REKLAMA

"TP": Jak potraktowano spuściznę po tajnej policji NRD

2007-04-30 06:16
publikacja
2007-04-30 06:16
Dodaj Bankier.pl w Google
"Tygodnik Powszechny" pisze, że choć od otwarcia archiwów Stasi minęło 15 lat, to nadal wpływają wnioski o wgląd w dokumenty. Wśród wnioskujących są dzieci czy wnuki ludzi już nieżyjących. Chcą się dowiedzieć, jak ojciec czy dziadek na swój prywatny sposób powiedzieli kiedyś ’nie" komunizmowi.

Tygodnik wspomina, że na przełomie 1989 i 90-go roku afera goniła aferę. Media co chwila ujawniały fakty z dotąd utajonego ’życia wewnętrznego" NRD-owskiej bezpieki. Oficerom Stasi, dotąd pracującym pod przykryciem w instytucjach państwowych, wojsku i w zakładach pracy przywracano nazwiska i twarze - dodaje gazeta. Nazwiska i twarze otrzymywała też rzesza konfidentów. Tygodnik pisze, że niemal codziennie czołówki gazet przynosiły nowe informacje. Nie tylko o etatowych pracownikach i tajnych współpracownikach Stasi, ale także o jej ciemnych interesach: spekulacjach złotem czy handlu bronią.

"Tygodnik Powszechny" pisze, że od tego czasu jedno pozostało niezmienne. Szczególną cechą niemieckiej debaty o komunistycznej przeszłości jest jej zawężenie do dawnej tajnej policji NRD. Tygodnik twierdzi, że skutki takiego zawężenia są z jednej strony mylące. Z drugiej jednak umożliwią ostre, precyzyjne i wyjątkowe w historii spojrzenie na mechanizmy sprawowania władzy przez niemieckich komunistów.

Więcej na temat spuścizny po Stasi można przeczytać w najnowszym numerze "Tygodnika Powszechnego".

TP/ew/gaj
Źródło:IAR
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Łatwiejszy dostęp do broni

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki