WAKACJE NA GIEŁDZIE

System kaucyjny. 60 proc. sukcesu, 100 proc. frustracji. "Zrobiono z nas dziadów"

Wojciech Boczoń2026-04-12 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2026-04-12 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska ogłosiła niedawno, że w drugim kwartale do systemu kaucyjnego wróciło około 60 proc. butelek wprowadzonych do sprzedaży w pierwszym kwartale tego roku. „Widzimy gołym okiem, że plastik znika z naszego otoczenia” - powiedziała. Ja też widzę gołym okiem. Widzę plastik. Tylko że nie znika on z otoczenia - on się przenosi na balkon.

Zanim ktoś nazwie mnie wrogiem ekologii - nie jestem. Segreguję od lat, żółty pojemnik traktuję poważnie, a idei ograniczania plastiku kibicuję szczerze. Ale system kaucyjny w obecnym wydaniu to dla mnie - konsumenta, ojca rodziny - przede wszystkim źródło codziennej frustracji, której nikt na górze nie wydaje się rozumieć.

Kaucja jest. Infrastruktury nie ma

Zacznijmy od fundamentów, bo tu jest pęknięcie, z którego wyrasta reszta problemów. Kaucję wdrożono w momencie, gdy infrastruktura zwrotów w mocno kuleje (mieszkam w 200-tys. mieście). Sklepy doliczają do rachunku po 50 groszy za puszkę i butelkę. Kasjerka naliczy, terminal pobierze, paragon potwierdzi. Pięknie. A teraz spróbuj tę kaucję odzyskać.

W jednym markecie automat nieczynny. W drugim - przepełniony, wyświetla komunikat, że nie przyjmuje. W trzecim skończyły się jakieś "banderole" i butelek nie przyjmą. W czwartym - kolejka ludzi z reklamówkami pełnymi pustych butelek, z wyrazem twarzy kogoś, kto właśnie zrozumiał, że stracił pół soboty.

fot. Wojciech Boczoń / Bankier.pl

A gdy już się doczekasz, zaczyna się ruletka. Nie dalej jak wczoraj oddawałem dziesięć identycznych puszek po coli. Sześć automat przyjął. Cztery - nie. Połknął je, wyświetlił komunikat o błędzie i poprosił żeby zeskanować ponownie. Tylko jak je mam wyjąć z urządzenia, żeby spróbować w innym sklepie? "Nie da się wyjąć, przepadło" - mówi obsługa sklepu. Straciłem 2 złote.

fot. Wojciech Boczoń / Bankier.pl

Zrobiono z nas dziadów

Powiem to wprost, bo tak się czuję i tak czuje wielu ludzi, z którymi rozmawiam. System kaucyjny w obecnym kształcie zrobił z nas dziadów chodzących z siatkami od sklepu do sklepu. Odbijamy się od ściany, zbieramy odmowy i uciekające 50-groszówki.

fot. Wojciech Boczoń / Bankier.pl

Mieszkam w pięcioosobowej rodzinie. Torba z IKEA zapełnia się butelkami i puszkami w dwa, trzy dni. Bo butelki nie mogą być zgniecione - automat ich nie przyjmie. Bo muszą mieć czytelny kod kreskowy. Bo etykieta nie może być uszkodzona. W efekcie połowa balkonu służy dziś jako magazyn surowców wtórnych.

fot. Wojciech Boczoń / Bankier.pl

A gdy uzbierasz cały wór i podjeżdżasz pod market, to na dzień dobry dostajesz podejrzliwe spojrzenia. Hurtownik? Cwaniak? Zawodowy zbieracz? Cmokanie i zirytowane westchnięcia za plecami. Media dolewają oliwy do ognia, opisując rekordzistów z voucherami na kilkaset złotych - jakby zwrot kaucji za własne butelki był czymś podejrzanym. Tymczasem po prostu piję wodę, moja rodzina pije napoje, a butelek jest dużo, bo jest nas pięcioro. Żadna zbrodnia.

fot. KWS / Bankier.pl

Butelki A nie oddasz w sklepie B

To kolejna absurdalna bariera. Kupiłem wodę w sklepie X, ale chcę oddać butelkę w sklepie Y, bo jest bliżej domu. Nie da się. Sklep Y nie sprzedaje tej marki, więc automat jej nie przyjmie. Teoretycznie każdy sklep powyżej 200 metrów kwadratowych ma obowiązek zbierać opakowania, ale w praktyce przyjmuje tylko te, które ma w ofercie. To trochę tak, jakby bankomat wypłacał tylko te banknoty, które sam wcześniej przyjął.

