REKLAMA
TYLKO NA BANKIER.PL

System energetyczny uratowany. Rynek znów nie zadziałał

2021-05-21 09:52
publikacja
2021-05-21 09:52
System energetyczny uratowany. Rynek znów nie zadziałał
System energetyczny uratowany. Rynek znów nie zadziałał
fot. Rafał Milach/Greenpeace Polska / / Flickr

Stanęła niemal cała największa elektrownia w Polsce. Aby zastąpić Bełchatów generację podniosły wszystkie bloki węglowe, wodne i gazowe, jakie tylko mogły. Skorzystaliśmy z interwencyjnego importu, a ceny prądu… były niższe niż zwykle. To kolejny raz gdy rynek nie dał żadnych sygnałów do inwestycji. Tak samo jak nie daje, gdy na rynku energii jest nadmiar. To ma się zmienić.

Gdy w poniedziałek, z powodu awarii stacji rozdzielczej, wyłączonych zostało 10 dużych bloków energetycznych największej w kraju elektrowni, trzeba był skorzystać z wszystkich szybko dostępnych rozwiązań, które uchroniły odbiorców przed odłączaniem ich od zasilania. W ruch poszło 16 turbozespołów elektrowni wodnych, generację zwiększyły też 34 bloki węglowe i 2 gazowe. Słowem wszystko, co było „pod parą” i mogło ratować system. Operator skorzystał także z interwencyjnego importu energii z Niemiec, Czech i Słowacji.

Skoro w ruch poszło wszystko, co było w stanie, a i tak musieliśmy jeszcze korzystać z interwencyjnego importu, to ceny energii na krajowym Rynku Bilansującym, na którym rozlicza się niedobory lub nadwyżki mocy, teoretycznie powinny poszybować w kosmos, a przynajmniej w okolice limitów, które wynoszą dziś blisko 50 tys. zł/MWh. W końcu w kraju zabrakło mocy, które mogłyby podołać obciążeniu w tych godzinach.

Awaria o gigantycznych skutkach, a ceny jak co dzień

Według wstępnych szacunków Polskich Sieci Elektroenergetycznych ceny na Rynku Bilansującym rzeczywiście mocno wzrosły – do blisko 1500 zł/MWh. To były jednak tylko szacunki, w których algorytm policzył cenę tak, jakby Bełchatów sam przestał pracować. Wiele godzin później takie szacunki są korygowane, a ostateczna wycena może być poprawiania nawet wiele miesięcy później. W tym przypadku zostały już skorygowane. Wyniosły od 268 zł/MWh w godzinie awarii do niespełna 365 zł/MWh w najdroższej godzinie tego pechowego popołudnia. To ceny jak każdego innego dnia. Ba, prąd okazał się nawet tańszy niż w niektórych dniach, gdy bilans energetyczny nie był zagrożony.

Dlaczego? Bo mechanizm Rynku Bilansującego zadziałał tak, jakby elektrownia Bełchatów pracowała, skoro przyczyna awarii leżała po stronie operatora przesyłowego, a nie wytwórcy energii. Gdyby było inaczej to, przy obecnych zasadach, ceny na rynku bilansującym wzrosłyby w okolice 1500 zł/MWh, ale PGE zostałaby niesłusznie obciążona kosztami niedostarczenia energii. Do tego drugiego nie powinno oczywiście dojść.

Czy oznacza to że mechanizm Rynku Bilansującego działa dobrze? Kto zapłaci za ratowanie systemu energetycznego w Polsce? Które elektrownie zostały włączone do pomocy? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

Rafał Zasuń, Bartłomiej Derski 

Źródło:
Tematy
Światłowód z usługami bezpiecznego internetu
Światłowód z usługami bezpiecznego internetu
Advertisement

Komentarze (3)

dodaj komentarz
1984
Odpowiedź jest prosta: jaki rynek taka reakcja. Większosć tego co sie dzieje w energetyce nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem. Np. w dalszej częsci tekstu opisano sytuację gdy Polska miała za dużo energii i musiała ją interwencyjnie eksportować, a ceny spadły nieznacznie. Nic dziwnego skoro tego dnia przemysł prawie nie działał Odpowiedź jest prosta: jaki rynek taka reakcja. Większosć tego co sie dzieje w energetyce nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem. Np. w dalszej częsci tekstu opisano sytuację gdy Polska miała za dużo energii i musiała ją interwencyjnie eksportować, a ceny spadły nieznacznie. Nic dziwnego skoro tego dnia przemysł prawie nie działał (Wielkanoc), a użytkownicy indywidualni płaca stałą stawkę za prąd. Po co mają zwiększać zużycie (np. na ogrzewanie, akurat było zimno) skoro płacą jak za zboże? Prawie 70 gr w taryfie całodobowej i ok. 35 groszy w weekendowej? I ta cena nie zmniejszy sie nawet o złamanego grosza nawet gdyby nadmiar prądu wylewał sie PSE uszami. Więc musiał eksportować dopłacając do MWh, sami do tego doprowadzili.

Jaki rynek taka reakcja i tyle na ten temat. Skoro świątek i piątek płacę 70 gr/kWh nie obchodzi mnie czy danego dnia wypadł Bełchatów, czy z powodu mrozów trzeba było uruchomić 65 letnie graty itp. Chcę jednoczesnie włączyć piekarnik i pralke to tak zrobię. NIe poczekam nawet minuty bo po pierwsze nie muszę wiedzieć, że coś sie z systemem dzieje, a po drugie i tak płacę tyle sam. A że spece w PSE akurat zgrzytają zębami bo muszą szybko skombinować brakujące GW? Co to klienta ze stałą ceną obchodzi - sami takie zasady ustanowiliście to teraz musicie połknąć tę żabę. Smacznego!
jacyna2017
A już wszyscy redaktorkowie i inni krakacze ślinili się na katastrofkę, a tu... znowu nic i żenada!
Z tego co pamiętam gdy p Trzaskowski zalał Polskę z Wawa 'wielkim G...' (i nie bało to 5G, ale 6GRT!) nie wstawialiście zdjątek z jego portretem. Czy to desperacja stajenki Borysa B?
wnr
Generację?! Serio? - chyba generowanie, generacja to może być X

Powiązane: Energetyka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki