Turecka waluta w poniedziałek rano ustanowiła nowe rekordy słabości. W ten sposób rynek zareagował na zaczepne posunięcia prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana. W zeszłym tygodniu w lirę uderzyła decyzja banku centralnego, sterowanego przez urzędników posłusznych Erdoganowi.


Dziś rano za jednego dolara amerykańskiego trzeba było zapłacić 9,8084 lir tureckich. Wcześniej na parze USD/TRY padł nowy rekord w postaci 9,83 lir za dolara. Od połowy września lira znów ustanawia nowe rekordy słabości. Tylko od początku roku turecka waluta straciła do dolara przeszło 24%. Przez ostatnie trzy lata zdewaluowała się o 42,5%, a w dekadę straciła już ponad 81%.
Najświeższym katalizatorem wyprzedaży liry była decyzja prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana, który wydalił z kraju 10 państw zachodnich, w tym USA, Niemiec i Francji. To już kolejne posunięcie wrogie wobec krajów NATO, którego Turcja także jest członkiem.
Jednakże inwestorów niepokoją nie tyle mocarstwowe ambicje „sułtana” Erdogana, co jego ingerencja w politykę pieniężną Banku Centralnego Turcji. W ubiegłym tygodniu TCMB pod naciskiem prezydenta Recepa Erdogana zaskoczył rynek obniżką stóp procentowych aż o 200 pb. Stopa referencyjna została obniżona z 18% do 16%, mimo że nad Bosforem szaleje inflacja podchodząca pod 20%.
W warunkach tak wysokiej inflacji bank centralny powinien mocno podnieść stopy procentowe, aby ograniczyć podaż pieniądza (tj. kredytu) i przekonać społeczeństwo, że poważnie traktuje swój cel inflacyjny (w Turcji wynoszący 5%). Ale to nie dotyczy Turcji, gdzie w politykę pieniężną regularnie wtrąca się prezydent Recep Erdogan, słynący z - mówiąc eufemistycznie - niekonwencjonalnych poglądów na ekonomię. Już po lipcowym odczycie inflacji turecki „sułtan” publicznie apelował do banku centralnego o obniżenie stóp procentowych. Zdaniem Erdogana to wysokie stopy procentowe powodują inflację, podczas gdy ekonomiści dość powszechnie uważają, że jest dokładnie odwrotnie.

Sytuacja w Turcji może mieć wpływ także na sentyment globalnych inwestorów wobec polskich aktywów. Jako rozwijający się kraj Europy Środkowo-Wschodniej jesteśmy w tym samym „koszyku” co Turcja. Tym bardziej, że w ostatnich latach Narodowy Bank Polski bagatelizuje kwestię inflacji i prowadzi politykę osłabiania krajowej waluty. W tym kontekście warto nadmienić, że jeszcze 3-4 lata temu dolar w Turcji kosztował mniej niż 4 liry, a sama lira była warta więcej niż jeden polski złoty. Teraz jedną lirę można kupić za nieco ponad 40 groszy.
KK




























































