WAKACJE NA GIEŁDZIE

To już nie wojny i stopy procentowe. Ten jeden trend spędza sen z powiek szefom polskich banków

Agnieszka Morawiecka2026-04-17 06:22redaktor
publikacja
2026-04-17 06:22
Dodaj Bankier.pl w Google

Napięcia i kryzysy w światowej gospodarce stały się nową normą. Banki nauczyły się działać w czasach ciągłej zmienności, budując odporność na szoki zewnętrzne. Prawdziwym wyzwaniem w najbliższych latach – dotychczas niemal pomijanym w strategiach banków – będzie niesprzyjająca demografia. Prognozy nie napawają optymizmem. Konia z rzędem temu, kto znajdzie skuteczny sposób na skłonienie Polaków do oszczędzania na emeryturę.

To już nie wojny i stopy procentowe. Ten jeden trend spędza sen z powiek szefom polskich banków
To już nie wojny i stopy procentowe. Ten jeden trend spędza sen z powiek szefom polskich banków
fot. Marek Wiśniewski / / Bankier.pl

Na świecie toczy się ponad 50 konfliktów zbrojnych. Wojna na Bliskim Wschodzie jeszcze się nie skończyła, a w Ukrainie wciąż trwa. Warunki prowadzenia biznesu są coraz bardziej wymagające, ale banki odrobiły lekcje z poprzednich kryzysów i wzmocniły kapitały. W tegorocznej debacie liderów polskiego rynku bankowego towarzyszącej gali nagród Złoty Bankier optymizm miesza się z czarnymi scenariuszami.

– Jestem optymistą. Są pewne jaskółki – np. zawieszenie broni sugeruje, że obie strony mają świadomość, że zostawienie tej sytuacji na dłużej przyniesie dramatyczne skutki dla gospodarki światowej. Jeśli konflikt zakończy się w miarę szybko, będziemy go wspominać jako krótkoterminowy szok, rynek się ustabilizuje, inflacja nie zdąży się zakraść i będziemy patrzeć do przodu z optymizmem i nadzieją na wzrost. Jeżeli potrwa sześć miesięcy, rok czy dłużej, nastąpi powrót inflacji i gwałtowne spowolnienie tempa wzrostu światowej gospodarki – mówi Przemek Gdański, prezes BNP Paribas Banku Polska.

Optymizm Michała Gajewskiego, prezesa Santander Banku Polska (24 kwietnia bank rozpocznie rebranding na Erste Bank Polska), ma inne źródło i nie jest nim wiara w rozsądek polityków. – Naszą odpowiedzią na sytuację geopolityczną – idąc Talebem [Nassim Nicholas Taleb, autor książki „Antykruchość. Jak żyć w świecie, którego nie rozumiemy" – red.] – jest zbudowanie organizacji antykruchej, czyli takiej, która wręcz korzysta na chaosie i kryzysie, jest nim napędzana i potrafi go użyć jako paliwa do zmiany i wzrostu.

– Elementy, które charakteryzują taką organizację, to w przypadku banków silne, nawet nadmiarowe wskaźniki kapitałowe i płynnościowe, ale też pozostawienie zarządom lokalnych banków możliwości podejmowania decyzji w reagowaniu na kryzys – mówi Michał Gajewski.

Kumulacja negatywnych czynników jest groźna

Krzysztof Bratos, wiceprezes mBanku ds. bankowości detalicznej, przywołuje wykres światowego indeksu akcji za ostatnie 50 lat, na którym zaznaczone są wszystkie kryzysy, w tym katastrofa elektrowni w Fukushimie, wojna handlowa Chiny-USA, pandemia COVID-19 czy wojna w Ukrainie.

– Dotychczas świat pokazywał, że kryzys jest immanentną częścią tego wzrostu, i obecny nie jest wyjątkowy, który zmieni ten wykres. Miejmy nadzieję, że nie jestem zbytnim optymistą – mówi Krzysztof Bratos.

W ciemniejszych barwach przyszłość rysuje Cezary Stypułkowski, prezes Pekao. Jego zdaniem obecnie ma miejsce kumulacja negatywnych czynników, a gospodarce zagraża przede wszystkim wysoki poziom deficytów budżetowych państw.

