Ucieczka do franka szwajcarskiego
No i mamy dramatyczną historię rodem z powieści sensacyjnych oraz S-F. Tego co się dziś wydarzyło na Manhattanie nikt nie był w stanie przewidzieć. Nie będę wyręczać Piotra Kuczyńskiego w opisywaniu tego, co może się wydarzyć w najbliższych dniach na rynkach finansowych USA. Wiadomo, że w budynkach World Trade Center znajdowały się siedziby setek funduszy inwestycyjnych. Prawdopodobnie w katastrofie tej zginęło wielu analityków, traderów, szefów zarządzających aktywami, itd. itd... można jeszcze długo wymieniać. Jakaś firma ubezpieczeniowa (a może sieć firm ubezpieczeniowych działających na zasadzie reasekuracji) dostanie po palcach. Jednym słowem tragedia ludzka, tragedia finansowa... oby tylko nie tragedia gospodarcza.
Rynek walutowy rzecz jasna zareagował tak, jak musiał zareagować. W pierwszym objawie paniki, gdy jeszcze nie było do końca wiadomo co się dzieje, nastąpiło gwałtowne umocnienie franka szwajcarskiego w relacji do dolara. W mniejszym stopniu waluta szwajcarska umocniła się do euro. Potem nastąpiło równie gwałtowne odreagowanie... i wreszcie wtórna fala paniki. Cała para poszła w CHF. Tym samym na wykresie tygodniowym zrealizowała się w całości formacja 1-2-3, która jest zwiastunem jeszcze większego wzmocnienia waluty szwajcarskiej. Jeśli ktoś narzekał, iż do tej pory sugerowałem kupowanie po równo dolara i euro, by uniknąć ryzyka zmian kursu na rynku eur-usd, to teraz powinien wreszcie czuć się usatysfakcjonowany. Od dziś ogłaszam wszem i wobec, że najlepszą walutą na najbliższe dni (a może i miesiące) jest frank szwajcarski.
Waluta ta od dawna słynie z tego, iż w czasach zawieruchy była ona oazą spokoju - podobnie jak złoto, które dziś również święciło triumf. Co jeszcze? Może ropa naftowa.
Ja wiem jedno pieniążki, które mam ulokowane w dolarze i euro zamieniam jutro z rana na franki szwajcarskie. Być może z racji dużej kwoty uda mi się wynegocjować lepszy kurs wymiany, niż ten widniejący w tabeli dla klientów banków. Troszkę za mały jestem jeszcze, by dać zlecenie przez rynek międzybankowy. Jeśli ktoś z was ma taką możliwość, to warto z niej skorzystać. To co się dziś działo w USA, to moim zdaniem dopiero początek.

Jacek Maliszewski



























































