Od początku września na Wall Street obowiązuje ruch jednokierunkowy: giełdowe indeksy poruszają się niemalże tylko w górę. Rynek rosnący przez pięć miesięcy praktycznie bez jakiejkolwiek korekty jest więc coraz mocniej narażony na spadki. Jednakże z drugiej strony wszystkie dotychczasowe obniżki cen akcji były traktowane jako okazje do zakupów.
We wtorek wszystkie trzy główne amerykańskie indeksy poprawiły rekordy post-recesyjnej fali wzrostowej. Pożywką dla giełdowych byków były na ogół wyższe od prognoz zyski spółek oraz generalna poprawa danych makroekonomicznych. Dziś jednak tych drugich ponownie zabraknie, a z dużych korporacji poznamy jedynie raport kwartalny Coca-Coli. Już po sesji wyniki opublikuje technologiczny Cisco Systems.
W handlu przedsesyjnym drożeją walory Walt Disney Co. Ta medialno-rozrywkowa korporacja pochwaliła się wzrostem zysku o 54% rdr, bazując na silnej sprzedaży filmu „Toy Story3”.
Tymczasem wczesnym popołudniu główne europejskie indeksy znalazły się pod kreską: Londyn tracił 0,2%, a Mediolan i Madryt zniżkowały po 0,3%. Niemiecki DAX oraz francuski CAC40 pozostawały w pobliżu poziomów z wtorkowego zamknięcia. Do godziny 13:30 kontrakty terminowe na S&P500 oraz Nasdaq100 notowały spadki w granicach 0,3%.
Przy ciszy z gospodarki giełdowi inwestorzy mogą baczniej niż zwykle obserwować rynek długu. Od kilku dni trwa wyprzedaż amerykańskich obligacji skarbowych, a rentowność papierów 10-letnich zmierza w kierunku 4%. To może oznaczać, iż kapitał przepływa z obligacji ku akcjom, co byłoby pozytywną informacją dla giełdowych inwestorów. Z drugiej jednak strony rosnąca atrakcyjność papierów skarbowych może stanowić zagrożenie dla dalszych wzrostów cen akcji.
K.K.






























































