

Zatrzymanie globalnego ocieplenia na poziomie znacznie poniżej 2 stopni Celsjusza - to cel umowy wg najnowszego projektu. By to osiągnąć, w drugiej połowie wieku kraje miałyby dążyć do zrównoważenia emisji gazów cieplarnianych z ich usuwaniem.
Udostępniony w sobotę dokument, który ma szansę stać się tekstem globalnej umowy, wskazuje, że celem porozumienia "jest utrzymanie wzrostu globalnych średnich temperatur na poziomie znacznie poniżej 2 stopni Celsjusza ponad poziom przedindustrialny i kontynuowanie wysiłków na rzecz ograniczenia wzrostu temperatur do 1,5 stopnia".
Napisano też, że aby osiągnąć ten długoterminowy cel, strony będą dążyć do osiągnięcia szczytu emisji gazów cieplarnianych "tak szybko jak to możliwe", uznając, że zabierze to więcej czasu krajom rozwijającym się.

Później strony mają dążyć do "podjęcia szybkich redukcji", tak by zgodnie z najlepszymi zdobyczami nauki osiągnąć "równowagę między antropogenicznymi emisjami ze źródeł i usuwaniem gazów cieplarnianych przez pochłaniacze gazów cieplarnianych" w drugiej połowie wieku. Ma to się odbywać "w kontekście zrównoważonego rozwoju i wysiłków na rzecz eliminacji biedy".
Może więc chodzić o to, by do końca wieku m.in. huty, fabryki i elektrownie nie emitowały więcej gazów cieplarnianych niż może być pochłonięte przez naturę, np. lasy a także przez instalacje pochłaniające, takie jak instalacje CCS do wychwytywania CO2.
W poprzedniej wersji umowy zapis dotyczący długookresowego celu mówił o osiągnięciu do końca wieku "neutralności pod względem emisji gazów cieplarnianych". W czasie szczytu UE mówiła o "zerze emisji w 2100 r.", by zatrzymać globalne ocieplenie.
Wysiłki klimatyczne mają być zwiększane
Wysiłki klimatyczne wszystkich stron mają być zwiększane z upływem czasu. Kraje co 5 lat mają zgłaszać swoje wkłady w realizację umowy. Mają one odzwierciedlać "najwyższy możliwy poziom ambicji".
W projekcie wskazano, że w ramach krajowych wkładów na rzecz realizacji umowy, wszystkie strony mają "podjąć i zakomunikować ambitne wysiłki".
"Wysiłki wszystkich stron będą reprezentować postęp z upływem czasu, uznając potrzebę wspierania rozwijających się krajów w skutecznym wdrażaniu umowy" - czytamy.
Dodano, że sukcesywne krajowe wkłady będą stanowić postęp wobec poprzednich wkładów i odzwierciedlą "najwyższy możliwy poziom ambicji", biorąc pod uwagę "wspólną, ale zróżnicowaną odpowiedzialność i odpowiednie możliwości" w świetle krajowych uwarunkowań.
Uznano, że to kraje rozwinięte powinny przodować w wyznaczaniu sobie ogólnokrajowych celów redukcji emisji. Strony mają komunikować swoje narodowe wkłady co 5 lat.
Co 5 lat mają się też odbywać globalne podsumowania wysiłków, pierwsze ma się odbyć w 2023 roku.
Chiny, Indie, A. Saudyjska usatysfakcjonowane projektem umowy
Grupa, w której skład wchodzi ok. 20 krajów, w tym Chiny, Indie, Arabia Saudyjska, oświadczyła w sobotę, że jest usatysfakcjonowana nowym projektu globalnej umowy klimatycznej zaprezentowanym przez francuską prezydencję COP21 - poinformował rzecznik.
"Uważamy, że jest to zrównoważony projekt, który bierze pod uwagę nasze interesy" - powiedział rzecznik grupy krajów rozwijających się o podobnym podejściu negocjacyjnym (ang. The Like Minded Group of Developing Countries - LMDC), Gurdial Singh Nijar.
"Zgadzają się Indie, Chiny, Arabia Saudyjska, grupa arabska" - wymieniał.
(PAP)
jzi/ jhp/ ro/































































