Tygodniowy komentarz Rynku Walutowego i Pieniężnego
RYNEK WALUTOWY
Napływ kapitału portfelowego do naszego kraju trwa. Chęć zarobienia sporych pieniędzy na papierach dłużnych stało procentowych przeważyła nad obawą odwrócenia trendu na rynku walutowym w Polsce. Tydzień temu pisałem, że oczekuje dalszego wzmacniania kursu złotego i tak też się stało. Sądziłem jednak, iż kurs koszyka walut złożonego po połowie z dolara i euro zatrzyma się nad ważnym z punktu widzenia AT poziomie 3,92 złotego. Niestety poziom ten został przełamany a w piątek na koniec dnia byliśmy już tylko na 3,8924. Teraz o ruchach na Foreksie decydować już będzie tylko analiza fundamentalna, czyli makroekonomia oraz parytet stóp procentowych. Analiza techniczna w obecnej sytuacji na niewiele się zda, gdyż kolejnym punktem wsparcia dla kursu koszyka (zgodnie z AT) jest poziom 3,72 złotego. Prawda, że niewiarygodne? Jeszcze nie tak dawno temu niewiarygodny był spadek kursu dolara poniżej 4,30 złotego. Wszystko się jednak może zdarzyć. Jeśli na najbliższym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej obniży stopy procentowe, to ceny papierów skarbowych pójdą w górę (spadnie rentowność) i kapitał spekulacyjny będzie mógł częściowo skasować zysk. W ten sposób nie trzeba będzie czekać do dnia wykupu papierów, lecz można będzie sprzedać je na rynku wtórnym po dużo wyższej cenie. Taki skokowy spadek rentowności papierów stało procentowych może dać nawet 10% wzrost ich ceny. Im dłuższe papiery do wykupu, tym zysk ten będzie większy. Jeśli jednak RPP nie obniży stóp, to wtedy przez kolejny miesiąc będą napływać kolejni chętni do łatwego zysku i złoty może się dalej umacniać. Mówię o pewnym zysku, gdyż każde odwleczenie obniżki stóp, która i tak jest nieuchronna, zwiększa prawdopodobieństwo obniżki na kolejnym posiedzeniu. Stosunek oczekiwanego ryzyka do zysku staje się bardzo atrakcyjny i zgodnie z zasadami działania portfelowego należy z takiego daru skorzystać. Jestem przekonany, że z daru takiego skorzysta kapitał zagraniczny oraz nasze lokalne banki.
Jeśli chodzi o poszczególne waluty, to oczekuję w tym nadchodzącym tygodniu spadku kursu dolara poniżej 4 złotych oraz stabilizacji notowań euro na poziomie 3,76-3,80 złotego. Pamiętajmy, że zgodnie z AT po spadku kursu dolara poniżej 4 złotych, kolejne wsparcie jest dopiero na 3,76 złotego, czyli 6% niżej. Naprawdę nie podejmuję się prognozowania zasięgu spadku w tym przypadku...Spójrzmy jeszcze na wykres kursu euro. Tutaj też praktycznie wszystkie poziomy wsparcia zostały poprzebijane. Odnosząc kurs euro do kursu marki niemieckiej oraz kilku innych głównych walut wchodzących w skład EMU wyliczyłem wstecz teoretyczny kurs EUR. Okazuje się , że obecnie złotówka jest najsilniejsza względem tej waluty od prawie 30 miesięcy.
Zobaczmy teraz na rynek EUR/USD, gdyż zmiany na tamtym rynku dość mocno będą wpływać na zmiany kursów tych walut względem złotego. Jeśli kurs euro powróci do poziomu 0,96 dolara (myślę, że pod koniec tygodnia), to dałoby to 2% umocnienie się euro względem dolara. Nawet gdyby złotówka nasza nie uległaby dalszemu umocnieniu (mało realne), to kurs dolara musiałby spaść o 1% a kurs euro wzrosnąć o 1%. W ten sposób poziom 4 złotych zostałby przetestowany. Jak zwykle czas pokaże. Chciałbym tylko przypomnieć, że pomimo małej płynności na rynku futures walutowych na WGPW, można próbować szczęścia grając 1-3 kontraktami. Polecałbym szczególnie otwieranie pozycji krzyżowych. Jeśli obstawiamy wzrost kursu euro do dolara, to wystarczy wziąć longa na euro i jednocześnie szorta na dolara. W ten sposób uniezależniamy się od naszego własnego podwórka, które może w każdej chwili zaskoczyć nas nagłą zmianą trendu. Wtedy nie będzie dla nas ważne, czy złoty dalej będzie się umacniać, czy nie, lecz to czy dolar będzie słabł do euro. W piątek można było zawrzeć kilka takich transakcji. Kilka kontraktów leżało na sprzeda na serii marcowej i jednocześnie leżały kontrakty na kupi na dolarze na tej samej serii. Po przeliczeniu krzyżowym wychodził kurs 0,9511 EUR/USD z terminem realizacji w drugiej połowie marca 2001. Myślę, że do czasu wygaśnięcia tych serii kontraktów można by zarobić nawet 5 centów, czyli jakieś 6% wartości kontraktu. Przy kupnie tylko po jednym kontrakcie na euro i dolara (na dolara szort oczywiście) wartość pozycji wynosiłaby prawie 80 tysięcy złotych (depozyt zabezpieczający około 2500 złotych na całej pozycji). Po wymnożeniu tego razy 6% otrzymujemy zysk 4800 złotych, czyli prawie 200% zaangażowanego kapitału. Gra jest warta świeczki.
RYNEK PIENIĘŻNY
Na naszym rynku papierów skarbowych oraz na rynku lokat międzybankowych nie dochodziło do mocnych zmian z wyjątkiem lokat jednodniowych (ON oraz TN) na przełomie stycznia i lutego. Wzrost stopy procentowej tych lokat powyżej 25% świadczył o braku płynności sektora bankowego w tych dniach. Skumulowane płatności klientów oraz konieczność odprowadzenia rezerwy obowiązkowej zmusiły mniej przezorne banki (te, które wcześniej źle wyliczyły ilość niezbędnego pieniądza do uregulowania wszystkich płatności)do płacenia bardzo wysokich stawek. Ci, którzy w tych dniach sprzedawali pieniądz (na rynku lokat, ceną pieniądza jest stopa procentowa) mogli sporo zarobić. W przypadku pozostałych terminów lokat zmiany oprocentowania były kosmetyczne. Zanim przejdę do rynków zagranicznych chciałbym przedstawić długoterminowy obraz cen oraz rentowności bonów skarbowych na cotygodniowych przetargach ministerstwa finansów. Spójrzmy na bony 52 tygodniowe. Czerwona linia oznacza rentowność do wykupu (liczona ze wzoru: ((N / Cz) 1) x (360 / n); gdzie N wartość nominalna bonu = 10.000 PLN, Cz cena zakupu bonu, n ilość dni do wykupu bonu od dnia dokonania zapłaty). Oczywiście można przekształcić sobie ten wzór tak, aby podawał nam cenę zakupu przy której uzyskujemy określoną rentowność. Niebieska linia oznacza cenę zakupu takiego bonu. Widzimy, że gdyby rentowność bonów 52 tygodniowych miała wkrótce spaść do poziomu z roku 1999, to cena przetargowa powinna wzrosnąć 8500 złotych na ponad 9000. Oczywiście oprócz tego wzrostu ceny należałoby też dodać wzrost wynikający z upływu czasu, gdyż każdy kolejny dzień przy stałej rentowności zwiększa cenę bonu. Co ciekawe, w przypadku bony 13 tygodniowych oczekiwany spadek rentowności podobnej wielkości nie przyniesie już takich profitów, gdyż cena poszłaby tylko nieznacznie w górę. W tym kontekście proponuję spojrzeć na średnio miesięczne oprocentowanie lokat M1 na rynku międzybankowym. Jak sądzę obecnie jesteśmy na początku fali spadku oprocentowania lokat na rynku międzybankowym. Warto więc brać kredyty (jeśli już człowieka przyciśnie) na zmienna stopę procentowa opartą na indeksie WIBOR1M. Korzystają z prezentowanej przeze mnie co dzień tabeli przeliczeniowej FORWARD na stopy procentowe można określić rynkową prognozę spadku oprocentowania lokaty miesięcznej. W ciągu 6 miesięcy rynek (uczestnicy operujący na rynku) oczekuje spadku stóp nawet o 350 pkt bazowych. Jeszcze jedna mała uwaga. Czytając tabelę FORWARD należy zwrócić uwagę na fakt, że dłużej trwające lokaty można zaprognozować (ich oprocentowanie) na krótszy okres. Zainteresowanych metodologia odsyłam do strony głównej rynek pieniężny, na której przedstawiłem sposób prognozowania oprocentowania tą metodą.
Na zakończenie części dotyczącej naszego rodzimego rynku proponuję spojrzeć co nas czeka w przyszłości. Już 7 lutego odbędzie się przetarg obligacji OK1202 (zero kuponowa, sprzedawana z dyskontem tak jak bony skarbowe i o terminie wykupu w grudniu 2002 roku) oraz PS0206 (pięcioletnia o stałej stopie procentowej i wykupie w lutym 2006 roku). Na uwagę zasługuje wielka wartość podaży aż 2,5 miliarda na tej obligacji. Data zapłaty 12 lutego zbiega się w czasie z dniem wykupu starych obligacji oraz odsetek od nich. Akurat 12 lutego ministerstwo finansów musi wypłacić posiadaczom obligacji kapitał oraz odsetki w wysokości ponad 3 miliardów złotych. W sumie takie skumulowane płatności będą się pojawiać co jakiś czas. Pamiętajmy o tym, że powoli spłacamy dług zagraniczny, ale dług krajowy (często w posiadaniu przez inwestorów zagranicznych) ciągle rośnie i rośnie jego koszt obsługi. Dla tych, których interesują te wielkości wypłat podaję odpowiednie tabele: wykup bonów, wykup obligacji wraz z odsetkami oraz bonów.
I już zupełnie na zakończenie proponuję spojrzeć na kształtowanie się średniego miesięcznego oprocentowania lokat M1 nominowanych w USD. Po okresie wysokich stóp procentowych (ponad 6,5%) doczekaliśmy się dość znacznego spadku. Myślę, że jest to podobnie jak w przypadku Polski dopiero początek spadku oprocentowania lokat na rynku międzybankowym, o czym świadczy kształt krzywej FORWARD dla lokat jednomiesięcznych. W ciągu najbliższych kilku miesięcy spodziewana jest kolejna 50 pkt obniżka stóp (wyliczenia prognoz w tabeli FORWARD). Podobnie spadku oprocentowania oczekują uczestnicy rynku lokat nominowanych w euro. Jednak tutaj nachylenie krzywej jest dużo mniejsze stóp (wyliczenia prognoz w tabeli FORWARD). W takiej sytuacji mniejsze nachylenie krzywej lokat w euro niż w dolarze pcha kapitał przez Atlantyk z zachodu na wschód, czego skutkiem jest spadek kursu dolara. Co ciekawe jeszcze nie tak dawne, gdy kurs euro był powyżej dolara i zaczął zbliżać się na 1:1, największe banki centralne stawały w obronie euro, aby nie dopuścić do spadku poniżej 1 dolara. Obecnie w podobnym tonie wypowiadają się wielcy tego rynku, lecz chcąc bronić poziomu 1:1 od drugiej strony tym razem. Ach jak zmienia się punkt widzenia ....
Oprócz powolnej ucieczki od dolara można zaobserwować przepływ pieniądza w obrębie tej waluty do najbezpieczniejszych papierów, jakimi są obligacje 30 letnie (krótki horyzont. daleki horyzont) Rentowność spada poruszając się w kanale spadkowym. Cena tych obligacji więc rośnie w podobnym kanale wzrostowym. A jak wiemy cena rośnie, gdy rośnie popyt na dany instrument. Myślę, że grający na rynku akcji nie będą zadowoleni z takiego odpływu kapitału z tego rynku.
Jacek Maliszewski































