Sytuacji nie poprawia fakt, że w Centralnej Bazie Danych Opakowań Kaucyjnych wciąż nie ma wszystkich produktów. Kupujesz napój z logo kaucji, płacisz kaucję, ale automat butelki nie rozpoznaje, bo producent nie dopilnował rejestracji kodu EAN. Konsekwencje? Ponosi je konsument, nie producent.

Gotówka za gotówkę? Nie w tym systemie

I tu dochodzimy do kwestii, która irytuje mnie chyba najbardziej. Płacę za butelkę gotówką. Kaucja jest częścią ceny, którą uiszczam tu i teraz, w złotówkach. A co dostaję w zamian przy zwrocie? Bon. Kod. Voucher do zrealizowania w tym jednym konkretnym sklepie. W ciągu trzydziestu dni.

Dlaczego nie mogę odzyskać kaucji w takiej samej formie, w jakiej ją zapłaciłem? To moje pieniądze. Wyłożyłem je przy kasie, a teraz system zmusza mnie do zakupów w konkretnym miejscu i w określonym terminie. To nie zwrot - to program lojalnościowy, na który się nie zapisywałem.

I spróbujmy rozegrać to w praktyce. Wyjeżdżam z rodziną na urlop. Ostatniego dnia oddaję torbę butelek w lokalnym markecie. Dostaję bon na kilkadziesiąt złotych. Do zrealizowania w tym sklepie. W ciągu miesiąca. Wsiadam w samochód, wracam do domu trzysta kilometrów dalej i bon trafia do kosza. Razem z moją kaucją.

60 procent to nie jest sukces - to przyznanie się do problemu

Wróćmy do statystyki, którą podała ministra. Sześćdziesiąt procent butelek wróciło do systemu. To znaczy, że czterdzieści procent nie wróciło. Przy skali rynku to setki milionów opakowań, za które konsumenci zapłacili kaucję i jej nie odzyskali. Kto na tym zarabia? Na pewno nie konsumenci. Na pewno nie środowisko, bo te czterdzieści procent butelek gdzieś jest - w śmietnikach, w żółtych pojemnikach, w rowie. Pieniądze natomiast zostają w systemie.

Pani ministro, ja nie kwestionuję celu. Kwestionuję wykonanie. System kaucyjny w Polsce został uruchomiony bez przygotowania infrastruktury, bez kampanii edukacyjnej, która zasługiwałaby na tę nazwę, i bez elementarnego szacunku dla czasu i pieniędzy konsumenta. Każe się nam płacić więcej, nosić butelki jak bagaż, stać w kolejkach, akceptować bony zamiast gotówki i uśmiechać się przy tym, bo przecież ratujemy planetę.

Ratuję. Chętnie ratuję. Ale chciałbym, żeby ktoś uratował też mój czas, moje pieniądze i resztki mojej cierpliwości.

Źródło:
Wojciech Boczoń
Wojciech Boczoń
analityk Bankier.pl

Ekspert z zakresu bankowości. Autor komentarzy, poradników, artykułów i branżowych raportów o bankowości. Redaktor prowadzący serwisu PRNews.pl. Autor cyklu raportów "Polska bankowość w liczbach". Dziennikarz Roku 2013 według Kapituły Konkursu IX Kongresu Gospodarki Elektronicznej przy ZBP. Dwukrotnie nominowany do nagrody Dziennikarskiej im. Mariana Krzaka oraz laureat tej nagrody w 2014 r. Dwukrotny finalista Nagrody Dziennikarstwa Ekonomicznego Press Club Polska (2019 i 2026). Laureat nagrody dziennikarskiej w XXIII edycji konkursu im. Władysława Grabskiego organizowanego przez NBP (2025). Tel. 881 083 389.

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (85)

dodaj komentarz
barysza51
Ruszcie swoje cztery litery. Jestem zadowolony. A w moim lesie zrobiło się czyściej.
pogo0
Woda jest w kranie, jak ktoś chce gazowaną to saturator szybko się zwraca. W niektórych regionach trzeba jeszcze dokupić coś do filtrowania wody, bo jest zwyczajnie niesmaczna.

Z innych napojów to kupuję już teraz tyko soki NFC z kartonach 3 i 5 litrów.

Jedynie piwo w puszkach mi zostało, co muszę potem oddawać, ale
Woda jest w kranie, jak ktoś chce gazowaną to saturator szybko się zwraca. W niektórych regionach trzeba jeszcze dokupić coś do filtrowania wody, bo jest zwyczajnie niesmaczna.

Z innych napojów to kupuję już teraz tyko soki NFC z kartonach 3 i 5 litrów.

Jedynie piwo w puszkach mi zostało, co muszę potem oddawać, ale z tego nie zrezygnuję. Za duża część oferty piw kraftowych jest teraz tak pakowana.
po_co
Taką sobie władzę wybraliście, ja mam sumienie czyste. Nie głosuję na PO-PiS bo okłamują ludzi od lat, nawet jeżeli są zdolni zrealizować niektóre z obietnic (PiS, bo PO nie realizuje żadnych albo robi to odwrotnie) to okupione jest to szeregiem niekorzystnych dla nas decyzji.

Przypominają mi się lata '90, bieda, dziury
Taką sobie władzę wybraliście, ja mam sumienie czyste. Nie głosuję na PO-PiS bo okłamują ludzi od lat, nawet jeżeli są zdolni zrealizować niektóre z obietnic (PiS, bo PO nie realizuje żadnych albo robi to odwrotnie) to okupione jest to szeregiem niekorzystnych dla nas decyzji.

Przypominają mi się lata '90, bieda, dziury w jezdni takie, że można było się w nich położyć, stare ponaciągane swetry po rodzeństwie i funkcjonujące skupy makulatury, butelek oraz złomu - czasem osobno puszek aluminiowych.
Myślałem, że te dziadowskie czasy są już za nami ale komuś wybitnie marzy się powrót do tego znoju.

Ludzie generują śmieci - to proste.
Chcemy mniej śmieci, produkujmy mniej dziadostwa i rozwijajmy rynek recyklingu.
To co można ponownie wykorzystać powinno opłacać się odzyskać, a będzie tak wtedy kiedy obniży się koszty przetwarzania surowców wtórnych.
To czego nie da się odzyskać powinno służyć generowaniu energii w spalarniach, a spalić można naprawdę niemal wszystko.
Dajmy zarobić inżynierom aby rozwiązali problemy np. generowania dioksyn w spalarniach i rozwijajmy naszą cywilizację.

Ja naprawdę nie rozumiem dlaczego Polska goni za szalonym pomysłem samozagłady Europy jaki powstał w głowach ludzi na zachodzie.
Od lat wpaja się Polakom, że wzorce zachodnie to coś do czego powinniśmy dążyć tyle, że nie tylko są to wzorce prowadzące do autodestrukcji w każdym obszarze życia ale i moralnie daleko odbiegające od tego co każdy zdroworozsądkowy Polak ma w głowie.

Zrzucajmy problemy cywilizacyjne na głowy inżynierów, filozofów, myślicieli tak jak to robiliśmy w każdym okresie który przynosił naszej cywilizacji rozwój i rozkwit.
Natomiast za każdym razem gdy górę nad nauka brała ideologia, czy to poparta religią, czy hedonizmem czy ostatecznie błędnie rozumianą ekologią (tak, rozważania nad antropogenicznymi przyczynami zmian klimatu kwitły już w starożytnych głowach) kończyło się to dla danej cywilizacji w jeden sposób - jej upadkiem.

Na wszystko jest miejsce, każdy problem można próbować rozwiązać ale tak jak szkolimy lekarzy aby dbali o nasze zdrowie, mechaników aby dbali o nasze samochody, inżynierów aby budowali mosty, piekarzy aby nie dali nam umrzeć z głodu, tak nie dajmy się ogłupić "uczonym" z telewizji i politykom którzy mają gotową odpowiedź na każde pytanie - stara prawda mówi, że jak coś jest do wszystkiego to jest do... (_._) i prawdę mówiąc, widać to w każdej decyzji jaka zapadała przez ostatnie 37 lat nowej odsłony naszego kraju.
andyb
W jednym to zadziałało. Nie kupuję produktów które są w kaucjowanych opakowaniach. Nawet jeżeli muszę zrezygnować z tego co lubiłem szukam alternatywy bez kaucji. Jeszcze to możliwe chociaż nie wiem jak długo ale myślę, że jeżeli więcej osób będzie tak robić to producenci znajdą sposoby by obejść ten durny system a wtedy to upadnie.
andyb
Butelki i inne opakowania zgniatam przed wrzuceniem do worka żeby mi mniej miejsca w korytarzu zajmowały. Tak powinno być. Śmieci się kompaktuje a płacić powinno się od objętości generowanych odpadów. Wtedy byłoby uczciwie i nie tak horendalnie drogo.
po_co
Jest to jakaś metoda ale w praktyce nie wszystko można kupić w sensownych opakowaniach lub bez nich, a co zabawniejsze niemal wszystkie produkty które kupuje się bez opakowań i tak trafiają do sklepu w jednorazowych opakowaniach.

Lata temu pracowałem w restauracji która miała jasne reguły, mięso miało trafiać w pojemnikach,
Jest to jakaś metoda ale w praktyce nie wszystko można kupić w sensownych opakowaniach lub bez nich, a co zabawniejsze niemal wszystkie produkty które kupuje się bez opakowań i tak trafiają do sklepu w jednorazowych opakowaniach.

Lata temu pracowałem w restauracji która miała jasne reguły, mięso miało trafiać w pojemnikach, które przekładało się do chłodni, do 48h po uboju i po 7 dniach trafiało do utylizacji.
Restauracja nie generowała żadnej straty w tym obszarze - chyba, że ktoś nie zachował zasad i źle rotował mięsem w chłodni.

W marketach mięso ma mieć minimum 1 miesiąc przydatności do spożycia, często 3/4 tego czasu leży w chłodni, a jeszcze częściej wędruje między lokacjami zmieniając swoją temperaturę.
Oczywiście wszystko w plastikowych workach z wrzuconymi do środka gąbkami które nasączają się płynami.

Tyle z Twojego kupowania bez opakowań, co masz czyste sumienie że wyniosłeś jabłka ze sklepu we własnej siatce. Niemniej te jabłka leżały na magazynie od pół roku, zafoliowane i rozmrażane po dostarczeniu do sklepu.
Ewentualnie dotarły do tego sklepu po 12 godzinnym locie z Wenezueli generując przy tym więcej odpadów niż cała Twoja rodzina wygeneruje przez kolejne 10 lat ;-)
synanki
a z supermarketów zrobili MZUK-i...śmierdzące rozlanymi napojami i fermentującym piwem (latem będzie jeszcze weselej)
newcommer
Uwaga,
Jeżeli automat nie działa to idziesz z worem do kasy. Kasjerka nie musi znać prawa ale kierowniczka już tak.
W przypadku odmowy wzywasz policje bo nie przyjmowanie obszczanych butelek i śmierdzących puszek jest obowiązkowe wg ustawy.
adam.1983
Ilość zwrotów rośnie bo ludziom już się butelki w domach nie mieszczą, jak już uda się znaleźć działający butelkomat to oddają hurtowo, sam mam już ze 3 ogromne wory butelek pod wiatą bo w mojej okolicy nie ma żadnego sprawnego automatu.
Z systemu najbardziej cieszą się zawodowi zbieracze surowców wtórnych, teraz do złomu dołączyły
Ilość zwrotów rośnie bo ludziom już się butelki w domach nie mieszczą, jak już uda się znaleźć działający butelkomat to oddają hurtowo, sam mam już ze 3 ogromne wory butelek pod wiatą bo w mojej okolicy nie ma żadnego sprawnego automatu.
Z systemu najbardziej cieszą się zawodowi zbieracze surowców wtórnych, teraz do złomu dołączyły im butelki PET, zwykli ludzie raczej mają po dziurki w nosie ten system bo stają się dawcami kapitału dla tej pierwszej grupy społecznej oraz dla operatorów systemu.
lebski_gosc
Wystarczy ograniczyć zakup w plastiku.

Powiązane: System kaucyjny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki