Przyczyną spadków stało się oddalenie groźby redukcji dostaw z Nigerii. W największym portowym mieście tego kraju - Port Harcourt będącym kluczowym ze względu na dystrybucję surowca, od 23 kwietnia trwają zamieszki wiążące się w wynikami wyborów, które najprawdopodobniej zostały sfałszowane. Po tej informacji ceny ropy na światowych rynkach poszybowały w górę w obawie o przerwy w dostawach surowca.
Zgodnie z ankieta przeprowadzoną przez serwis Bloomberg, większość analityków rynku paliwowego spodziewa się wzrostu wydajności rafinerii w ostatnim tygodniu przed szczytowym okresem zapotrzebowania na paliwa, przypadającego na miesiące letnie. Zgodnie z opiniami analityków zapasy ropy w tygodniu kończącym się 20 kwietnia spadły o 1,4 miliona baryłek z poziomu 332,4 miliona baryłek z poprzedniego tygodnia. Prognozy te będą konfrontowane z publikowanym dzisiaj raportem Departamentu Energii.
Moc przerobowa amerykańskich rafinerii szacowana jest obecnie na 90,9%, o 0,5% więcej niż tydzień wcześniej. Według ocen zapasy benzyny zmniejszyły się o 350 tyś. w stosunku do poziomu 197 miliona baryłek z poprzedniego tygodnia. Byłby to 11 tydzień z rzędu, w którym zapasy wciąż maleją.
Majowy kontrakt na benzynę zamknął się wczoraj na poziomie 2.2089 dolara za galon (najwyższy poziom od 8 sierpnia) i wzrósł w notowaniach posesyjnych do 2.2175 dolara. Natomiast zapasy paliw przetworzonych wynoszą wg szacunków 117.8 miliona baryłek – wzrost o 500 tyś. baryłek.
Jak przekonują analitycy znaczące przerwy w dostawach ropy mogą zaciążyć na rynku, nawet pomimo rosnących cen benzyny, oraz stosunkowo dużych zapasów surowca. Jednak wydaje się, że determinującymi czynnikami wpływającymi na cenę ropy są spadająca wartość dolara, oraz spowolnienie gospodarcze USA, które pozwala ograniczać amerykański import i zapotrzebowanie na ten surowiec.
Raport o sytuacji nt. amerykańskiego rynku paliw płynnych opublikowany zostanie w Waszyngtonie o 10:30 tamtejszego czasu.
J.R.































































