REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Ukraina wymienia jeńców z Rosją. Zełenski: Do domu wracają ranni i ciężko ranni

2025-06-10 17:53, akt.2025-06-10 18:15
publikacja
2025-06-10 17:53
aktualizacja
2025-06-10 18:15
Dodaj Bankier.pl w Google

Ukraina i Rosja przeprowadziły we wtorek drugą wymianę jeńców w tym tygodniu. Tym razem do ojczyzny powrócili ranni i ciężko ranni, którzy wymagają pilnej pomocy medycznej – poinformował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

Ukraina wymienia jeńców z Rosją. Zełenski: Do domu wracają ranni i ciężko ranni
Ukraina wymienia jeńców z Rosją. Zełenski: Do domu wracają ranni i ciężko ranni
fot. @ZelenskyyUa / / Twitter

„Kontynuujemy powrót naszych ludzi, o którym porozumieliśmy się (z Rosją, podczas negocjacji) w Stambule. Dziś – pierwszy etap powrotu z rosyjskiej niewoli naszych ciężko rannych i rannych żołnierzy. Wszyscy oni wymagają natychmiastowej pomocy medycznej. To ważny akt humanitarny” – napisał na portalach społecznościowych.

Prezydent wyjaśnił, że do domu powrócili żołnierze różnych formacji: Sił Zbrojnych, Gwardii Narodowej, Państwowej Służby Granicznej Ukrainy i Państwowej Specjalnej Służby Transportu.

Zełenski podkreślił, że wymiany muszą trwać. „Wymiany muszą być kontynuowane. Robimy wszystko, by odnaleźć i sprowadzić każdego i każdą, kto znajduje się w niewoli. Dziękuję wszystkim, którzy w tym pomagają” – powiedział szef państwa.

Dzień wcześniej, w poniedziałek, Moskwa i Kijów wymieniły jeńców wojennych do 25. roku życia. Poniedziałkowa wymiana była 66. z kolei. Ta, do której doszło we wtorek, to 67. wymiana z rzędu od początku rosyjskiej inwazji na pełną skalę w lutym 2022 r.

Wakacje na giełdzie

W trakcie tych wymian strony przekazują sobie jeńców na granicy Ukrainy z Białorusią. Jeńcy ukraińscy przywożeni są następnie do szpitali w północnej części ich kraju, gdzie przechodzą wstępne badania lekarskie. Spotykają się wówczas także z oczekującymi na nich bliskimi.

Zełenski mówił w poniedziałek, że Ukraina liczy na pełną realizację uzgodnień w sprawach humanitarnych, osiągniętych podczas spotkania z Rosją w Turcji.

Wymianę jeńców uzgodniono podczas drugiej rundy negocjacji ukraińsko-rosyjskich 2 czerwca w Stambule. Strony, które rozmawiały tam za pośrednictwem Turcji, ustaliły wymianę wszystkich poważnie chorych jeńców wojennych i mających mniej niż 25 lat oraz wymianę ciał żołnierzy w formule 6000 na 6000.

Kobiety czuwają przed szpitalami, dokąd przywożeni są uwolnieni jeńcy; pytają o tych, co zostali w Rosji

Setki kobiet, w tym wiele z dziećmi, czuwa w tych dniach przed szpitalami na północy Ukrainy, oczekując na mężczyzn, którzy wracają do ojczyzny po wymianie jeńców z Rosją. Widząc uwolnionych błagają, by spojrzeli na zdjęcia ich zaginionych na wojnie mężów i synów, by dali znak, że oni żyją.

"To nie jest beznadzieja. Ona przychodzi, gdy trzeba pochować najdroższą ci osobę. A ja żyję nadzieją, że mój mąż nie zginął, że jeszcze go odzyskam" – powiedziała PAP Natalia, która pokonując setki kilometrów przyjechała z portretem męża z Zaporoża. Przepadł bez śladu trzy miesiące temu na froncie pod Pokrowskiem w obwodzie donieckim.

W poniedziałek Ukraina i Rosja rozpoczęły wymianę rannych i żołnierzy poniżej 25. roku życia. Będzie ona kontynuowana w kilku etapach w najbliższych dniach. Ukraińskie władze nie informują na razie, ile osób obejmie ta wymiana.

