[Aktualizacja 16:20] Dotyczą one głównie sektora energetycznego, inwestycji, wymiany handlowej, turystyki, kultury i rolnictwa. Doszło do tego podczas pierwszej od dziesięciu lat wizyty Władimira Putina w Grecji.
Prezydent Rosji potwierdził też swoje zainteresowanie udziałem w prywatyzacji greckiego mienia państwowego. Chodzi mu w szczególności o port w Salonikach, co da Rosji dostęp do Morza Śródziemnego i o koleje greckie. Ze swej strony premier Grecji Aleksis Tsipras podkreślił, że zacieśnienie współpracy z Moskwą należy do strategicznych działań Aten.
Politycy rozmawiali też o stosunkach na linii Unia - NATO - Rosja, wojnie w Syrii i problemie cypryjskim. Władimir Putin mówił także o wstrzymanym projekcie budowy Gazociągu Południowego i nie ukrywał, że zależy mu na jego reaktywacji.
Putin ostrzega Polskę i Rumunię
Jak pisze agencja Interfax, w pierwszej kolejności Moskwa zareaguje na uruchomienie w Rumunii wyrzutni amerykańskich rakiet. Władimir Putin zapowiedział, że ta część rumuńskiego terytorium, na której rozmieszczono elementy amerykańskiej tarczy antyrakietowej, znajdzie się na celowniku rosyjskich rakiet.
Według gospodarza Kremla, "to samo będzie z Polską". "Będziemy czekać, dopóki w Polsce nie zostaną przeprowadzone konkretne działania. Niczego nie będziemy robić, do czasu, gdy nie zobaczymy rakiet na sąsiednim terytorium" - cytuje wypowiedź prezydenta Rosji agencja Interfax.

W ocenie Putina, rozmieszczanie w Europie amerykańskich wyrzutni rakiet i stacji radiolokacyjnych narusza układ o likwidacji rakiet średniego i mniejszego zasięgu, a także stanowi zagrożenie dla rosyjskich sił jądrowych. "Najgorsze jest jednak to, że w te wyrzutnie można już teraz załadować rakiety uderzeniowe o zasięgu 2400 kilometrów, a zamiana jednych rakiet na drugie nie stanowi żadnego problemu"- oświadczył Władimir Putin, odnosząc się do uruchomionej w Rumunii amerykańskiej bazy wojskowej. W jego opinii, wystarczy zmienić oprogramowanie i "nikt tego nie zauważy, nawet sami Rumuni".
Putin na górze Athos
Kończąc dwudniową wizytę w Grecji prezydent Rosji Władimir Putin odwiedził w sobotę górę Athos, gdzie jeden z monasterów zajmują rosyjscy mnisi obchodzący obecnie jubileusz tysiąclecia obecności w tym świętym miejscu prawosławia.
W stolicy autonomicznego regionu, Karies, Putin został przywitany przez igumenów, czyli przełożonych wszystkich 20 klasztorów, oraz 20 mnichów, a także przedstawiciela patriarchy Konstantynopola, który sprawuje zwierzchność nad górą Athos. W intencji rosyjskiego prezydenta odprawiono liturgię, w której Putin uczestniczył zasiadając na biskupim tronie.
Putin, który pierwszą wizytę w tym miejscu złożył już w 2005 roku i ma bardzo dobre stosunki z rosyjską Cerkwią, w krótkim przemówieniu dziękował za gościnne powitanie i chwalił zaangażowanie mnichów w obronę moralnych wartości. Potem rozmawiał z prezydentem Grecji Prokopisem Pawlopulosem.
W wizycie brał również udział patriarcha moskiewski i całej Rusi Cyryl, który na Athos przebywał już od piątku.
Z Karies Putin udał się do monasteru św. Pantelejmona, zajmowanego przez rosyjskich mnichów, o którym pierwsze wzmianki pochodzą z X wieku.
Wizycie rosyjskiego prezydenta na górze Athos towarzyszyły nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Na miejsce skierowano dodatkowe oddziały policji i straży przybrzeżnej, morza strzegli płetwonurkowie, a wzdłuż tras przejazdu rozlokowano snajperów. Pielgrzymom już dwa tygodnie wcześniej zakazano wstępu do monasteru św. Pantelejmona.
PAP/IAR































































