Będziemy płacić coraz więcej za konta i karty. Wszystko przez zmiany w opłatach interchange, które były ważnym źródłem dochodów dla banków. Te mówią wprost, że ktoś musi zasypać wyrwę w kasie po spadających przychodach z tytułu transakcji kartowych.
Interchange to opłata pobierana od przedsiębiorców za akceptowanie płatności kartowych. Wynosi ona około 1,3 proc. od każdej transakcji kartą. Posłowie zadecydowali, że banki będą musiały obniżyć tę prowizję do stawki 0,5 proc. Mają na to czas do połowy roku. Z punktu widzenia banków nie jest to dobra informacja, bo do tej pory prowizja ta zapewniała im dobre źródło dochodu. Biznes nie znosi jednak próżni. Jeśli jedno źródło dochodów usycha, trzeba szukać następnego. Banki uważają, że w tej sytuacji najlepiej jest wprowadzić podwyżki za usługi świadczone klientom detalicznym.

Źródło: Thinkstock
Większość banków wprowadziła podwyżki już w ubiegłym roku. Zdrożały konta, karty oraz opłaty z dalszych stron cenników, takie jak monity czy zaświadczenia. Teraz nadchodzi druga fala podwyżek. Banki jeden po drugim wycofują też programy premiowe moneyback (zwane też cashbackami). Polegają one na zwrocie określonego procentu od obrotów dokonanych kartą płatniczą. Moneybacki finansowane były bowiem z wysokich opłat interchange. Uogólniając: bank zabierał handlowcom i dawał klientom.

Banki podnoszą opłaty za konta i karty
W styczniu Getin Bank wprowadził sztywne opłaty za karty wydawane do kont osobistych. Karta będzie kosztowała od 2,99 zł do 7,99 zł w zależności od jej typu. Wyższa opłata będzie pobierana, jeśli klient nie wyda określonej kwoty plastikiem, a niższa w przypadku aktywnego korzystania z plastiku. W praktyce całkowite zniesienie opłaty za kartę nie będzie już możliwe.
Bank BGŻ zdecydował się przebudować swoją ofertę kont osobistych. Z 7 pakietów, które oferował, pozostawił trzy. Wycofał ze sprzedaży popularne "Konto z Podwyżką", a dotychczasowym posiadaczom tego rachunku ograniczył możliwość bezpłatnego korzystania ze wszystkich bankomatów w kraju.
Od marca Bank BPH podniesie opłaty za konta osobiste, które zostały wycofane z oferty, ale klienci nadal z nich korzystają. Więcej zapłacą posiadacze rachunków Sezam Max oraz Sezam. Opłata za prowadzenie rachunku Sezam Max wzrośnie z 13,99 zł do 14,99 zł, natomiast w przypadku Sezam z 7,99 zł do 9,99 zł. Bank podniesie ceny przelewów realizowanych w oddziale z rachunków Sezam Max i Sezam z 6,99 zł do 8,99 zł. Będzie też pobierał wyższe opłaty za aneksy do umów hipotecznych i za inspekcję nieruchomości.
Zmierzch ery moneybacków
Alior Bank poinformował swoich klientów, że wprowadzi dodatkową opłatę do oferty "Rachunki bez opłat". Będzie ona obowiązywała tych klientów, którzy chcą płacić rachunki w oddziałach, ale nie chcą przelewać pensji do Aliora. Bank zdecydował się też obniżyć moneyback w ramach konta Rozsądnego z 5 do 3 proc. oraz całkowicie wycofać moneyback za zakupy internetowe w Alior Syncu. Bank wycofa też moneyback z kart kredytowych Silver, Gold i Platinum oraz podwyższy mnożnik oprocentowania w ramach limitu w koncie osobistym. Obecnie jest to 3,5 razy stopa kredytu lombardowego NBP. Od marca mnożnik wzrośnie do 4 proc. Zakładając, że stopy utrzymają się na obecnym poziomie będzie to wzrost oprocentowania z 14 do 16 proc.
Z popularnych "moneybackowych" ROR-ów zrezygnował też BZ WBK. Ze sprzedaży wycofał konta "WydajeszZarabiasz", "Wydajesz&Zarabiasz Plus", "Konto Na Obcasach" oraz "Avocado". Moneyback pozostanie, ale w "Koncie 1|2|3", które proponowane jest bardziej zamożnym klientom. Opłata warunkowa za jego prowadzenie wynosi 20 zł, a uniknąć jej można przy wpływach na poziomie 5 tys. zł miesięcznie (w ramach trwającej do maja promocji limit znoszący opłatę wynosi 2 tys. zł).
Z początkiem roku moneybacki wycofał ze swoich kont Bank Millennium. Z oferty BPH zniknęły trzy karty z programem premiowym: Autokartę, Kartę Zakupową i Kartę Złotówka. Gdybyśmy sięgnęli wstecz, znalazłoby się więcej przykładów.
Banki: to wina polityków!
Banki mówią wprost: podwyżki w kontach to wina polityków. Zdaniem instytucji finansowych, obniżki interchange należało rozłożyć w czasie i stopniowo zmniejszać prowizje. Teraz żaden z banków nie będzie chciał raportować akcjonariuszom luki w dochodach, więc wprowadza dodatkowe opłaty.
Warto jednak pamiętać, że zmiany w opłatach kartowych nie są jedynym czynnikiem powodującym podwyżki w cennikach. Banki powoli wychodzą z etapu, kiedy mogły oferować darmową bankowość, bo dobry wynik odsetkowy zapewniały inne źródła dochodów. W wielu krajach na Zachodzie opłaty za konta i karty są standardem. Nie bez znaczenia dla podwyżek jest też pęd za innowacjami. Płatności mobilne, samoobsługowe placówki czy wirtualne oddziały są kosztowne. Ktoś musi za to zapłacić.
Wojciech Boczoń
Napisz do autora: w.boczon@bankier.pl
























