– W reakcji na obecną sytuację geopolityczną rządy będą gwarantowały poziom cen, robiły dopłaty, co pogłębi deficyt budżetowy, a to oznacza, że stopy procentowe pójdą w górę. To jest nieuniknione. Koszt pożyczania pieniędzy przez państwo będzie wyższy. W związku z tym aktywność gospodarcza automatycznie siądzie. Koszt obsługi długu stanie się dużo wyższy, co negatywnie wpłynie na możliwości pożyczania pieniędzy. Będąca efektem tej sytuacji przecena papierów wartościowych – a w bilansach naszych banków ich udział sięga około 30 proc. – sprawi, że będziemy mieli za mało kapitału. To jest pewne continuum, które w czarnym scenariuszu może nastąpić. Czy mamy zdolność bronienia się przed tym? W pewnym wymiarze tak, ale w tym scenariuszu, który nakreśliłem, nie – mówi Cezary Stypułkowski.

Klienci korporacyjni szybko dostosowują się do nowych warunków

Elżbieta Czetwertyńska, prezeska Citi Handlowego, podkreśla, że co najmniej od czasu pandemii kryzysy to już nowa normalność. W jej ocenie głównym zadaniem banków w tych okolicznościach jest budowanie odporności korporacyjnej, bo nawet jeśli wojna na Bliskim Wschodzie się skończy, za chwilę może pojawić się kolejne zawirowanie. Niepewność na światowych rynkach to dla banku, którym kieruje, szansa na bliższą współpracę międzynarodową.

– Z punktu widzenia Citi jako globalnego banku możemy powiedzieć, że kryzysy powodują, że dużo bliżej współpracujemy z jednostkami w innych krajach po to, by zrozumieć, jaki wpływ na naszych klientów ma sytuacja na Bliskim Wschodzie czy – choć w mniejszym stopniu – w Ukrainie. Chcemy dostarczać rozwiązania, które umożliwią klientom łagodnie przejść przez kryzysy, które są globalne – mówi prezeska Citi Handlowego.

Prezes BNP Paribas Polska podkreśla, że wśród klientów korporacyjnych nie wybrzmiewa jeszcze obawa o globalny kryzys energetyczny, a inwestycje klientów korporacyjnych w skali roku znacząco wzrosły. Wtóruje mu wiceprezes mBanku, podkreślając, że klienci korporacyjni coraz mocniej zaczynają inwestować w offshore defense i mają coraz większą odporność i zdolność szybkiego podnoszenia się po wstrząsach zewnętrznych.

Wzrost stóp procentowych zahamuje akcję kredytową

Plusy obecnej sytuacji geopolitycznej dostrzega Michał Bolesławski, prezes ING Banku Śląskiego. Jego zdaniem wojna na Bliskim Wschodzie sprawiła, że w percepcji inwestorów Polska przestała być krajem przyfrontowym.

– Jeżeli dotychczas firmy uznawały, że np. centra usług wspólnych czy inne inwestycje warto lokować np. w Portugalii, Hiszpanii albo na Florydzie, to w tym momencie punkt ciężkości znowu przesuwa się w stronę Polski – mówi Michał Bolesławski.

Komentując kolejny wątek w debacie, dotyczący prognoz zachowania stóp procentowych, szef ING Banku Śląskiego zauważa, że z punktu widzenia wyników finansowych zamrożenie wyhamowania cyklu podwyżek będzie mieć pozytywny efekt.

– Z perspektywy banków chyba nikt nie będzie narzekał, że zniknęła perspektywa spadku stóp w tym roku, a wręcz rozważany jest odwrotny scenariusz. I o ile po stronie akcji kredytowej być może będzie miało to jakiś negatywny wpływ, to po stronie pasywów rzeczywiście sektor bankowy znowu będzie na tym zyskiwał – mówi Michał Bolesławski.

Poglądu prezesa ING Banku Ślaskiego nie podziela prezes Santander Banku Polska.

– Nie cieszyłbym się z potencjalnego wzrostu stóp procentowych czy ich utrzymania na obecnym poziomie. Uważam, że jest to jedna z głównych barier powodujących niski popyt na kredyt wśród klientów. Mieliśmy nadzieję na wzrost inwestycji w 2026 r. Minister finansów mówił o około 10-procentowym wzroście. Niestety ta perspektywa może znów odsunąć się w czasie – mówi Michał Gajewski.

Problem leży nie tylko w otoczeniu zewnętrznym

Piotr Mazur, wiceprezes PKO BP ds. ryzyka, zauważa, że dzięki wyższym buforom kapitałowym i płynnościowym polski sektor bankowy budował odporność na różnego rodzaju szoki zewnętrzne. Rzecz w tym, że zagrażają mu również szoki wewnętrzne związane z ryzykiem, którego wcześniej w sektorze nie było.

– Parę lat temu otarliśmy się o kryzys, kiedy nagle stopy procentowe poszły do góry, a z sektora bankowego wyparowało 40 mld zł kapitału, czego nie było widać w naszych rachunkach wyników. Równocześnie zaczęliśmy tworzyć odpisy z powodu ryzyka prawnego kredytów hipotecznych na 100 mld zł. Dwa kryzysy – pandemia COVID-19 i wojna – nie spowodowały strat w sektorze bankowym większych niż 5-10 mld zł. Natomiast my byliśmy już blisko tego kryzysu. Gdyby stopy procentowe nie zaczęły rosnąć, parę banków by nie wytrzymało – mówi Piotr Mazur.

Trendy demograficzne przyprawiają o ból głowy

Konkurencja o nowych klientów zmusza do budowania strategii, które umożliwią dalszy wzrost mimo niekorzystnych zmian demograficznych. Podobnie jak wiele krajów na świecie Polska systematycznie się wyludnia. Na kurczącym się rynku już trudno pozyskiwać klientów, a będzie jeszcze trudniej, bo niemal wszyscy walczą o kawałek coraz mniejszego tortu.

Bank, którym kieruje Michał Bolesławski, w ubiegłym roku zaskoczył rynek strategią rozpisaną aż na 10 lat. Jej główną osią jest demografia. Prezes ING Banku Śląskiego alarmuje, że za kilka dekad liczba Polaków spadnie do 19 mln, a w 2200 r. zmaleje do 4 mln. Na świecie sytuacja nie wygląda lepiej, a przekonanie o gigantycznym przyroście naturalnym w Afryce czy Azji jest mitem.

– Wszystkie kryzysy – jak perski, wenezuelski, grenlandzki, a za chwilę kubański, a potem tajwański – nie zmienią tego, co będzie się działo długoterminowo z naszym społeczeństwem. Ludzie będą się starzeć, nie będą zmieniać przyzwyczajeń albo nastawienia do posiadania dzieci dlatego, że gdzieś trwa wojna – mówi Michał Bolesławski.

Jego obawy podziela Przemek Gdański, przywołując dane, zgodnie z którymi do 2100 г. Polska utraci relatywnie najwięcej obywateli w całej Unii Europejskiej, a nominalnie będzie zaraz po Włoszech.

– W ubiegłym roku ubyło blisko 170 tys. Polaków i trudno zakładać, że ten trend się odwróci. Od lat mówię o tym, że bardzo nam brakuje przemyślanej polityki imigracyjnej. Mieliśmy wielką szansę wraz z napływem ukraińskich uchodźców, ale nie najlepiej ją wykorzystaliśmy. Bez tego jako kraj będziemy mieli kłopot – mówi prezes BNP Paribas Banku Polska.

Emerytury to wciąż niezagospodarowany temat

Bankowcy są zgodni co do tego, że przy obecnym systemie emerytalnym opartym przede wszystkim na ZUS-ie i prognozowanym niskim wskaźniku zastępowalności pokoleń emerytury obecnych trzydziesto- czy dwudziestolatków będą dramatycznie niskie. Kluczowa jest więc ciągła edukacja klientów.

– Właściwa polityka imigracyjna jest ważna, ale nie rezygnowałabym mimo wszystko z zastanowienia się, jak nasze dzieci zachęcić do tego, żeby faktycznie odkładały na emeryturę. Nikt od lat nie ma na to pomysłu. Młodzi ludzie nie myślą o emeryturze, natomiast bardzo chętnie inwestują, nie łącząc tego z oszczędzaniem, odkładaniem na później. Trzeba ich zachęcać do oszczędzania i myślenia o przyszłości – mówi Marta Życińska, dyrektorka generalna polskiego oddziału Mastercard Europe.

