Kolejny kilkudziesięcioprocentowy spadek cen akcji First Republic Bank oznacza, że rynek w zasadzie spisał już ten bank na straty. Mimo tego piątkowa sesja na Wall Street zakończyła się umiarkowanymi wzrostami głównych indeksów.


Akcje First Republic Bank przeceniono w piątek o ponad 43%. Od początku roku kapitalizacja tego kalifornijskiego banku została zredukowana aż o 97%. W praktyce oznacza to, że rynek spodziewa się jego likwidacji przez FDIC, podobnie jak to miało miejsce w marcu w przypadku Silicon Valley Bank oraz Signature Bank. Spekuluje się, że decyzja może zapaść już w ten weekend.
Jednakże szeroki rynek akcji niewiele sobie robił z eskalacji kryzysu bankowego w Stanach Zjednoczonych. Akcje wielkich, „indeksowo istotnych”, banków generalnie zakończyły dzień na plusie. Czyli tak samo jak trzy główne nowojorskie indeksy.
S&P500 poszedł w górę o 0,83% i zakończył miesiąc na poziomie 4 169,48 pkt. Dow Jones zyskał 0,80% i osiągnął pułap 34 098,16 pkt. Nasdaq wzrósł o 0,69%, by zakończyć piątkową sesję na wysokości 12 226,58 pkt.
Cały kwiecień był średnio udany dla posiadaczy amerykańskich akcji. S&P500 urósł o 1,5%, DJIA o 2,5%, a Nasdaq pozostał bez zmian po bardzo udanym marcu (w którym zyskał aż 6,7%).

Notowania Exxon Mobil osiągnęły nowy rekordowy kurs wszech czasów po publikacji wysokich zysków za I kwartał. Naftowy gigant korzystając na wysokich cenach paliw zarobił na czysto 11,4 mld dolarów, czyli 2,79 USD na akcję przebijając rynkowy konsensus o 9%.
Akcje Intela poszły w górę o 4% po tym, jak producent procesorów zapowiedział wzrost marży brutto w drugiej połowie roku. Za to o prawie 4% zniżkował kurs Amazona. Inwestorom nie spodobały się ostrzeżenia spółki, że wzrost biznesu „chmurowego” może spowolnić.
Generalnie wyniki amerykańskich korporacji prezentują się znacznie lepiej, niż się tego spodziewano jeszcze na początku kwietnia. Według danych Refinitiv analitycy szacują, że zyski spółek przypadające na indeks S&P500 były o niespełna 2% niższe niż rok temu. Na początku miesiąca spodziewano się spadku o 5-6% rdr.
Mieszane dane napłynęły z gospodarki USA. Wydatki Amerykanów w marcu pozostały nominalnie na tym samym poziomie co w lutym (spodziewano się ich kosmetycznego spadku o 0,1% mdm), a inflacja PCE obniżyła się z 5,1% do 4,2%. Tyle tylko, że bazowy deflator wydatków konsumenckich (PCE core) osunął się tylko z 4,7% do 4,6%, choć liczono na 4,5%. PCE core to ulubiona miara inflacji urzędników Rezerwy Federalnej. Nieoczekiwanej poprawie uległ za to Chicago PMI, który podskoczył z 43,8 pkt. (poziom głęboko recesyjny) do 48,6 pkt. (czyli wciąż sygnalizujący dekoniunkturę) przy oczekiwaniach rzędu 43,5 pkt.
Po tym wszystkim rynek terminowy na 85% wycenia szanse 25-punktowej podwyżki stopy funduszy federalnych na przyszłotygodniowym posiedzeniu FOMC. Wedle rynkowych spekulacji ma to być już ostatnia podwyżka w cyklu, a jesień ma przynieść obniżki kosztów kredytu w Fedzie.

























