"To dopiero pierwszy etap i będzie ich jeszcze kilka. Gdy wszystkie się zakończą, będziemy mogli podać wszystkie liczby związane z tą wymianą. Na razie trwają negocjacje, wymiana trwa. To tylko mała część naszych ludzi, których udało się nam odzyskać" – wyjaśnił Petro Jacenko z ukraińskiego Sztabu Koordynacyjnego ds. Jeńców Wojennych.

Gdy autobus z uwolnionymi z rosyjskich obozów żołnierzami podjeżdża przed szpital, gdzie przejdą oni pierwsze badania lekarskie, kobiety ze zdjęciami zaginionych rzucają się w ich kierunku z pytaniami: "Może gdzieś go widziałeś?", "Może był z tobą w jednym obozie?", "Może słyszałeś jego nazwisko?".

Te zdjęcia mają wydrukowane w kilkudziesięciu egzemplarzach. Z tyłu imię i nazwisko zaginionego, pseudonim wojskowy i numer telefonu do żony. „Weźcie je ze sobą, pokażecie innym chłopakom, może ktoś go spotkał. W razie czego dzwońcie” – mówią do uwolnionych.

Alina przyjechała na tę wymianę z Kijowa z 10-letnim synem Ajdarem. Jej mąż Witalij, w cywilu prawnik, zaginął w obwodzie kurskim 9 listopada 2024 roku. „Jutro minie siedem miesięcy, jak nie mamy o nim żadnej wiadomości. Ma status zaginionego. Przyjeżdżamy na wymiany z synem już kolejny raz. Cały czas wierzymy, że coś o nim usłyszymy, zdobędziemy jakąś informację, żeby go odnaleźć” – mówi z przekonaniem.

Anastazja poszukuje męża, który również walczył w obwodzie kurskim na zachodzie Rosji. Kobieta trzyma jego zdjęcie uniesione wysoko w górę nawet wtedy, gdy uwolnieni już nie mogą jej zobaczyć, bo weszli do szpitala.

„O tej wymianie dowiedziałam się dopiero w nocy. Rano znalazłam kierowcę, który mnie tutaj przywiózł. Jeśli będzie trzeba i wymiana odbędzie się także w ciągu następnych dni, to zostanę na dłużej. Może któryś z chłopaków coś widział, coś o nim słyszał, coś pamięta. Bo ja nie mam żadnej wiadomości o mężu od 19 października 2024 roku” – wyjaśniła.

Anastazja mieszka w Winnicy. Każdej niedzieli wraz z innymi kobietami staje w centrum miasta i domaga się uwolnienia bliskich przetrzymywanych przez Rosjan. „Na razie nie mam o nim żadnej informacji. Rozdałam setki zdjęć, rozmawiałam z wieloma byłymi jeńcami, ale na razie nic, żadnego śladu” – wyznaje.

Iryna wydrukowała zdjęcie swojego męża na banerze, który uniosła w kierunku okien szpitalnych w nadziei, że któryś z uwolnionych zwróci na nią uwagę. Po twarzy tej wysokiej kobiety cały czas płyną łzy.

„Czekam na mojego męża już siódmy miesiąc. Zaginął w Torecku, na kierunku donieckim. Przez siedem miesięcy ani jednej wiadomości. Dziś po raz pierwszy przyjechałam na wymianę. Dziś nasza córka ma urodziny. Miałyśmy nadzieję, że go zobaczymy. Przyśnił się jej sen, że tata powrócił. Ale go tu nie ma” – mówi cichym głosem.

„Nie ma o nim żadnej informacji, ale jestem wdzięczna wszystkim, którzy tutaj są i nas wspierają. Dzięki takim ludziom ktoś czasem dowiaduje się o swoim bliskim. Dlatego jakoś się trzymamy i idziemy dalej” – zapewniła.

Żołnierze, którzy powrócili z Rosji do kraju w ramach wymiany, na której była w poniedziałek PAP, są ogoleni na łyso, wychudzeni, wymęczeni i wystraszeni. Wychodząc ze szpitala po badaniach lekarskich z trudem mogą skupić się na pokazywanych im zdjęciach. „Nie, nie widziałem. Nie, nie słyszałem o nim” – szepcą.

Kobiety, które czekają na mężów, synów i ojców, nie dają za wygraną. Ich portrety przyklejają do ścian szpitala. Wiszą ich tam tysiące. Może kiedyś któryś z uwolnionych kogoś na nich rozpozna.

Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)

jjk/ ap/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (2)

dodaj komentarz

Powiązane: Wojna w Ukrainie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki