Szanse na wzrost indeksów na WGPW w reakcji na duży wzrost w USA są niewiele większe od 50%
Trudno mi się dzisiaj zabrać do napisania komentarza. Wiadomo, że wczorajsze szaleństwo w USA to tylko niezwykle mocne odbicie, którego można było się spodziewać, ale czy nasze fundusze nie wykorzystają tego do pociągnięcia rynku w górę? Każde zdanie, które w tej chwili napiszę na ten temat to tylko spekulacja i zgadywanie. Łatwiej pisać o rynkach zagranicznych, bo tam jest korelacja z USA. U nas od dawna korelacja jest śladowa.Jasne, po takim wzroście inwestorzy będą oczekiwali korekty. Po sesji AHI spadło o 0,2 %, a kontrakty są w okolicach zera. Euroland po dużych wzrostach też może rozpocząć koło zera. To jednak są nieistotne szczegóły. Mało prawdopodobne jest, żeby po takich wzrostach indeksy oddały dużo pola, jeśli nie będzie bardzo istotnych informacji. A na takie się nie zanosi. Owszem będą dane makroekonomiczne o 14.30, ale musiałyby być wyjątkowo złe, żeby popsuć humor inwestorom. Będzie to ilość noworejestrowanych bezrobotnych w USA w ostatnim tygodniu (prognoza 407 tys.).
Z naszego rynku ważne informacje nie napłynęły. Psuć nastroje może zbliżający się termin rozpatrywania przez sejm projektu zmiany ustawy o NBP, ale to jeszcze około 2 tygodni. Wczorajsze wypowiedzi zarówno M.Belki jak i prezydenta A.Kwaśniewskiego o konieczności osłabienia złotego też są zapowiedzią, że na froncie NBP - rząd znowu zaczną się jakieś przepychanki.
Ze spółek mamy kolejne zwycięstwo TPSA na drodze unikania kar: Sąd Antymonopolowy uchylił decyzję prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 26 stycznia 2001 r. nakładającą na spółkę karę w wysokości 54,1 mln. zł. To musi wpłynąć pozytywnie na kurs spółki.
I tyle mamy pewników. Najważniejszym elementem niepewności są decyzje zarządzających funduszami. W większości zdają sobie sprawę z tego, że wczorajszy wzrost w USA nie musi oznaczać zmiany trendu (i pewnie nie oznacza). Logiczne byłoby więc zachowanie bardzo spokojne i bez wyrazu. Może nawet dopuszczenie do małego spadku... Jednak, jeśli zarządzający będą chcieli pogonić rynek to okazja jest znakomita. Może inaczej: logiczny byłby wzrost do 1328 pkt. (górna granica klina), ale wcale się nie zdziwię, jeśli fundusze postanowią poczekać i zobaczyć czy coś sensownego z tego wzrostu w USA wyniknie. W końcu im się nie śpieszy.
Zakończmy tak: na WIG-20 wsparcie to 1285 pkt i jego przebicie (szczególnie przy tak dobrych nastrojach na świecie) oznaczałoby duże spadki. Opór to 1328 pkt. i bardzo wątpię, żeby nawet w sprzyjających okolicznościach zostało pokonane. Coraz bardziej prawdopodobne jest wyjście z klina bokiem.




























































