Dziś zapowiada się spokojna sesja na amerykańskich parkietach. Brak publikacji makroekonomicznych czy innych zaplanowanych wydarzeń powinien sprzyjać giełdowym bykom. Ton handlu nadadzą rezultaty piątkowej sesji, kiedy to rynek zignorował bardzo słabe dane o sprzedaży detalicznej i lekko zdołał poprawić czwartkową, 3-procnetową zwyżkę.
W efekcie na wykresach zarysowała się całkiem wyraźna formacja podwójnego dna, która według analizy technicznej zapowiada wzrosty. Nawet jeśli miałyby one stanowić jedynie korektę niedawnych spadków, to z pewnością nie zabraknie inwestorów chcących zarobić pieniądze na takim ruchu. Do godziny 13:15 kontrakty terminowe na indeks S&P500 zyskiwały 0,7%, sygnalizując wzrosty na otwarciu sesji w Nowym Jorku.
Istotnym argumentem przemawiającym za takim scenariuszem jest rosnący kurs EUR/USD. Deprecjacja dolara często idzie w parze ze wzrostem zainteresowania bardziej ryzykownymi inwestycjami. Ponadto słabszy dolar sprawia, że amerykańskie akcje stają się tańsze dla inwestorów dysponujących innymi walutami. Zwyżkujący eurodolar napędza także wzrosty cen surowców, co służy spółkom górniczym, hutniczym i naftowym.
Niemniej jednak warto mieć świadomość, że wszystkie problemy, które wywołały ostatnią falę przeceny akcji, pozostały nierozwiązane. Horrendalne zadłużenie najbogatszych państw świata jak rosło, tak nadal rośnie i wciąż nie widać perspektyw na istotne ograniczenie gigantycznych deficytów budżetowych w Europie, Japonii i USA.
Również ryzyko wystąpienia wtórnej recesji w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej pozostaje równie wysokie jak tydzień czy dwa tygodnie temu. Tak samo sprawa wygląda z przegrzewającą się gospodarką Chin, której grozi krach na rynku nieruchomości. Dlatego też część inwestorów może wykorzystać ewentualne wzrosty do pozbycia się akcji po wyższych cenach.
K.K.




























































