REKLAMA

W Niemczech brakuje drewna. Rynek drenują Amerykanie i Chińczycy

2021-08-18 07:51
publikacja
2021-08-18 07:51
Dodaj Bankier.pl w Google

Niemieccy stolarze i dekarze przez trudności ze zdobyciem drewna są zmuszeni do wstrzymywania projektów budowlanych i wysyłania pracowników na „przestojowe” pomimo ksiąg pełnych zamówień od klientów. USA i Chiny drenują niemiecki rynek drewna na potęgę.

W Niemczech brakuje drewna. Rynek drenują Amerykanie i Chińczycy
W Niemczech brakuje drewna. Rynek drenują Amerykanie i Chińczycy
fot. Evgeniya Anfimova / / Shutterstock

Dramatyczną sytuację na rynku opisuje magazyn branży rzemieślniczej „Handwerksblatt”. Podkreśla, że z całej branży budowlanej najbardziej ucierpieli stolarze i dekarze. Brak materiałów stał się widoczny na wiosnę, a im dalej – było tylko gorzej. „Sytuacja jest naprawdę dramatyczna, nie widziałem czegoś takiego w ciągu 20 lat prowadzenia firmy” – mówi Felix Goetzen, właściciel zakładu stolarskiego z Duisburga.

„Obecnie stolarze i dekarze nawet nie podejmują się kalkulacji ofert dla klientów i ustalania terminów. Stolarze wręcz zachęcają klientów, by budowali domy w oparciu o konstrukcje z cegieł zamiast drewnianych” – opisuje „Handwerksblatt”.

Kurt Krautscheid, mistrz dekarski i szef Izby Rzemieślniczej w Koblencji, określa sytuację mianem „nieobliczalnej”. „Ceny drewna listwowego zmieniają się u pośredników z dnia na dzień. Np. łata dachowa kosztowała zwykle ok. 0,50 euro za metr, a obecnie jest to już 1,30 euro. O ile da się ja w ogóle zdobyć, nawet za tę cenę”.

Problemem jest brak materiałów, a planowe projekty i prace budowlane stają się w tej sytuacji niemożliwe. „Kiedy przygotowuję ofertę dla klienta, po raz pierwszy w historii firmy muszę dopisywać, że ceny obowiązują tylko przez krótki czas” - opisuje Krautscheid.

Wakacje na giełdzie

„Nie możemy pracować, ponieważ brakuje drewna, a przecież przy tak dobrej pogodzie można by przeprowadzać choćby pilnie renowacje dachów” – mówi Raban Meurer, właściciel firmy dekarskiej z Kolonii. Opisuje sytuację jako katastrofalną. „Coś jest nie tak z rozwojem cen. Cena zwykłego drewna skoczyła o 60-80 proc., cena łaty dachowej nawet o 180 procent”.

Matthias Eisfeld, dyrektor cechu stolarzy i budownictwa drewnianego w Westfalii, opisuje sytuację jako „bezprecedensową w historii” - słyszy o coraz większej liczbie firm, które są zmuszone wysyłać pracowników na postojowe z powodu braku surowca. „Prędzej czy później zakłady stolarskie będą zmuszone do ogłaszania upadłości, mimo wielu zamówień. Ceny drewna były stabilne od pokoleń, teraz jego ceny zmieniają się codziennie, jak ropy albo złota” - komentuje Eisfeld.

„Przyczyn tej zapaści na rynku drzewna jest wiele, ale pandemia koronawirusa nie ma z nią wiele wspólnego. Niemiecki rynek drzewny ogołociły Chiny i Stany Zjednoczone” – opisuje „Handwerksblatt”.

Poważne pożary lasów w Kalifornii i inwazja szkodników w Kanadzie doprowadziły praktycznie do zastoju na rynku krajowym w Ameryce Północnej. „Ponadto istnieje ogromny program bodźców ekonomicznych, który pozwala Amerykanom budować więcej domów, niż kiedykolwiek wcześniej” – dodaje Eisfeld.

Obok USA, to Chiny są współwinne opróżnienia niemieckiego rynku z drewna. „W Chinach jest duży boom na budownictwo drewniane, a Rosja nałożyła zakaz eksportu drewna. Chińczycy pozyskują świeże drewno bezpośrednio z Westerwald, Eifel lub Sauerland. W środku lasu znajdują się kontenery z chińskimi znakami, które następnie przewożone są ciężarówkami do Rotterdamu, a stamtąd przeprawiają się przez ocean statkami towarowymi” – wyjaśnia „Handwerksblatt”.

To nie tylko katastrofa gospodarcza, ale i klimatyczna - transport drewna na kontenerowcach, używających ciężkiego oleju opałowego, jest sprzeczny z ekologiczną, neutralną pod względem emisji CO2 ideą konstrukcji z drewna. „To nie ma nic wspólnego ze zrównoważonym leśnictwem. Nie mogę zrozumieć, dlaczego politycy widzą te duże wycinki w lasach i nic nie robią” - mówi Eisfeld na łamach „Handwerksblatt”.

Stolarze i dekarze oczekują, że politycy federalni będą pośredniczyć między partnerami rynkowymi. „52 proc. lasów jest własnością rządu federalnego, krajowego i gmin. Jest całkowicie niezrozumiałe, dlaczego ten zasób nie jest dostępny dla krajowych konsumentów końcowych i lokalnych przetwórców w rozsądnych cenach” – zastanawia się Meurer.

mszu/ jar/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (14)

dodaj komentarz
gringobomber
W USA obecnie jest masakra z drewnem. Nie dość, że materiału nie ma, a jak coś trafi na sprzedaż w hurtowniach dla dużych deweloperów, to ceny biją rekordy. Za kantówke kosztującą $7, teraz chcą 70-80!!!!!!!!!!! Pierwszy raz pojawiają się kradzieże drewna z inwestycji(kiedyś nie opłacało się ryzykować).
trolley
No ciekawe, ciekawe, a kontrakty na drewno wyglądają tak: https://pl.investing.com/commodities/lumber
jas2
Tylko patrzeć jak Niemcy wydadzą nakaz wycięcia Puszczy Białowieskiej pod karą miliona euro dziennie.
300_pala
Jarozbaw wycina i wysyła na zachod
demeryt_69
Jankesi kupują drewno w Rajchu? Być może nie wiedzą, że Kanada ma sporo drewna :)

kerad_
Przypomina to PRL, wszyscy mają pieniądze tylko nie ma co za nie kupić. Czekam na problemy ze sznurkiem do snopowiązałek! :-)
mkx
Papiru też może zabraknąć. Też z drewna. ;)
m00zyk odpowiada mkx
To rodzi dla Wyborczej szansę na zwiększenie sprzedaży. :D
marxs
brawo za spostrzegawczość bo ja też zaczynam widzieć u nas w marketach nie tyle braki towarów co na razie znikomy wybór i kosmiczne ceny kwestia czasu i to krótkiego jak będą puste półki

Powiązane: Niemcy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki