REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Trwa samoregulacja zawodów rynku nieruchomości

2014-03-12 11:55
publikacja
2014-03-12 11:55

Po zniesieniu ustawowych przepisów regulujących dostęp do zawodów pośrednika w obrocie nieruchomościami i zarządcy nieruchomości, środowisko nieruchomościowe wypracowało własne systemy samoregulacji. Nowe zasady są w praktyce kontynuacją regulacji obowiązujących do 31 grudnia 2013 roku i ponownie wprowadzają licencje, tym razem federacyjne. Co więc dała ustawa deregulacyjna i gdzie szukać licencjonowanego pośrednika lub zarządcy?

Pośrednikiem lub zarządcą nieruchomości może obecnie zostać każdy, o ile spełni wymóg obowiązkowego ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone w związku z pośrednictwem w obrocie nieruchomościami. Przepis ten obowiązuje również wtedy, gdy pośrednik wykonuje czynności przy pomocy innych osób, działających pod jego nadzorem. To dziś jedyny ustawowy zapis, który w praktyce sankcjonuje dostęp do zawodów nieruchomościowych. Od 1 stycznia br. pozostałe czynności pośrednictwa w obrocie nieruchomościami określa pisemna umowa cywilno-prawna zawierana między pośrednikiem lub zarządcą a klientem, która reguluje prawa i obwiązki obu stron. Zniknęły natomiast wymogi dotyczące uzyskania kierunkowego wykształcenia, odbycia praktyki zawodowej, a przede wszystkim niekaralności.

Wakacje na giełdzie

Kto przyznaje licencje?

budowa » Jak przygotować się do budowy domu?

Niemal natychmiast po wejściu w życie ustawy deregulacyjnej, najważniejsze federacje polskiego rynku nieruchomości zaczęły wprowadzać własne certyfikaty i rejestry zrzeszonych pośredników i zarządców. Do tej pory systemy licencjonowania uruchomiły m.in. Polska Federacja Rynku Nieruchomości (PFRN) i Federacja Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości (PPRN). Działając w porozumieniu, wspólny program kształcenia i certyfikowania wdrożyły także Polska Federacja Stowarzyszeń Zawodów Nieruchomościowych, Polska Federacja Organizacji Zarządców, Administratorów i Właścicieli Nieruchomości oraz Polska Federacja Zarządców Nieruchomości. Każda z wyżej wymienionych federacji posiada własny system szkoleń i osobny rejestr, w którym znaleźć można szczegółowe dane na temat pośredników i zarządców z federacyjną licencją. W zależności od podmiotu zrzeszającego będą to m.in. imię, nazwisko, pełne dane kontaktowe, firma, zdjęcie, numer licencji, opis doświadczenia i wykształcenie, a nawet informacje o ubezpieczycielu wraz z sumą gwarancyjną OC.

Poszczególne systemy różnią się co prawda ilością godzin szkoleń i zakresem praktyk, ale przyjąć można, że są w zasadzie odzwierciedleniem przepisów obowiązujących przed 1 stycznia 2014. Wspólnym mianownikiem wszystkich licencji federacyjnych jest natomiast ich dobrowolność, wymóg minimum średniego wykształcenia, konieczność odbycia kursu kwalifikacyjnego zakończonego egzaminem oraz akceptacja kodeksu etyki zawodowej obowiązującego wewnątrz federacji. Ważną cechą wspólną jest także fakt, że osobom, które przed deregulacją posiadały licencję państwową lub do końca ubiegłego roku ukończyły kierunkowe studia i zaliczyły praktykę, licencję nadaje się niemal od ręki, a w PFRN nawet z tym samym numerem. Konieczna jest oczywiście akceptacja regulaminu, kodeksu etyki i wniesienie opłaty za licencję, ale po spełnieniu tych kryteriów możliwy jest wpis do rejestru i otrzymanie stosownego dokumentu potwierdzającego uzyskanie certyfikatu konkretnej federacji.

Klienci wciąż szukają licencji

Z punktu widzenia klienta, posiadanie przez pośrednika lub zarządcę licencji jest czymś oczywistym i nie wyobrażam sobie sytuacji, w której konsument podejmuje decyzję, np. o zakupie czy zarządzaniu nieruchomościami na podstawie opinii wydanej przez osoby nieposiadające odpowiedniego przygotowania i wiedzy o rynku. Tym bardziej teraz, po deregulacji, kiedy licencje nadawane przez wiarygodne organizacje branżowe stają się dla klientów wyznacznikiem poziomu kompetencji i jakości usług oferowanych przez biura nieruchomości, a jednocześnie kontynuują proces licencyjny sprzed deregulacji – mówi Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości oraz wiceprezydent Federacji PPRN.

Ceny mieszkań dalekie od limitów „Mieszkania dla młodych” » Ceny mieszkań dalekie od limitów „Mieszkania dla młodych”

Skoro licencje są wciąż wyznacznikiem jakości usług i zwiększają poczucie bezpieczeństwa klientów, to co dała ustawa deregulacyjna? Z Informacji płynących z rynku nie wynika, że po nowym roku nastąpiło znaczące ożywienie działań konkurencyjnych i szturm na zawody pośrednika czy zarządcy nieruchomości, jest wręcz przeciwnie.

Coraz trudnij znaleźć na rynku lukę, która pozwala na bezpieczne prowadzenie biznesu w naszej branży. W związku z tym nie spodziewam się, aby nastąpił gwałtowny wzrost ilości nowych biur zachęconych deregulacją zawodów nieruchomościowych. Myślę, że będzie wręcz przeciwnie i z rynku zaczną znikać mniejsi gracze, którzy w ostatnich latach nie wypracowali sobie silnej pozycji wśród konkurencji i stabilnego portfolio klientów – komentuje Krzysztof Pelowski, dyrektor ds. rozwoju sieci PÓŁNOC Nieruchomości.

