– Trump może mówić różne rzeczy, ale koniec końców zapewniam, że Kongres będzie bronił naszej obecności w Europie – przekonuje w opublikowanym w piątek w „Gazecie Wyborczej” wywiadzie Leon Panetta, były sekretarz obrony USA i były szef CIA.


W rozmowie z "GW" Panetta ocenia sprzeczne sygnały płynące z administracji Donalda Trumpa dotyczące NATO. Z jednej strony Trump krytykuje Sojusz i dąży do ograniczenia roli USA, z drugiej zaś wysyła do Polski dodatkowych żołnierzy. Były wojskowy interpretuje to jako zrozumienie potrzeby wspierania sojuszników w celu utrzymania światowego przywództwa Ameryki oraz uznanie kluczowej roli Polski dla bezpieczeństwa Europy.
W jego ocenie ewentualne przeniesienie 5 tys. żołnierzy z Niemiec do Polski mogło częściowo wynikać z osobistych instynktów prezydenta, który początkowo chciał ukarać Berlin za rozbieżności dyplomatyczne w kwestii Iranu. Niezależnie od motywacji politycznej. Panetta ocenia efekt końcowy jako korzystny. Podkreśla zarazem, że kluczowe jest utrzymanie silnej obecności wojskowej USA w Europie, liczącej obecnie ok. 80 tys. żołnierzy.
Były sekretarz obrony apeluje do Polski i innych sojuszników o budowanie silnych relacji wewnątrz NATO w celu dalszego wspierania Ukrainy w wojnie z Putinem. Zaznacza przy tym, że dalsze zaangażowanie USA w tym procesie pozostaje kwestią otwartą.
Zapytany o wiarygodność gwarancji bezpieczeństwa, wyraża przekonanie, że w razie ataku na Polskę Stany Zjednoczone dotrzymałyby zobowiązań wynikających z artykułu 5 traktatu NATO. Swoje przekonanie opiera na silnym, ponadpartyjnym poparciu w Kongresie dla Sojuszu oraz historycznej pamięci o solidarności partnerów, którzy – aby pomóc USA – uruchomili ten artykuł po zamachach z 11 września 2001 r. (PAP)

gru/wr/


























