Joao Bras Jorge, prezes Banku Millennium, zauważa, że choć edukacja jest bardzo ważna, to na koniec dnia w produktach emerytalnych kluczowy jest element podatkowy zachęcający do oszczędzania w długim terminie.

– W USA przez lata zbudowano mechanizmy oszczędnościowe dzięki tax benefit. W Polsce PPK są dobrym przykładem rozwiązania, w którym firma kontrybuuje do wysokości zgromadzonego kapitału, ale tylko wtedy, jeśli pracownik zdecyduje się przeznaczać część swojego wynagrodzenia na przyszłą emeryturę. Bez zachęt podatkowych bardzo trudno namówić klientów do odkładania pieniędzy na bardzo odleglą przyszłość – mówi Joao Bras Jorge.

Cyberbezpieczeństwo nie zależy wyłącznie od banków

Ważnym tematem jest cyberbezpieczeństwo i odpowiedzialność za nie obu stron – banków i klientów. Prezes BNP Paribas Banku Polska podkreśla, że infrastruktura, którą zarządzają banki, jest superbezpieczna. Ryzyko pojawia się natomiast po stronie klientów poddawanych manipulacji, zabiegom socjotechnicznym i technologii wykorzystującej AI do cyberprzestępstw. Dlatego niezmiernie ważna jest edukacja klientów i rozwiązania biometryczne minimalizujące ryzyko.

– Wprowadzamy coraz nowocześniejsze narzędzia, ale po stronie klienta powinno być jakieś minimum odpowiedzialności. Nie można zwolnić klienta z myślenia i edukowania się i wszystko przerzucić na banki. A regulatorzy, niestety, próbują na nas zrzucić tę odpowiedzialność – podkreśla Michał Gajewski.

W ocenie Przemka Gdańskiego doszło do paradoksu – konsument w relacji z bankiem za nic nie odpowiada.

– W tej kwestii jestem pesymistą, bo widać wyraźnie, że regulacje konsumenckie w Europie idą tak daleko, że zatrzymanie tego będzie trudne – mówi prezes BNP Paribas Banku Polska.

Nutę optymizmu do rozmowy dodaje Cezary Stypulkowski, wskazując, że banki w Polsce mogą cieszyć się przywilejem zaufania, a sformułowanie „pewne jak w banku” nie traci na aktualności.

– Zainwestowaliśmy miliony i na szczęście nie doszło jeszcze w Polsce do sytuacji, w której ktoś faktycznie włamał się do systemu bankowego. Są to m.in. autoryzacje mobilne, tożsamości cyfrowe, panic buttony. Dzisiaj jest bezpiecznie, ale wciąż musimy edukować klientów w kwestiach bezpieczeństwa. Tutaj żadne rozwiązanie systemowe nie zadziała – mówi Cezary Stypułkowski.

Bezpieczeństwo jest na szczycie listy oczekiwań klientów korzystających z usług finansowych, a banki cieszą się w tej kwestii największym zaufaniem. Według Marty Życińskiej nie należy spodziewać się masowego odpływu klientów do fintechów.

– Polacy bardzo wysoko cenią bezpieczeństwo, którego gwarantem są banki. To jest podejście niezależne od wieku. Młodszy klient też ma przekonanie, że bezpieczeństwo jest jednym z ważniejszych elementów. To nie zmienia faktu, że duże fintechy też inwestują w bezpieczeństwo w sposób zaawansowany – mówi dyrektorka generalna polskiego oddziału Mastercard Europe.

Przywołuje też raport firmy Forrester, z którego wynika, że zaufanie polskich konsumentów do banków, choć okresowo nieco się waha, cały czas jest znacznie wyższe niż do banków europejskich.

Debata liderek i liderów bankowości odbyła się już po raz szósty. Tradycyjnie organizowana jest na zakończenie badania Złoty Bankier. W tym roku odbyła się 10 kwietnia.

Bankier.pl
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Inwestor Wojtek: Rynek ma obecnie innych faworytów niż ja. W portfelu mam trzy nowe spółki

Tematy

Komentarze (10)

dodaj komentarz
flatron999
"nie doszło jeszcze w Polsce do sytuacji, w której ktoś faktycznie włamał się do systemu bankowego"

W 2015 roku hakerzy mieli nieograniczony dostęp do systemu bankowego Plus Banku przez 51 dni. Realizowali nieautoryzowane przelewy, symulowali dokonywanie płatności za zamówienia internetowe, a nawet podmienili aplikację
"nie doszło jeszcze w Polsce do sytuacji, w której ktoś faktycznie włamał się do systemu bankowego"

W 2015 roku hakerzy mieli nieograniczony dostęp do systemu bankowego Plus Banku przez 51 dni. Realizowali nieautoryzowane przelewy, symulowali dokonywanie płatności za zamówienia internetowe, a nawet podmienili aplikację kanałów elektronicznych na zmodyfikowaną przez siebie. Przy okazji pobrali historię transakcji kartowych wszystkich klientów.
flexio
"Bankowcy są zgodni co do tego, że przy obecnym systemie emerytalnym opartym przede wszystkim na ZUS-ie i prognozowanym niskim wskaźniku zastępowalności pokoleń emerytury obecnych trzydziesto- czy dwudziestolatków będą dramatycznie niskie. Kluczowa jest więc ciągła edukacja klientów." Mały kubeł zimnej wody. Kapitałowy "Bankowcy są zgodni co do tego, że przy obecnym systemie emerytalnym opartym przede wszystkim na ZUS-ie i prognozowanym niskim wskaźniku zastępowalności pokoleń emerytury obecnych trzydziesto- czy dwudziestolatków będą dramatycznie niskie. Kluczowa jest więc ciągła edukacja klientów." Mały kubeł zimnej wody. Kapitałowy system emerytalny nie różni się wiele od prostego, solidarnościowego systemu emerytalnego i jak on jest formą piramidy finansowej. Jedyna różnica to tylko wydłużenie drogi pieniądz -> pieniądz o etap pośredni pieniądz>-aktywa

– > pieniądz. Przy dodatniej demografii saldo systemu jest dodatnie i gromadzone aktywa co by to niby nie było (nawet polne kamienie )będą się kumulować i trzymać wartość, a nawet zwiększać Ale przy demografii ujemnej z systemu będzie wychodzić więcej beneficjentów niż wchodzić płatników. I aby pokryć środki na emerytury, trzeba będzie zgromadzone aktywa per saldo zbywać co przy większej podaży i mniejszym popycie spowoduje spadek ich wartości i zgromadzonego kapitału emerytalnego i emerytur w konsekwencji. Dodajmy do tego, że najpewniejsza forma aktywów czyli obligacje rządowe, będą miały coraz mniejszą bazę podatników do ich spłaty oraz chętnych do nabywania nowych emisji -"rolujących" .Marne perspektywy będą mieć też aktywa związane z rynkiem nieruchomości. Najlepsze zabezpieczenie starości to dobrze wychowane, samodzielne i pracowite dzieci. Nie tyle wysoko wykształcone, co posiadające poszukiwane, rzadkie umiejętności i kwalifikacje! To będzie najbardziej poszukiwane i rzadkie "aktywo"!
tomitomi
zlikwidować natychmiast zus !
to ludzie mają prawo decydowania o swoim losie - czy chcą oszczędzać na swoją emeryturę , czy zwiedzać świat , czy swoje dzieci lepiej wykształcić , czy godnie zarabiać !!
Wolni ludzie decydują o swoim losie , tego nikt nie powinien zabraniać !!!
Patologiczny , zadłużony zus to czyste zło
zlikwidować natychmiast zus !
to ludzie mają prawo decydowania o swoim losie - czy chcą oszczędzać na swoją emeryturę , czy zwiedzać świat , czy swoje dzieci lepiej wykształcić , czy godnie zarabiać !!
Wolni ludzie decydują o swoim losie , tego nikt nie powinien zabraniać !!!
Patologiczny , zadłużony zus to czyste zło dla ludzi pracy !
pogo0
Nie wiem o jaką odporność banków chodzi... w takich czasach stopy procentowe są wysokie, więc banki dobrze zarabiają i nie muszą właściwie nic robić.
jenak
Fajne bla, bla, bla. Goście na wysokich stołkach, a sprzeczność wypowiedzi goni kolejną.

