[Aktualizacja 11.08] Tuż po wtorkowym wodospadzie na akcjach PBG, cena akcji spółki ruszyła w górę. Odbicie było jednak fałszywe, w czwartek papiery PBG pogłębiały minima, a w piątek po 9:05 spadały o kolejne 8 proc, do poziomu 33 groszy.
Przecena walorów PBG trwa. W czwartek, tuż przed końcem sesji, za jedną akcję spółki należało zapłacić 37 groszy - o 7,5 proc. mniej niż na środowym zamknięciu. W ciągu dnia cena spadała nawet do 36 groszy. To dla PBG nowe historyczne minima. Nie zrealizował się więc scenariusz szybkiego odrabiania strat.
Przypomnijmy, we wtorek rano, w reakcji na wprowadzenie do obrotu nowych papierów, akcje PBG zaczęły gwałtownie tanieć. Otwarły dzień na poziomie 44 groszy, choć na zamknięciu sesji dzień wcześniej notowane były po 2,86 zł.
Część inwestorów w tak gwałtownej przecenie upatrywało szansy na szybkie wzbogacenie się, uznając, że reakcja była przesadzona. I rzeczywiście, kurs PBG dosyć szybko ruszył w górę. Odrabianie strat zatrzymało się na poziomie 73 groszy. Był wtorek godzina 13. PBG, po gwałtownym spadku, umocniło się więc w niewiele ponad dwie godziny o 66 proc.
Później entuzjazm zdecydowanie opadł. Akcje PBG jeszcze tego samego dnia wróciły do poziomu z otwarcia. Kolejna sesja przyniosła dalsze spadki. Podobnie jest z dzisiejszą. Szybkie odbicie okazało się więc być fałszywe.

W poszukiwaniu racjonalności
Warto jednak dodać, że całe zamieszanie wokół PBG ma niewiele wspólnego z racjonalnością. Spadek wywołało wprowadzenie we wtorek do obrotu blisko 800 mln akcji, które otrzymali wierzyciele w ramach rozliczenia układu (część pakietu przypadła także prezesowi). To naprawdę duża liczba, zważywszy że wcześniej w obrocie znajdowało się jedynie 10 mln akcji PBG. Dodatkowo cena emisyjna nowych akcji wynosiła 2 grosze, A przecież na początku sierpnia wycena jednego papieru PBG potrafiła nawet przekraczać poziom 3 zł.
Rynek został więc zalany tanimi akcjami. Skalę tego, co wydarzyło się w ostatnich dniach na PBG, świetnie widać na wykresie wolumenu. Licząc do poniedziałku i biorąc pod uwagę ostatnie dwa miesiące wolumen tylko dwa razy przekroczył 100 tysięcy. Najwyższy był 14 lipca - 134 tysiące. We wtorek wyniósł jednak 76 milionów (!), w środę zaś 43 miliony. W czwartek, na chwilę przed zamknięciem sesji, licznik wskazywał 22 miliony. Skok równie gwałtowny, jak spadek wartości akcji.
Cały zagadka dotycząca ostatnich ruchów na PBG polega jednak na tym, że o nowych akcjach wiedziano już wcześniej. Decyzja o zakończeniu postępowania układowego uprawomocniła się we wrześniu 2016 roku, dwa miesiące później zarejestrowano zmiany w kapitale. To właśnie wówczas, 14 listopada, kapitalizacja PBG skoczyła z 39 mln zł do 2,2 mld zł. Nowe akcje wprawdzie jeszcze nie były w obrocie, liczyły się jednak już do kapitałów spółki.
Nie przeszkadzało to PBG we wzrostach. W marcu 2017 roku łączna wycena spółki skoczyła do 7,4 mld zł, zdecydowanie najwyższego poziomu w historii. Takiej wyceny nie notowano nawet w latach, gdy spółka była jednym z liderów krajowego rynku budownictwa. Później przypomnienie o nowych akcjach pojawiało się jeszcze kilkukrotnie. Ostatnim dzwonkiem, by uniknąć wtorkowego pogromu, była informacja z 1 sierpnia, w której ujawniono datę wprowadzenia nowych akcji - 8 sierpnia. Od tej informacji, do przedednia "debiutu" układowych papierów, kurs PBG spadł z 3,04 zł do wspomnianych 2,86 zł. Niewiele w porównaniu do tego, co działo się we wtorek.
Obecnie kapitalizacja PBG to niemal 300 mln zł, wyłączając więc okres z nowymi akcjami (a więc po listopadzie 2016), jest ona najwyższa od czerwca 2012 roku, a więc momentu, gdy akcje spółki poleciały już na łeb na szyję w związku z jej problemami.
Adam Torchała




























































