Wczorajszy optymizm inwestorów przełożył się na przeszło dwuprocentowe wzrosty głównych indeksów. Część analityków uważa, że rynki finansowe reagowały na środowy komunikat FOMC. Zmalała więc szansa na podwyżkę stóp procentowych, na co rynek obligacji zareagował dynamicznym spadkiem rentowności. W ten sposób akcje stały się bardziej atrakcyjne względem bezpiecznych instrumentów finansowych.
Ale dzisiaj do kontynuacji ruchu w górę trzeba będzie nowych impulsów. Dodatkowym czynnikiem ryzyka są publikowane dane makroekonomiczne. Przed sesją światło dzienne ujrzy majowy raport o dochodach i wydatkach Amerykanów. Ekonomiści spodziewają się, że te pierwsze wzrosły o 0,2% m/m, a drugie zwiększyły się o 0,4%. Uzupełnieniem obrazu kondycji finansowej konsumenta będą dane Uniwersytetu Michigan o nastrojach gospodarstw domowych. Indeks obrazujący zaufanie Amerykanów miał wzrosnąć z 68,7 do 69 pkt.
Tymczasem o godzinie 13:20 na rynku terminowym niewielką przewagę uzyskali pesymiści. Futures na indeks S&P500 zniżkowały o 0,2%, a kontrakty na Nasdaq100 straciły 0,3%. Sprzedający uzyskali też przewagę na europejskich giełdach, które zniwelowały wzrosty z otwarcia.
Pod presją sprzedających trzeci dzień z rzędu mogą się znaleźć akcje Boeinga, który przedwczoraj poinformował o kolejnym już opóźnieniu w dostawach najnowszego modelu 787 „Dreamliner”. Dzisiaj o rezygnacji z zakupu 30 tych maszyn poinformowały australijskie linie Qantas Airways.
Kłopoty może mieć też sektor bankowy, któremu szkodzą doniesienia ze Szwajcarii. Bank UBS zmuszony było do podniesienia kapitałów własnych o 3,5 mld $ i zapowiedział stratę za drugi kwartał. Tymczasem to właśnie oczekiwania na poprawę kondycji sektora finansowego stały za wzrostami z marca i kwietnia.
K.K.




























































