40 km od granic Warszawy, w okolicach Naruszewa wyrosło szkockie ranczo.
W dodatku z restauracją prowadzoną przez japońskiego szefa kuchni, który doskonalił swe umiejętności we Francji. Na tak intrygujące połączenie nie sposób pozostać obojętnym. Dając upust swej ciekawości, Gastronauci udali w kierunku Skarboszewa.

Dlaczego szkockie? Oczywiście od mieszkających tutaj długowłosych i niezwykle rogatych krów rasy Highland Cattle, wywodzącej się właśnie z górzystej Szkocji. Obecnie na ranczu żyją 33 zwierzęta, które cały rok spędzają na pastwisku i karmione są naturalnym pożywieniem.

Właściciele rancza, Anna i Marek Rozwora przyznają, że zdecydowali się na hodowlę tej rasy m.in. ze względu na dziwaczny wygląd, tak daleki od wizerunku biało-czarnej, łaciatej polskiej krowy. Oczywiście to nie jedyny z powodów. Mięso krów Highland Cattle jest bardzo cenione wśród smakoszy – przypomina nieco dziczyznę, choć jednocześnie nie wymaga długiej i skomplikowanej obróbki. Jest też zdrowe, bo zawiera stosunkowo mało tłuszczu oraz cholesterolu, a dużo białka.

O tym, jak smakuje wołowina Highland Cattle można się przekonać w restauracji Rancza, prowadzonej przez Kasuyę Kuramochiego - szefa rodem z kraju Kwitnącej Wiśni. – W znalezieniu szefa pomógł nam Kurt Scheller, z którym miałam okazję współpracować jako tłumaczka – wyjaśnia Anna Farin-Rozwora. Choć Kasuya wywodzi się z rodziny kucharzy, początkowo miał zostać... zawodowym narciarzem. Z czasem jednak górę wzięła rodzinna tradycja oraz miłość do Francji. Zawodowe szlify Kasuya zdobywał w Tokio oraz w Lyonie, gdzie pracował w 2-gwiazdkowej restauracji. Teraz poświęcił się tworzeniu restauracji Rancza.


Menu restauracji Rancza jest bardzo różnorodne, a w jego skład wchodzą dania kuchni francuskiej, włoskiej oraz polskiej. Kasuya duży nacisk kładzie się na świeżość i sezonowość. Teraz, w szczycie sezonu szparagowego zielone i białe pędy można znaleźć w wielu daniach, m.in. w kremowej zupie z dodatkiem bazyliowej oliwy (15 zł) czy w przystawkach: szparagach zapiekanych pod sosem holenderskim z młodymi ziemniaczkami oraz wyborze wędlin (42 zł) lub kompozycji z plastrów marynowanego łososia i sałatki jarzynowej, podawanej w towarzystwie białych szparagów na cieście francuskim czy ciastka francuskiego z białymi szparagami (31 zł).
Jednak tym, po co warto przyjechać na ranczo jest tutejsza wołowina. Wśród przystawek znajdziemy m.in. klasycznego tatara podawanego z zestawem dodatków (m.in. octem balsamico z goździkami) oraz kompozycję sałat z carpaccio. W takich najprostszych formach można chyba najlepiej posmakować smaku chudej, szkockiej wołowiny.

Podobnie będzie w przypadku klasycznego steaku Highland (79 zł) , podawanego z aksamitnym sosem z zielonego pieprzu. Idealnie wysmażone mięso dosłownie rozpływa się w ustach, a delikatnie ziołowy sos jedynie podkreśla jego smak. Z bardziej złożonych kompozycji można polecić ulubione danie właścicielki z nowej karty – roladę Highland (49 zł) nadziewaną szparagami, kurkami, orzeszkami pinii oraz Gruyerem, zapiekaną w papierowej kopercie z ząbkami czosnku. Do wszystkich dań głównych podawane są opiekane ziemniaczki doprawione ziołami z przydomowego ogródka, z kolei rosnące na pobliskim polu chabry i dzikie bratki Kasuya wykorzystuje do dekoracji dań.

Słodkim dopełnieniem obiadu będzie lekki mus z malin podawany z malinowym sorbetem malinowym oraz bezą w kształcie delikatnej kratki (17 zł). Inna letnia propozycja to zabaglione zapiekane na truskawkach (19 zł). Z kolei czekoholicy powinni skusić się na kompozycję musów czekoladowych w trzech smakach (nam najbardziej smakował pomarańczowy z dodatkiem kandyzowanego imbiru) podawane z ciasteczkiem pistacjowym (24 zł).
Dobrym pomysłem na wypróbowanie propozycji Kasui jest wybranie menu degustacyjnego. Za 95 zł będziemy mogli wybrać z karty dowolną przystawkę, zupę, danie główne oraz deser, w nieco mniejszych porcjach. Do tego wino (w piwniczce rancza znajdują się tylko wina z Hiszpanii), a po posiłku - szkocka whisky.
Ponieważ kuchnia rancza nie działa stale, koniecznie trzeba zapowiedzieć swoją wizytę. Inaczej ze szkockiego steaku nici.

Tekst: Małgorzata Minta
Zdjęcia: materiały prasowe






























