A więc Duch Święty zstąpił (o którego modlili się tak żarliwie Polacy w latach 80 tych) i zmienił oblicze Ziemi, Tej Ziemi.

2200 r. 4 mln Polaków.
dasbot
Dziewięć twarzy lichwy. Tak można to krótko podsumować. Jeden sobie nawet imię skrócił, aby sprawiać wrażenie bardziej nowoczesnego, ale uwagą o imigracji się pogrążył. Wiesz czego „szalikowcu” potrzeba zamiast imigracji? Odzyskania prawdziwej suwerenności tego kraju z rąk kipahowej oligarchii i wdrożenia wreszcie strategii jego Dziewięć twarzy lichwy. Tak można to krótko podsumować. Jeden sobie nawet imię skrócił, aby sprawiać wrażenie bardziej nowoczesnego, ale uwagą o imigracji się pogrążył. Wiesz czego „szalikowcu” potrzeba zamiast imigracji? Odzyskania prawdziwej suwerenności tego kraju z rąk kipahowej oligarchii i wdrożenia wreszcie strategii jego rozwoju – rewolucja w systemie edukacji (nauki STEM kosztem społecznych, wycięcie w pień prywatnych „producentów” bezrobotnych magistrów „nauk” niepotrzebnych, etc), odbudowa przemysłu pod egidą państwa, które wspiera i stymuluje implementację myśli techniczej w krwiobieg gospodarki, produkowanie konkurencyjnych dóbr cywilnych, jak najwięcej na eksport oczywiście, co byłoby potwierdzeniem jakości i docelowo własny przemysł obronny, 100% made in Poland, który dałby najnowocześniejszą broń na wyzwania czasu przyszłego. Dopiero taki fundament obudowywać usługiwaniem i informowaniem, a nie odwrotnie jak teraz. Jak to osiągnąć? Zmienić wszystko, aby można było zmienić cokolwiek, począwszy od ordynacji wyborczej. Na tej „stypie” po polskiej gospodarce, tylko jeden z zaproszonych gości, nomen omen, słusznie zauważa, że czeka nas stagflacja i mizeria. Dlaczego jednak nie miał odwagi powiedzieć o co naprawdę „kaman”. A no dlatego, że łaskawie nam panujący system monetarny oparty na długu wyczarowywanym z niczego, od którego żąda się jeszcze odsetek, jest oszustwem. Kto tego nie rozumie oraz powyższego, jest mocno płatnym promotorem własnego nazwiska na mocno eksponowanych stanowiskach, udając przy tym bardziej świętego niż może nim być w oczach wiernych jakikolwiek zwierzchnik jakiegokolwiek kościoła, czy wyznania na tym świecie……….Clown world.
jenak
To z czego bedziem spłacać sejfa?

Puste, dziurawe kieszenie.
darkov
Koniec artykułu w skrócie; banki boją się że przez kryzys demograficzny, nie znajdą jeleni na wysokooprocentowane kredyty.
samsza
najbardziej skłaniają 13, 14, a daj boże 15 i 16-tki, oraz kasty z niższym wiekiem emerytalnym
trpaslik
Problemy starzejącego się społeczeństwa, nadmiarowych kosztów leczenia osób na emeryturze, oraz samych kosztów wypłaty emerytur zostaną skutecznie rozwiązane poprzez zmniejszenie limitów na badania przez obecny rząd. Choroby nie wykryte w porę kończą się śmiercią, niedoszły emeryt umiera i nie ma problemu, a na ZUS odkładał, więc Problemy starzejącego się społeczeństwa, nadmiarowych kosztów leczenia osób na emeryturze, oraz samych kosztów wypłaty emerytur zostaną skutecznie rozwiązane poprzez zmniejszenie limitów na badania przez obecny rząd. Choroby nie wykryte w porę kończą się śmiercią, niedoszły emeryt umiera i nie ma problemu, a na ZUS odkładał, więc jest górka. Jakie to proste.

Powiązane: Złoty Bankier

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki