Upadłości firm w Polsce w 2010 roku

W 2010 roku sądy ogłosiły upadłość 655 polskich firm. W kolejnych miesiącach drugiego półrocza obserwowaliśmy wyhamowanie wzrostu liczby upadłości, dzięki czemu rok zamknął się liczbą niższą od ubiegłorocznej o 5,2 proc.  Wynik ten jest jednak o blisko 60 proc. wyższy niż w przedkryzysowym roku 2008 (411 upadłości).

Ubiegły rok charakteryzowała stopniowa poprawa dyscypliny płatniczej i zmniejszanie skali opóźnień płatności. Statystyki pokazują, że zjawisko upadłości przestało się nasilać, jednak problemy przedsiębiorców, szczególnie w niektórych branżach, jeszcze nie zniknęły.

Wzrost upadłości w budownictwie utrzymuje się. W ciągu 12 miesięcy 2010 roku sądy ogłosiły upadłość 98 przedsiębiorstw zajmujących się pracami budowlanymi, co oznacza wzrost o 20 proc. r/r.

rodzaj postępowania upadłościowego

W minionym roku odsetek postępowań upadłościowych z możliwością zawarcia układu – utrzymujący się w dwóch przedkryzysowych latach na poziomie około 15 proc. – wzrósł do blisko 18 proc.

W porównaniu z rokiem 2009 – kiedy bankrutowały licznie duże przedsiębiorstwa – w ubiegłym roku niewypłacalność stała się udziałem coraz większej liczby małych firm.

 

Postanowienia upadłościowe w Polsce w latach 1997-2010

 

Rok przejściowy?


Rok 2010 był okresem stabilizacji w zakresie wypłacalności polskich firm – mówi Marcin Siwa, dyrektor działu oceny ryzyka ubezpieczyciela należności Coface Poland. Potwierdzają to statystyki upadłościowe, które z pewnym opóźnieniem pokazują zmiany w sytuacji gospodarczej kraju. Od drugiego kwartału minionego roku obserwowaliśmy już stopniowe wyhamowywanie trendu wzrostowego. W drugim półroczu sądy zdecydowanie rzadziej ogłaszały postanowienia o niewypłacalności podmiotów gospodarczych, w rezultacie liczba upadłości w całym 2010 roku nieznacznie spadła, w porównaniu z kryzysowym rokiem 2009.

Problemy płatnicze dotyczyły głównie mniejszych firm działających jako spółki prawa handlowego. Zauważyć można znaczne wzrosty upadłości w grupie spółek jawnych oraz spółek z ograniczoną odpowiedzialnością oraz uspokojenie w grupie spółek akcyjnych, których – przypomnijmy – w 2009 roku upadło 2,5 razy więcej niż przed kryzysem. Świadczy to o większej zdolności dużych firm do dostosowywania się do nowych, trudniejszych warunków gospodarowania. Okazały się skuteczniejsze w redukcji kosztów, a także – wykorzystując pozycję rynkową – mogły wywalczyć lepsze marże i utrzymać bądź poprawić rentowność.

Z punktu widzenia sektorowego rok na pewno nie był udany dla branży budowlanej, dla której był to kolejny rok wzrostu liczby upadłości, a jego skala była bardzo znacząca (szczególnie na tle poprawy w innych gałęziach gospodarki). Małe firmy z tego sektora odczuwają coraz większą presję na obniżanie marż, wydłużają się okresy regulowania zobowiązań, a generalni wykonawcy często wykorzystują podwykonawców jako dodatkowe źródło finansowania swojej działalności, zwlekając z zapłatą za wykonane prace. Trudna jest również sytuacja branży meblarskiej. Wzrost cen surowca, powolne odradzanie się eksportu, wahania kursów walut powodują, że firmy produkujące meble nie zaliczą roku 2010 do szczególnie udanych.

Czy tendencja spadkowa liczby upadłości w Polsce utrzyma się w roku 2011? Prognozujemy, że liczba bankructw nie powinna się zwiększać. W pokryzysowym roku 2010 większość przedsiębiorstw notowała poprawę wyników finansowych, dzięki czemu wchodzą w bieżący rok z korzystnym bilansem i w większości bez znacznych obciążeń.

Upadłości w poszczególnych miesiącach roku 2010 vs. 2009
 

Branża budowlana


Branża zanotowała wzrost liczby upadłości o 20 proc. w 2010 (r/r) i o 66 proc. w porównaniu z rokiem 2008. Miniony rok był dla branży wyjątkowo trudny, produkcja budowlano-montażowa utrzymywała się na niskim poziomie, przez znaczną część roku nawet poniżej wartości z analogicznego okresu roku 2009. 

Branża budowlana charakteryzuje się relatywnie długim cyklem realizacji. Dlatego w początkowym etapie ostatniego spowolnienia gospodarczego korzystała z faktu, że kontrakty podpisywane były w okresie prosperity, według relatywnie wysokich stawek. Ze względu na presję cenową, koszty pracy i materiałów uległy stopniowo obniżeniu, zatem marże przez pewien czas były satysfakcjonujące. W okresie poprawy sytuacji gospodarczej opisany mechanizm działa w drugą stronę, w efekcie czego negatywne skutki spowolnienia są rozciągnięte w czasie. 

Upadłości według branż
 

Negatywne skutki najbardziej dotkliwie odczuwają mikro i małe przedsiębiorstwa, których problemy - wraz z upływem czasu i obniżeniem marż - utrwalają się, skutkując niską kapitalizacją, problemami z finansowaniem, pogorszoną płynnością i wydłużaniem terminów płatności. W okresie spowolnienia niekorzystne procesy nawarstwiają się, skala problemów narasta. Typową postawą w takich sytuacjach jest skłonność do utrzymywania gotówki, a tym samym kredytowania się cudzym kosztem (zwłaszcza wobec utrudnionego kredytowania ze strony instytucji finansowych) poprzez wydłużanie terminów płatności oraz opóźnienia płatnicze, co prowadzi do powstania zatorów płatniczych, tak charakterystycznych dla branży budowlanej.

Ponadto małe przedsiębiorstwa ciągle muszą stawiać czoła niekorzystnym schematom: czym mniejszy podmiot, tym trudniej wygrać mu przetarg, czym mniejszy podmiot, tym łatwiej mu odmówić zapłaty. Za większym przedsiębiorstwem stoi zazwyczaj marka, a to stwarza perspektywę dalszej współpracy, co oznacza możliwość nowych zamówień. W kręgu większych graczy zaobserwować można było z kolei narastającą konkurencję, pojawienie się na polskim rynku podmiotów zagranicznych, a także tendencję do dywersyfikacji działalności poprzez wchodzenie większych graczy w nowe, perspektywiczne sektory branży czy rynki lokalne.

Popyt na usługi budowlane był relatywnie niski, w dużej mierze utrzymywany poprzez zamówienia publiczne i tak niewspółmierne do wielkości  podaży  na rynku. Skala zamówień publicznych, choć znacząca, jest ograniczana w odniesieniu do pierwotnych planów (istotne dla budownictwa drogowego jest przedstawione w grudniu zmniejszenie liczby planowanych do oddania kilometrów autostrad i dróg ekspresowych).


Branża meblarska


Kolejnym z nielicznych sektorów, które zanotowały wzrost upadłości jest produkcja mebli. Rok 2010 był dla branży meblarskiej okresem trudnym, dopiero teraz branża meblarska notuje zauważalny spadek w krajowym popycie na produkty meblarskie. Znaczący spadek liczby kupujących oraz wysokie koszty utrzymania salonów meblowych to główna przyczyna zmniejszenia obrotów i generowania strat w 2010 roku.

Duży problem to niski poziom kapitałów własnych firm meblarskich, którego wielkość jest uzależniona od wysokości wypracowywanych zysków. Obieg pieniądza w branży meblarskiej uległ zauważalnemu spowolnieniu. Brak płatności na czas jest częstą przyczyną opóźnienia w regulowaniu własnych zobowiązań.
Ożywił się nieco eksport i firmy produkujące meble przede wszystkim na eksport, pomimo wahań kursów są w trochę lepszej kondycji.

Przemysł spożywczy


W branży nastąpił spadek liczby upadłości o 20 proc. Sektor spożywczy w Polsce zarówno w 2009 jak i roku ubiegłym zanotował wzrost wartości produkcji sprzedanej. Dynamika produkcji sprzedanej w okresie I-X 2009 wyniosła 3,7%, podczas gdy w analogicznym okresie 2010 roku 5,7%. Ostatnie miesiące 2010 wskazują na spowolnienie dynamiki sprzedaży ze względu na aprecjację złotego.

Poszczególne segmenty rynku spożywczego znajdują się w odmiennej sytuacji. Branżą, która najmocniej ucierpiała podczas pogorszenia koniunktury gospodarczej, jest sektor producentów i przetwórców wędlin i mięs. Podniesienie stawki VAT w bieżącym roku może wpłynąć na ograniczenie wydatków konsumpcyjnych na artykuły spożywcze.

Upadłości według regionów


Utrata zatrudnienia


Upadłości firm w 2010 roku spowodowały utratę przynajmniej 21,5 tysiąca miejsc pracy (dane o zatrudnieniu, do których udało się dotrzeć Coface dotyczą 50 proc. firm, których upadłość ogłoszono). Problem dotyczy zatem znacznie większej liczby pracowników (uwzględniając firmy, których danych o zatrudnieniu nie posiadamy), a biorąc pod uwagę fakt, że zakłady te były często ważnymi pracodawcami w okolicy, że bezrobocie pracownika skutkuje problemami całej jego rodziny oraz to, że bankructwo tych firm pociąga za sobą także kooperujące z nimi przedsiębiorstwa, problem społeczny upadłości rysuje się jak najbardziej realnie.

Trzeba jednak dodać, że w 2010 roku upadało znacznie więcej małych i średnich przedsiębiorstw (w porównaniu do kryzysowego roku 2009, kiedy to pracę tracili pracownicy wielkich spółek akcyjnych). W badanej połowie firm, które upadły w roku 2010, dwie trzecie stanowiły firmy zatrudniające do 50 osób, a tylko 5 przedsiębiorstw zatrudniało ponad 500 osób.

Upadłości według form prawnych przedsiębiorstw


Poprawa w zakresie ochrony należności i odzyskiwania zaległych płatności przedsiębiorstw


Spadek liczby upadłości w 2010 r. w stosunku do 2009 r. nie spowodował znaczącej zmiany w zakresie wzrostu poziomu odzyskiwania należności – komentuje Joanna Syzdół, dyrektor działu windykacji w Coface Poland. Firmy nadal borykają się z brakiem gotówki. Często przeznaczają na bieżącą działalność pieniądze z wcześniej dokonanych oszczędności. Część przedsiębiorców wprowadziła radykalne zmiany w zakresie kosztów działalności, ograniczając np. wydatki na inwestycje czy szkolenia. Takie działania pozwoliły przedsiębiorcom na przetrwanie najtrudniejszych dni kryzysu.

W zakresie dochodzenia należności widać z pewnością zmiany w sposobie myślenia o zadłużeniu. Coraz więcej przedsiębiorców ocenia swoich potencjalnych kooperantów przez pryzmat przyszłych zobowiązań. Często następuje rezygnacja z potencjalnie dużych, a ryzykownych kontraktów na rzecz mniejszych ale pewniejszych umów. Coraz większa grupa przedsiębiorców stara się wcześniej sprawdzić przyszłego klienta, dostosować do wartości zawieranego kontraktu realne zabezpieczenia prawne, tak aby zniwelować zagrożenia wynikające z ewentualnej niewypłacalności nowego partnera handlowego. Sprawy, które trafiają do wyspecjalizowanych firm windykacyjnych to w dużej mierze przypadki, w których podejmowane już były próby odzyskania należności.

Dzięki wprowadzaniu przez przedsiębiorców zaostrzonej polityki w zakresie należności i wdrożeniu w firmach ścisłych wewnętrznych reguł ich odzyskiwania, w 2010 roku zmniejszeniu ulegała liczba nowych zleceń w sektorze spraw B2B. Następstwem tych działań było także skrócenie średniego czasu odzyskiwania należności. Ta tendencja zmniejszonej liczby spraw B2B powinna ulegać zmianie wraz z powrotem polskich firm do polityki większej ekspansji i inwestycji. Obserwowane ożywienie gospodarcze wpływa na wzrost obrotów firm i liczby realizowanych przez nie transakcji handlowych, a to z kolei powinno przekładać się na zwiększoną ilość spraw przekazywanych do windykacji.

/ Coface Poland
 
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne