REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

W jakich dzielnicach najlepiej wynająć stancję?

2008-11-26 15:26
publikacja
2008-11-26 15:26
Mieszkać tanio i marnować czas na dojazdy czy płacić bajońskie sumy, ale mieć uczelnię pod nosem? Wynajęcie studenckiego mieszkania to zadanie dość karkołomne. Przedstawiamy sytuację w największych polskich ośrodkach akademickich.

Na ceny wynajmu mieszkań oraz stancji wpływa przede wszystkim liczba potencjalnych najemców. W zależności od tego, ilu studentów uczy się w danym ośrodku akademickim, będą kształtowały się ceny wynajmu. Procentowy udział liczby studentów w ogólnej liczbie mieszkańców największych miast akademickich to 16 proc. w Gdańsku, 17 proc. w Warszawie, 22 proc. we Wrocławiu, 22,5 proc. w Katowicach, 23 proc. w Krakowie i 24 proc. w Poznaniu.

Poznań - średnia cena wynajmu dwupokojowego mieszkania - 1435 zł

Ewelina i Monika mieszkają razem w kawalerce. Cena wynajmu wynosi na jedną osobę średnio 470 zł ze wszystkimi opłatami.

- Ale to jest tanio, bo generalnie ceny są wyższe. Mieszkamy w dzielnicy Wilda, mamy blisko do centrum, np. Starego Browaru. Dojazd na uczelnię zajmuje mi 20 minut. Do najbliższego przystanku tramwajowego jest około 7 minut i 2 minuty do przystanku autobusowego. W okolicy znajdują się budynki Uniwersytetu Adama Mickiewicza, tzw. HCP, gdzie mieszczą się m.in. wydziały filologiczne i prawo - opowiada Ewelina, studentka psychologii na UAM.

Martyna mieszka zaledwie 15 minut pieszo od uczelni. Wynajmuje pokój w mieszkaniu razem z sześcioma innymi osobami. Pokój dzieli z koleżanką. Miesięcznie płaci 470 zł z mediami.

Ola, studentka Uniwersytetu Przyrodniczego i Medycznego w Poznaniu, mieszka w domu przeznaczonym pod wynajem. Dwa pokoje, mniejsze i przechodnie, dzieli ze współlokatorką. Miesięcznie płacą 1290 zł plus rachunki za energię i internet.

- Mieszkam przy ulicy Dąbrowskiego, to nie jest dobre miejsce. Dojazd na uczelnię w najlepszym przypadku wiążę się z jedną przesiadką, w najgorszym nawet z trzema. Wolałabym mieszkać na Ogrodach albo przy Moście Teatralnym czy chociażby okolicach Ronda Kaponiera.

Trójmiasto - 1447 zł

- Za dwupokojowe mieszkanie płacimy 900 zł plus opłaty za prąd i wodę. Mieszkamy tam w trójkę. Jak na trójmiejskie warunki to naprawdę tanio. Studiuję na Uniwersytecie Gdańskim, na dwóch kierunkach, więc mam zajęcia w dwóch różnych budynkach. Kursuję kolejką miejską między Gdańskiem Wrzeszczem a Sopotem. Mieszkam w doskonałym miejscu, bo między tymi dwoma wydziałami - w Oliwie. W mojej sytuacji to bardzo dobre rozwiązanie. Niestety, nasz Uniwersytet słynie ze swojej "wielkości", bo budynki rozciągają się od Starego Miasta w Gdańsku przez Sopot aż do końca Gdyni. Także odpowiednia lokalizacja to sprawa indywidualna - zależna od kierunku studiów - opowiada Magda, studentka dziennikarstwa.

Dorota, studentka filologii klasycznej, mieszka w dwuosobowym pokoju w dwupokojowym mieszkaniu. Miesięcznie płaci 250 zł bez opłat. Trafiła na dobrą ofertę, gdyż przez całe wakacje ceny nie schodziły poniżej 400 zł bez mediów.

- Mieszkam w bardzo dobrej okolicy. Jest to ciche, spokojne osiedle w Sopocie, mam w miarę dobre połączenie z uczelnią, ale muszę dojeżdżać do Gdańska Przymorza - dodaje.

Ola, studentka kulturoznawstwa, za taki sam pokój płaci 460 zł, ale już z opłatami. Na zajęcia chodzi pieszo. Jakie dzielnice poleca do zamieszkania?

- Z pewnością Wrzeszcz, Oliwa, Przymorze, Zaspa i ewentualnie Centrum - Stare Miasto.

Przykre doświadczenia z wynajmowaniem mieszkania w Trójmieście ma Magdalena.

- Ostatnio wynajmowałam 24 m2, bez kuchni, łazienka malutka, żadnego przedpokoju. Był to pokój przerobiony z suszarni na strychu w kamienicy i płaciłam za to 900 zł. Znajomi nie mają lepiej, tyle samo chciała babka w centrum miasta za kawalerkę z niby kuchnią i dużym pokojem, ale warunki takie, że szczury nie chciałyby tam mieszkać. Grzyb na ścianie, zacieki itp. Na przedmieściach i w centrum jest drożej. W dzielnicach mieszanych jest taniej, ale to zazwyczaj okolice dresów i meneli - kwituje na forum internetowym.

Kraków - 1507 zł

- Mieszkam w pokoju z koleżanką, oprócz nas w mieszkaniu jest jeszcze 2 chłopaków, którzy również mają wspólny pokój. Na szczęście krakowskie kamienice są bardzo duże, nasz pokój ma 30 m2, także każda ma naprawdę sporo własnej przestrzeni. Całe mieszkanie ponad 60 m2. Płacimy miesięcznie od osoby 425 zł bez mediów. Sumując, z internetem kosztuje to każdego z nas około 520 zł. To niewiele jak na Kraków, poza tym mieszkanie jest naprawdę w świetnym stanie, 2 lata po remoncie. Jedyną niedogodnością jest fakt, że oprócz kuchni musieliśmy je umeblować we własnym zakresie. Ale z drugiej strony dzięki temu uniknęliśmy przypadkowych meblościanek i spleśniałych łóżek - opowiada Basia, krakowska studentka.

W jakiej części Krakowa najlepiej mieszkać i jednocześnie płacić rozsądną cenę za wynajem?

Im dalej od centrum i im niższy standard i starszy budynek, tym wynajem powinien być tańszy, ale nie należy oczekiwać cudów. Jeśli cena jest najważniejszym kryterium, warto rozważyć wynajęcie mieszkania w Wieliczce albo Skawinie, ale tam też nie będzie za pół darmo. Warto rozważyć umiejscowienie uczelni, często dojazd z jednego miejsca do drugiego w samym Krakowie zajmuje 2 godziny jazdy komunikacją miejską. Dobry dojazd do centrum jest zapewniony z Osiedla Oświecenia, Prądnika Czerwonego, Olszy, Krzeszowic oraz Trzebini i zajmuje 15-20 minut. Taniej mieszka się na Nowej Hucie, ale jest niebezpieczniej i dalej.

- Mieszkam w pobliżu ulicy Krowoderskiej, blisko centrum. Bardzo dobra lokalizacja, wielu studentów mieszka w okolicy. W pobliżu ulokowane są wydziały UJ i AGH. To spokojna dzielnica, pełno sklepów, siłowni, kino, kościół co, kto chce. Oprócz tego przystanki tramwajowe, autobusowe, także nocne. Ja akurat studiuję socjologię na UJ, zajęcia mam na Grodzkiej, blisko Rynku. Na nogach idzie się ok. 20-25 minut, ale ja jeżdżę na rowerze. Dojazd na uczelnię zajmuje mi maksymalnie 10-15 minut - dodaje Basia.

Agata, studentka UJ, wynajmuje 40-metrową kawalerkę nieopodal ulicy Wrocławskiej.

- Od trzech lat staram się mieszkać jak najbliżej centrum, czasem kosztem warunków, ale nie lubię blokowisk i stania w krakowskich korkach. Czynsz wynosi 1000 zł, do tego dochodzi opłata za gaz i internet. Dla porównania mój kolega płaci 1000 zł za sam pokój, ja natomiast o jakieś 100 zł więcej, ale mam całe mieszkanie dla siebie.

Katowice - 1525 zł

- Ja wynajmowałam mieszkanie za 1000 zł na trzy osoby - 15 minut od Wydziału Nauk Społecznych. Poza tym ceny są różne - pisze na forum internetowym studentka z Katowic.

Faktycznie lepiej rozejrzeć się po okolicy - Siemianowice Śląskie, Będzin, Mysłowice są tańsze, a koszt dojazdu niewiele większy. Z Bytkowa - dzielnicy Siemianowic - dojazd jest idealny. Sześć linii autobusowych obsługuje trasę Siemianowice - Katowice. Podobnie jest z Michałkowicami (trzy linie) i Centrum (dwie).

- Rzeczywiście okolice Katowic są tańsze, ceny w samym mieście znacznie wzrosły od zeszłego roku. Lepiej dojeżdżać np. z Sosnowca, około 20 minut tramwajem - pisze na forum Asia.

Wrocław- 1625 zł

Marcin wynajmuje sam dwupokojowe mieszkanie w okolicach ul. Broniewskiego na Karłowicach. Za mieszkanie płaci 800 zł czynszu, do tego dochodzą opłaty. Pod blokiem ma zajezdnię autobusową i przystanki tramwajowe. Choć z dojazdami do centrum bywa różnie.

- Od października wynajmowałyśmy z siostrą pokój w mieszkaniu dwupokojowym. Mieszkanie było po starszej pani, w drugim pokoju były jej rzeczy, więc był zamknięty. Także wyszło na to, że mieszkamy w kawalerce , z osobną kuchnią i łazienką. Płaciłyśmy po 400 zł od osoby plus opłaty. To była kamienica na Tomaszowskiej, czyli rzut beretem od dworca PKP - opowiada Ania.

Obecnie Ania mieszka z chłopakiem na Tekach, w akademiku doktoranckim, przeprowadziła się niedawno. Za dwójkę płacą 500 zł. Pomijając poranne korki, dojazd jest doskonały.

- Wcześniej mieszkałam na Kościuszki w mieszkaniu trzypokojowym. Mieszkając w piątkę, płaciliśmy po 360 zł od osoby, włączając w to internet. Mieszkanie było ładne, z balkonem, ale niestety w nieciekawej okolicy, bo w tzw. trójkącie bermudzkim. Nocami ludzie się nam pod oknami wydzierali i czasem nieciekawe typy kręciły się po podwórku. Z dojazdem nie było kłopotów: 5 minut do przystanku tramwajowego, a pieszo do Galerii Dominikańskiej czy Pasażu Grunwaldzkiego około 10-15 minut.

Justyna za pokój jednoosobowy płaci 600 zł. Mieszka w trzypokojowym mieszkaniu na ul. Drobnera. Na Wydział Nauk Społecznych znajdujący się na Sołtysowicach ma dobre połączenie komunikacją miejską.

- W pobliżu mam przystanki tramwajowe i autobusowe, choć od jakiegoś czasu jeżdżę samochodem. Najlepsza lokalizacja to ścisłe centrum i Śródmieście - poleca studentka politologii.

Warszawa - 1900 zł

- Wynajęcie ładnego mieszkania w rozsądnej cenie, a w dodatku w dobrym miejscu graniczy tutaj z cudem. To, co robią właściciele, jest niesamowite. W życiu nie przyszłyby mi do głowy castingi, umawianie się i nie przychodzenie na spotkanie itp. Człowiek czuje się jak przestępca a nie jak ktoś, kto po prostu szuka mieszkania - żali się na forum internetowym Kaja.

Andrzejowi, studentowi finansów i rachunkowości w Szkoły Głównej Handlowej, udało się wraz ze współlokatorami wynająć trzypokojowe mieszkanie w niższej cenie. Miesięcznie płacą 2300 zł plus opłaty. Za 13-metrowy pokój, który dzieli ze znajomym płaci 420 zł bez mediów. Mieszka na ul. Bełdan, na Służewcu, w dzielnicy Mokotów Południowy.

- To wręcz osiedle emeryckie. Mam dobry dojazd na uczelnię. Najlepsze miejsca do zamieszkania to te blisko ośrodków akademickich, a więc Aleje Niepodległości, Mokotów Centralny. Najgorsze to te najbardziej oddalone, miasteczka satelickie jak Tarchomin, Radość i Wesoła - wyjaśnia.

Za kawalerkę na Mokotowie o średnim standardzie płaci się teraz minimum 2 tys. zł. To najpopularniejsza dzielnica stolicy - dobrze skomunikowana, oferuje masę sklepów, miejsc rozrywek i rekreacji. Podobnie kształtują się ceny w modnym Śródmieściu i okolicach uniwersyteckich kampusów. Mieszkania poniżej 1500 zł to już oddalone od centrum i gorzej skomunikowane - Praga Północ, Bielany czy Bemowo. Tysiąc złotych mogą kosztować już pokoje w mieszkaniach.

Brak dachu nad głową stał się zmorą studentów. Podczas gdy jeszcze kilka lat temu wystarczyło rozejrzeć się za czymś we wrześniu, teraz za szukanie trzeba zabierać się już w wakacje. Połowa z 2 mln studentów pochodzi spoza miast, w których się uczy. W akademikach miejsc jest tylko dla 144 tysięcy. Jak widać samo znalezienie studenckiego lokum to połowa sukcesu. Drugą stanowi cena i lokalizacja.
Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Budżet rodziny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki