją.
Zobacz też: Buffet ostrzega przed kupnem obligacji i złota
Na skutek spadku siły nabywczej papierowych walut, bardzo trudno jest zachować realną wartość środków zainwestowanych w instrumenty pieniężne (bony skarbowe, depozyty bankowe czy obligacje). Od 1965 roku, kiedy Buffet stanął na czele Berkshire, dolar stracił 86% swojej wartości. Oznacza to, że minimalna stopa zwrotu, którą musiałby od tego czasu co roku osiągać inwestor, by zachować siłę nabywczą, to 4,3%. Z tego powodu amerykańskie bony skarbowe, choć uważane za synonim bezpieczeństwa, słabo nadają się do pomnażania majątku. Mimo iż od przejęcia rządów na holdingiem przez Buffeta zainwestowanie w nie środki rosły w tempie 5,7% rocznie, to konieczność zapłacenia co roku podatku dochodowego sprowadziła osiągany zysk do zera.
Nie znaczy to jednak, że na bonach skarbowych czy na nieco bardziej ryzykownych obligacjach nie można było momentami dobrze zarobić (...)

Ciąg dalszy tekstu na blogu Macieja Bitnera. Zapraszamy!




























































