Najnowsze dane Eurostatu nie pozostawiają złudzeń – Europa, a w szczególności Polska, stoi u progu demograficznego kryzysu. Choć Unia Europejska jako całość odnotuje jeszcze chwilowy wzrost liczby mieszkańców, Polska znajduje się w fazie nieuchronnego spadku, który do końca stulecia może zmniejszyć populację naszego kraju o ponad 10 milionów osób.


Zgodnie z prognozą demograficzną Eurostatu, liczba ludności Polski będzie systematycznie i drastycznie spadać w nadchodzących dekadach. W 2075 roku populacja Polski będzie liczyła 28,445 mln osób. W 2050 będzie to 32,946 mln. Według wyliczeń Eurostatu, w 2030 roku liczba ludności Polski spadnie poniżej 37 mln i wyniesie 36,731 mln osób. W 2040 w Polsce będzie mieszkało 34,660 mln osób.
Polska należy obecnie do krajów z najniższym współczynnikiem dzietności w Unii Europejskiej, gdzie ponad połowa rodzin posiada tylko jedno dziecko. Oznacza to, że nasz kraj od lat znajduje się w stanie tzw. „zimy demograficznej” – zjawiska, w którym liczba zgonów przewyższa liczbę urodzeń, generując trwały ubytek naturalny.
Polska dzietność regionalna. Dystans, który dzieli
Dr Agnieszka Orwat-Acedańska na łamach „Wiadomości Statystycznych” alarmuje, że ogromne różnice w dzietności między regionami mogą doprowadzić do całkowitego wyludnienia mniejszych ośrodków. Dystans demograficzny między poszczególnymi obszarami kraju jest znacznie większy, niż mogłoby się wydawać.
Przez ostatnie 20 lat najwyższą i relatywnie stabilną dzietność odnotowano w województwach: pomorskim, małopolskim, wielkopolskim i mazowieckim. Na przeciwległym biegunie znajdują się województwa: opolskie, śląskie, dolnośląskie i zachodniopomorskie. Niepokojący jest fakt, że liczba urodzeń zaczęła spadać nawet w regionach tradycyjnie uznawanych za wielodzietne, takich jak podkarpackie i lubelskie (które poziomem zrównało się niemal z dolnośląskim).

UE: Ostatni „oddech” przed szczytem w 2029 roku
Sytuacja całej Unii Europejskiej w krótkiej perspektywie wygląda nieco inaczej, choć długofalowy trend jest równie niepokojący. Według scenariusza bazowego Wspólnota wkroczyła w fazę ostatniego demograficznego „oddechu”.
- 2025 rok: 451,8 mln mieszkańców.
- 2029 rok: 453,3 mln mieszkańców (prognozowany szczyt)
Wzrost o zaledwie 0,3 proc. w ciągu czterech lat sugeruje, że głównym motorem napędowym jest migracja, a nie przyrost naturalny. Rok 2029 ma być jednak symbolicznym punktem zwrotnym – momentem, po którym wykresy na stałe skierują się w dół. Do 2050 roku liczba ludności UE ma spaść do poziomu 445 mln.
Choć spadek o 8 milionów osób w ciągu dwóch dekad może wydawać się powolny, kluczowym wyzwaniem będzie zmiana struktury społeczeństwa. Starzejące się narody przy jednoczesnym spadku liczby osób w wieku produkcyjnym postawią systemy emerytalne i opiekę zdrowotną przed ekstremalną próbą.
Perspektywa 2100. Europa mniejsza o 53 miliony
Prawdziwe przyspieszenie trendu spadkowego nastąpi w drugiej połowie XXI wieku. Według prognoz po 2050 roku procesy demograficzne nabiorą tempa:
- liczba ludności w 2100 r.: 398,8 mln.
- całkowity spadek (2025–2100): 53,0 mln osób.
- dynamika zmian: -11,7% w skali całego okresu.
Utrata 53 milionów obywateli to tak, jakby z mapy Unii Europejskiej zniknęła cała współczesna Polska wraz z Holandią.
Należy jednak pamiętać, że jest to scenariusz bazowy oparty na określonych założeniach dotyczących dzietności, śmiertelności i migracji. Jednak wskazują one jasno, w jakim kierunku zmierza Polska i Europa.
opr. aw/pap






























