Ustawa deregulacyjna zlikwidowała więc regulację centralną i spowodowała samoregulację branży, co w gruncie rzeczy jest przejawem prawidłowego funkcjonowania rynku. Nadmiar regulacji nigdy nie jest dobry, z kolei ich niedobór może prowadzić do patologii i nadużyć. Działające w Polsce federacje, które postanowiły nadawać własne licencje, organizować szkolenia, programy praktyk i prowadzić odpowiednie rejestry, cały system kształcenia i certyfikowania oparły na mechanizmie istniejącym do końca 2013 roku. Nie można więc powiedzieć, że deregulacja była rewolucją w uwalnianiu zawodów nieruchomościowych, ponieważ licencje w nieco zmienionej formie obowiązują do dziś.

Być może kolejnym krokiem będzie konsolidacja wszystkich federacji i stworzenie ujednoliconego systemu kształcenia, certyfikacji oraz wprowadzenie jednego, centralnego rejestru pośredników i zarządców nieruchomości. Jeśli takie przedsięwzięcie doszłoby do skutku i uwzględniało wymogi stawiane przez CEPI, czyli Europejską Radę Zawodów Rynku Nieruchomości oraz Komisję Europejską, to w praktyce oznaczałoby to ponowną regulację dostępu do zawodów nieruchomościowych, a ustawa deredulacyjna nie miałaby większego znaczenia, ponieważ obowiązywałyby standardy wprowadzane i kontrolowane centralnie przez instytucje europejskie.

Krzysztof Oflakowski

Źródło:Informacja prasowa
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Zapytałem AI o przyszłość. Jedna z odpowiedzi: Polska nie dogoni Zachodu do 2040 r.
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~gzx
Bardzo dobrze, że rynek został otwarty. Do tej pory aby pośredniczyć w obrocie należało mieć papiery absurdalne. Teraz rynek będzie weryfikował dobrych pośredników, a nie urzędas.Czemu osoba zupełnie niedoświadczona miałaby nie móc pośredniczyć (na podstawie podpisanej umowy) w sprzedaży nieruchomości? Czemu to ograniczać?Jestem Bardzo dobrze, że rynek został otwarty. Do tej pory aby pośredniczyć w obrocie należało mieć papiery absurdalne. Teraz rynek będzie weryfikował dobrych pośredników, a nie urzędas.Czemu osoba zupełnie niedoświadczona miałaby nie móc pośredniczyć (na podstawie podpisanej umowy) w sprzedaży nieruchomości? Czemu to ograniczać?Jestem za deregulacją wszystkich tego typu zawodów, argumenty przeciw deregulacji są kute przez osoby posiadające już papiery. Argumenty te są również kompletnie bezzasadne. Niech każdy ma prawo wyboru swojego pośrednika, nie ograniczajmy tego!
~Geo
Zgadzam, się z opinią powyżej... teraz jak klient szuka ogłoszeń prywatnych np. na tablicy, to często okazuje się, że dodzwonił się do pseudopośrednika... i tu jest problem... Bo klient znów ma argumenty, aby uważać, iż pośrednik to tylko zbędne ogniwo w procesie zakupu i sprzedaży, ponieważ dopóki nie spotka profesjonalnego pośrednika,Zgadzam, się z opinią powyżej... teraz jak klient szuka ogłoszeń prywatnych np. na tablicy, to często okazuje się, że dodzwonił się do pseudopośrednika... i tu jest problem... Bo klient znów ma argumenty, aby uważać, iż pośrednik to tylko zbędne ogniwo w procesie zakupu i sprzedaży, ponieważ dopóki nie spotka profesjonalnego pośrednika, to nie doceni jego pracy... W firmach sieciowych jest utrzymywany standard, a jeśli jest coś nie tak, to zawsze można zgłosić ten fakt do centrali, która może ukarać takiego kiepskiego pośrednia... Pracuje w sieciowej firmie, więc mogę powiedzieć jak jest.
~Odolev
Uwolnienie rynku spowoduje wyparcie słabych pośredników kosztem silnych sieci, jak to obecnie wygląda na zachodzie. Stawiam, że w pięć lat pojawi się kilka sieciówek lub rozwiną się nasze jak północ nieruchomości. Mocni i stabilni gracze będą potrafili jakość i markę postawić jako substytut licencji.
~klient
A ja właśnie widzę, że deregulacja spowodowała wiele złego. Teraz dzwoniąc na jakiekolwiek prywatne ogłoszenie okazuje się, że dodzwoniłem się do pseudo-pośrednika, który dodał swoją ofertę jako prywatna osoba. W ten sposób próbuje nabrać klientów, a jednocześnie omija wiele przepisów. Mam już dość poszukiwania nieruchomości i ostatecznie A ja właśnie widzę, że deregulacja spowodowała wiele złego. Teraz dzwoniąc na jakiekolwiek prywatne ogłoszenie okazuje się, że dodzwoniłem się do pseudo-pośrednika, który dodał swoją ofertę jako prywatna osoba. W ten sposób próbuje nabrać klientów, a jednocześnie omija wiele przepisów. Mam już dość poszukiwania nieruchomości i ostatecznie skończy się tym, że zapłacę komuś za znalezienie mieszkania.
Uważam, że jest gorzej niż przed 01.01.2014 r.
~posrednik
W zeszlym roku jak klient skladal reklamacje i straszyl ze poskarzy sie do komisji odpowiedzialnosci zawodowej to sie na glowie stawalo zeby byl zadowolony. Teraz mnie moze cmoknac. Jestem ubezpieczony. Super ta deregulacja. Dzieki Gowin.

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki