REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Ubezpieczenie na życie i koszty spadków i darowizn

2006-11-19 05:51
publikacja
2006-11-19 05:51
Dodaj Bankier.pl w Google
Po wielokroć poruszałem w swoich publikacjach problematykę podatku od spadków i darowizn w kontekście ubezpieczenia na życie. Prawdą jest, iż ubezpieczenie na życie jest przeznaczone przede wszystkim dla określonego kręgu beneficjentów, który stanowią najbliżsi członkowie rodziny. Z reguły są nimi dzieci oraz małżonkowie.

Podstawowa suma ubezpieczenia jest formą zapewnienia pokrycia zobowiązań wobec fiskusa z tytułu dziedziczenia majątku po zmarłym lub wprost kwotą stanowiącą spadek, gdy spadkodawca nie posiadał znaczącego majątku a chciał w ten najprostszy sposób wspomóc finansowo spadkobiercę. Zarówno pierwsza, jak i druga sytuacja zasługuje na pełną akceptację, zważywszy na interes obdarowanego. Tak naprawdę, ubezpieczenie na życie jest najtańszą formą pokrycia zobowiązań spadkowych albo przysporzenia majątkowego, w dodatku zwolnionego od podatku od spadków i darowizn. Tego argumentu na co dzień używają pośrednicy ubezpieczeniowi w rozmowach z potencjalnymi klientami. Danina na rzecz państwa, uważana powszechnie za niesprawiedliwą, nadal jest poważną pozycją w ramach tzw. analizy potrzeb finansowych klienta. Jest pierwszą albo ostatnią deską ratunku dla agenta poszukującego dobrego uzasadnienia dla konieczności posiadania ubezpieczenia na życie. Oczywiście, nie ma w tej mierze sztywnych reguł. Są klienci, których nie interesuje to, co poczną spadkobiercy ze schedą, skąd wezmą pieniądze na opłacenie zobowiązań z tego tytułu, w szerokim rozumieniu zagadnienia, z czego będą się utrzymywać. Wyznają regułę – po mnie choćby potop. Na szczęście, coraz częściej górę bierze zwykły rozsądek. Czy jednak, uwzględniając chęć obdarowania osoby bliskiej, argument pokrycia zobowiązań podatkowych wobec państwa miałby niebawem odpaść? Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie będzie...

W trakcie ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych, jedna z partii stawiała za jeden z celów zasadniczych po dojściu do władzy, likwidację niesprawiedliwego podatku. Niestety, nie mogła wykazać się skutecznością w realizacji wyborczych zobowiązań. Czołowa postać ugrupowania podkreślała, że płacenie za coś, co po wielokroć w trakcie tworzenia zapłacono, jest absurdem. Co do tego nie ma wątpliwości przeciętny obywatel najtańszego państwa w Europie. Czy aby jednak są o tym przekonani jego reprezentanci wybrani w wyborach powszechnych? Może nie do końca, wszak z czegoś trzeba opłacać rozbuchane do granic bólu instytucje, urzędy, agencje, ale ... no właśnie. Wszystko wskazuje na to, że coś „w temacie” się dzieje. Będzie lepiej. Nie wiadomo, jakie powody legły u podstaw zmian ustawowych, być może wyniki prac amerykańskich naukowców, którzy udowodnili na bazie danych statystycznych, że istnieje ścisła współzależność pomiędzy śmiertelnością obywateli a zmianami stawek podatku od spadków (każde zwiększenie podatku o 10 tys. dolarów przyczyniało się do wzrostu śmiertelności o 1% tuż przed wprowadzeniem podwyżki podatku od spadków, zaś każde 10 tys. dolarów możliwe do zaoszczędzenia podwyższało śmiertelność o 2,5% tuż po terminie zapowiedzianej obniżki podatku), być może sprawa polityczna przed wyborami do samorządów, wszak z jakichś zapowiedzi przedwyborczych trzeba się kiedyś rozliczyć przed ciemną masą. Jednak drgnęło ...

Przyznaję, że sprawa nie jest do końca jasna, w każdym razie w chwili, gdy piszę te słowa. Nie siedzę Sejmowi na karku, nie nadążam za zmianami. Nawet autorzy zmian nie nadążają, choć podnoszą ręce i wciskają odpowiednie guziki na parlamentarnej konsolecie. Preferują obecność w mediach w zupełnie innych celach. Kilka poczytnych czasopism podawało informację mało czytelnie. Wcześniej była zapowiedź, iż Sejm przyjął nowelizację ustawy o podatku od spadków i darowizn. Wprowadzała ona istotną zmianę, która polegała m.in. na tym, że od 2007 r. nabycie przez małżonka, zstępnych, wstępnych, pasierba, rodzeństwo, ojczyma i macochę własności rzeczy lub praw majątkowych o czystej wartości nieprzekraczającej kwoty 1 mln zł w ciągu życia nabywcy, będzie zwolnione od podatku. Poza grupą uprzywilejowaną pozostawaliby zięć, synowa i teściowie, w sumie nie rodzina. Taka zmiana oznaczałaby znaczne zmniejszenie grupy osób płacących podatek spadkowy i spadek wpływów do budżetu o około 250 mln zł rocznie. Pryszcz, zważywszy na kwotę dochodów, kłopot dla gmin, dla których – jak się okazało – takie wpływy miały poważne znaczenie. A podatnik? Jeśli miałby zyskać, to tak niechcący, przy okazji wyborów. Nie jego dobro legło u podstaw zmian. Polskimi zmianami rządzą kolejne wybory. „Za komuny” spadkowy miał niewielkie znaczenie, bo fortuny były udziałem niewielu obywateli, jeśli wcześniej nie padli ofiarą tzw. domiarów. Sytuacja znacząco zmieniła się wraz z nastaniem nowego ustroju. Obywatele bezczelnie się bogacą, pozostawiając po sobie wielkie majątki. Część da się ukryć przed skarbówką – drobne, acz cenne przedmioty, gotówkę w skarpecie itp., ale nie da się ukryć nieruchomości, a tym bardziej zabudowanej. Korzystając z usług dobrego prawnika, można zapobiec wysokim obciążeniom, ale ... no właśnie. Niewielu stać na tego rodzaju usługi, niewielu nadal zdaje sobie sprawę z obciążeń fiskalnych z tytułu dziedziczenia. Czasami rozsądnie sporządzony testament załatwia sprawę, jednakże Polacy rzadko go sporządzają, pozostając w przekonaniu, że testament wywołuje śmierć, podobnie zresztą, jak polisa na życie. Zatem, niepodzielnie poddajemy się działaniu przepisów kodeksu cywilnego w części dotyczącej spadków.

Ponad wszelką wątpliwość udowodniono, że podatek spadkowy jest szkodliwy dla gospodarki, zresztą nie tylko on jeden. W Stanach Zjednoczonych, w których jego wysokość zawiera się w przedziale pomiędzy 45 a 48% obliczono, że gdyby kwoty pozyskane w ten sposób przez fiskusa zainwestować w prywatne przedsięwzięcia gospodarcze, to po upływie pięciu lat dochód narodowy wzrósłby o sto kilkadziesiąt miliardów dolarów, zaś liczba nowych miejsc pracy oscylowałaby w granicach 280 tysięcy. Dane dotyczą końca ubiegłego wieku, więc prawdopodobnie na dziś byłyby bardziej optymistyczne. Przy okazji jaskrawo przedstawia się problem przejmowania małych firm rodzinnych. Blisko 70% nie jest przejmowane przez najbliższy krąg spadkobierców z uwagi na niemożność opłacenia podatku. W Polsce trudno jest o podobne dane. Nie jesteśmy społeczeństwem aż tak bogatym i dużo wody w Wiśle upłynie nim takim się staniemy, jeśli w ogóle. Z formalnego punktu widzenia nie istnieją przeszkody w dziedziczeniu zakładu przez zstępnych i małżonka, pod warunkiem, że będzie on prowadzony przez 5 lat od dnia przyjęcia spadku w stanie niepogorszonym. Co to oznacza w rzeczywistości? W tej kwestii należy rozpatrzyć dostępną literaturę, stanowiska urzędów skarbowych w konkretnych sprawach, orzecznictwo sądów administracyjnych.

Tymczasem Sejm na kilka dni przed wyborami samorządowymi uchwalił zmiany w ustawie o podatku od spadków i darowizn. Nowelizacja sprowadza się do zwolnienia z nabycia własności rzeczy i praw majątkowych przez następujące osoby: małżonka, dzieci, wnuki, rodziców i dziadków, pasierba, ojczyma i macochę, jak również rodzeństwo. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, zwolnieniem nie zostali objęci teściowie, zięciowie i synowe. Wedle nowych przepisów, o przyjęciu zwolnionej z podatku darowizny podatnik będzie zobowiązany powiadomić urząd skarbowy w ciągu miesiąca, wyłączając darowiznę nieprzekraczającą 9637 zł w ciągu pięciu lat albo przekazaną aktem notarialnym. Brak powiadomienia, gdy podatnik powoła się na darowiznę przed organem podatkowym lub kontroli skarbowej, będzie skutkował obciążeniem w wysokości 20%. 3 listopada senacka komisja gospodarki narodowej zaproponowała zniesienie limitu zwolnienia przy spadkach i darowiznach otrzymanych w ciągu całego życia od jednej i tej samej osoby z najbliższej rodziny. Poprawkę tę do ustawy o podatku od spadków i darowizn poparło 90% członków komisji. Wcześniej posłowie proponowali w ustawie limit wynoszący 1 mln zł. Jakikolwiek będzie ostateczny kształt zapisów ustawowych, jest wielce prawdopodobne, że od 1 stycznia przyszłego roku zniknie jeden z najbardziej kontrowersyjnych podatków. I chwała parlamentarzystom przynajmniej za to. Wszystko wskazuje, że wraz z wyborami samorządowymi, potencjalnym podatnikom uda się uratować jakieś pieniądze przed żarłocznym fiskusem. Nie wszystkim co prawda, ale najważniejszej grupie spadkobierców na pewno tak. Na pewno, jeśli wyższa izba parlamentu tak postanowi, a niższa przyklepie. Koniunktura polityczna sprzyja akceptacji rozwiązania. Wyborcy, na ogół mało świadomi i tak nie zauważą nowych możliwości, w każdym razie z chwilą zaistnienia, może z czasem. Zapewne nie będą ich o tym szczegółowo informować w trakcie rozmów handlowych pośrednicy ubezpieczeniowi. Może z czasem, wraz z dopływem informacji dla mas. Jakaś gazeta, kolejna gazeta, może telewizja, radio potwierdzi ... Życiowi agenci ubezpieczeniowi będą zmuszeni do pozyskania innych argumentów uzasadniających konieczność posiadania polisy na życie. Ewoluują wszelkie analizy potrzeb finansowych klienta. Niedawno czytałem wystąpienie ważniaka ubezpieczeniowego, z którego expresis verbis wynikało, że maleje ilość ubezpieczeń na życie, wzrasta składka... rosną zyski towarzystw, zaś świadomość ubezpieczeniowa Polaków jest na niskim poziomie. Jakaś Grecja, Portugalia są dla nas niedoścignionymi wzorcami. Wszyscy jesteśmy ofiarami szumu informacyjnego ...

Sławomir Dąblewski
e-mail: esd@wp.pl
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki