REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

W Polsce nigdy nie będzie patentowych trolli

Łukasz Piechowiak2012-12-18 06:00główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2012-12-18 06:00

Przez ponad trzydziesci lat państwa UE nie mogły się dogadać w kwestii jednolitego patentu europejskiego (JPE). Najwięcej kontrowersji wzbudzały sprawy podstawowe, w tym siedziba sądów patentowych i kwestie językowe. Polscy przedsiębiorcy nie byli zadowoleni, ale nawet pomimo sprzeciwu praktycznie wszystkich organizacji zrzeszających pracodawców, rząd nie wycofał się z projektu. JPE wchodzi w życie od 2014 roku. Czy władza wystawiła polskie firmy zachodnim koncernom na żer?

Prawo patentowe
Źródło: Thinkstock

Druga połowa 2011 roku upłynęła pod znakiem polskiej prezydencji. W tym czasie nie odnieśliśmy żadnych znaczących sukcesów, bo na pierwszym planie było Euro 2012 i wybory parlamentarne. Jednak pod koniec ubiegłego roku Ministerstwo Gospodarki pod wodzą Waldemara Pawlaka ogłosiło, że prace nad jednolitym patentem europejskim już są na ukończeniu i to w dużej mierze dzięki pracy polskich urzędników. Czyżby polska prezydencja odniosła jakiś sukces?

Gdzie ulokować kolejną wieżę Babel

Niemniej gdy przyszło do ustaleń dotyczących siedziby przyszłego sądu patentowego, sprawy utknęły w martwym punkcie. Niemcy, Francuzi i Anglicy zaproponowali swoje kandydatury. Inne nie miały najmniejszych szans. Polski przedsiębiorca będzie musiał bronić się przed sądem patentowym w Paryżu, Monachium lub Londynie. Instancja apelacyjna znajdzie się w Luksemburgu. Oprócz siedziby największe spory związane z jednolitym patentem budziły kwestie językowe. Po wielu latach sporów uznano w końcu, że sąd i dokumenty patentowe nie mogą działać jak parlament europejski z armią tłumaczy, gdzie wszystko jest tłumaczone na każdy język UE.

»Europejski patent przegłosowany

Wybrano języki angielski, francuski i niemiecki. Hiszpanie i Włosi uznali, że angielski jeszcze zrozumieją, ale skoro jest francuski i niemiecki, to dlaczego oni mają być traktowani jako państwa "drugiego sortu"? W związku z tym umyły ręce i wycofały się z prac nad jednolitym patentem UE.

Konstytucja uratuje przedsiębiorców?

Na pierwszy rzut oka JPE to rozwiązanie pożądane przez polskiego przedsiębiorcę, teoretycznie korzystniejsze niż udzielany od 2004 roku patent europejski. Wypracowane porozumienie zakłada, że JPE automatycznie obowiązywałby na terenie wszystkich państw UE bez konieczności walidacji, czyli udokumentowania, że patent rzeczywiście działa.

Prawo patentowe to jednak miecz obosieczny, a ta ostrzejsza strona jest wymierzona w polskiego przedsiębiorcę. Do tej pory było tak, że jeżeli francuska firma chciała, aby jej patent obowiązywał w całej Europie, to musiała dostarczyć odpowiednie dokumenty do każdego kraju w języku w nim obowiązującym, np. po polsku. Dzięki temu polski przedsiębiorca mógł zapoznać się z dokumentacją i w ten sposób sprawdzić, czy nie jest naruszany cudzy patent. Teraz "francuska" dokumentacja będzie obowiązywać na terenie Polski "po francusku", a przedsiębiorca będzie musiał sobie wszystko przetłumaczyć na własny koszt.

»Jednolity patent europejski będzie nas słono kosztował

Na szczęście dla przedsiębiorców może się to okazać niezgodne z konstytucją. Językiem urzędowym w naszym kraju jest język polski, czyli obowiązujące nas dokumenty - w tym patenty - nie mogą być publikowane tylko w języku obcym. Kłopot polega na tym, że rocznie przybywałoby ponad 60 tys. jednolitych patentów europejskich, które obowiązywałyby także w Polsce.

Miało być taniej, może być drożej

Projektodawcy zapewniali, że JPE obniży łączny koszt uzyskania ochrony patentowej na terenie całej UE z ponad 30 tys. zł do ok. 5-7 tys. zł. Jednak tylko teoretycznie. Polacy, podobnie jak Węgrzy, Czesi, Litwini i wielu innych, będą musieli wszystkie sprawy załatwiać w języku obcym. To zaś może - wbrew zapewnieniom polityków - zwiększyć, a nie pomniejszyć koszty. Zgodnie z czarnym scenariuszem przygotowanym przez Deloitte, polska gospodarka straci nawet 76 mld zł w ciągu 30 lat.

»Za i przeciw patentowi europejskiemu

Dodatkowo istotna jest nierównowaga konkurencyjna - francuski lub niemiecki przedsiębiorca po prostu będzie miał łatwiej niż Polak lub Czech. Problem jest poważny, bo w znaczny sposób utrudni patentowanie w kraju czegokolwiek - trzeba będzie sprawdzić, czy dane rozwiązanie nie jest już objęte ochroną w ramach JPE.

UE musiała wypracować wspólne instytucje dotyczące JPE, bo na tym polu wyraźnie przegrywamy z USA lub Japonią, gdzie procedury są dużo prostsze. Polacy raczej na tym stracą, ale największym gospodarką UE w dłuższym okresie jednolity patent europejski raczej przyniesie korzyści. Najbardziej ucierpią małe kraje - zrównoważony rozwój w tym temacie to tylko hasło propagandowe.

Nie będzie polskich trolli patentowych

Nie jesteśmy liderami w dziedzinie zgłaszania patentów. W całym kraju w 2011 roku zgłoszono ich niecałe 4 tysiące! Patentów międzynarodowych zgłaszamy 100 rocznie - koszt takiej ochrony to ok. 100 tys. zł. Przyczyny są oczywiste: koszty. Polski wynalazca przegrywa wyścig już na starcie.

W Japonii, USA i innych bogatych krajach UE dochodzi do patentowania absurdalnych rozwiązań - kształtów podstawowych figur geometrycznych, modeli biznesowych, odruchów itp. Ochrona własności intelektualnej w tej formie to dobry biznes tylko dla kancelarii prawniczych. Jedno jest pewne: Polacy, którym odbiera się możliwości ochrony patentowej, tracą na tym podwójnie. Nie tylko nie będziemy w stanie chronić swoich pomysłów, ale poniesiemy koszty związane z "kradzieżą" cudzych.

Jednolity patent europejski wciąż pozostanie niedostępny dla większości polskich przedsiębiorców. Ochrona własności intelektualnej została stworzona przez bogatych dla bogatych i tak pozostanie. Czy grozi nam patentowe "trollowanie", podobne do sporów pomiędzy Samsungiem a Appleem? Nie, bo prawdopodobnie takie firmy nigdy w Polsce nie powstaną. Nie mamy na to patentu, sił i środków, poza tym do barier technologicznych i finansowych dokładamy sobie bariery językowe.

Łukasz Piechowiak

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki