Średni poziom obecnego zadłużenia wynosi 21 940 zł, co stanowi wzrost o 13,9 proc. rdr. - poinformował Krajowy Rejestr Długów. Dodano, że przeciętny dłużnik musiałby pracować na spłatę 3 miesiące i 20 dni, przeznaczając na ten cel całą pensję.


Z przywołanych przez KRD danych GUS wynika, że przeciętna pensja wzrosła o 11,3 proc. w ciągu roku i wynosi 5968 zł netto. Dodano natomiast, że pomimo wzrostu płac, wzrósł również poziom zadłużenia. Łączna kwota należności w KRD wynosi 45,8 mld zł.
"Takich osób z długami jest w naszym kraju prawie 2,1 mln, co oznacza, że przeciętny dłużnik musi oddać 21 940 zł. Przy średnich zarobkach wynoszących 5968 zł netto, na uregulowanie tego zobowiązania trzeba pracować 3 miesiące i 20 dni. Jeszcze rok temu łączny dług sięgał 45,2 mln zł, a nierzetelny konsument miał do zwrotu 19 271 zł, na co musiał przeznaczyć pensję z 3 miesięcy i 18 dni" - czytamy.
W przypadku kobiet, których w rejestrze znajduje się 743,5 tys., dług wynosi ponad 11 mld zł. Oznacza to, że kobieta ma średnio do oddania 14,9 tys. zł, na co musiałaby pracować 2 miesiące i 15 dni - poinformowano. Z kolei wśród 1,3 mln mężczyzn, kwota do spłaty wynosi 34,7 mld zł, dając średni dług na poziomie 25,8 tys. zł. Na spłatę długu przeciętny mężczyzna musiałby oddać całą pensję z prawie 4 miesięcy i 10 dni.
"Choć inflacja przestała już w tak dużym stopniu spędzać sen z powiek Polakom i w kwietniu br. wyniosła 2,4 proc., to pamiętajmy, że jeszcze rok temu było to 14,7 proc., jak wynika z danych GUS. Tak szybkie wzrosty cen dały nam w kość. Mimo że wynagrodzenia także rosły, to nie kompensowały wyższych kosztów życia. Analizy danych GUS wskazują, że w maju 2022 inflacja przegoniła nominalny wzrost wynagrodzeń i taka sytuacja utrzymywała się przez około rok. Jak wynika z Barometru Oszczędności KRD, pod koniec ubiegłego roku co piąty Polak w ogóle nie miał oszczędności, a jednej trzeciej wystarczyłyby one na miesiąc. Jedynie co czwarty respondent twierdził, że byłby w stanie utrzymać się z nich przez rok. Wzrost zadłużenia, który obecnie obserwujemy, to jeden z efektów tej sytuacji. Trzeba pamiętać, że problemy finansowe zazwyczaj narastają powoli i z czasem" – skomentował prezes Zarządu KRD Adam Łącki.
Biorąc pod uwagę całą kwotę zadłużenia, najwięcej do spłaty mają konsumenci z województw: mazowieckiego (ponad 6,5 mld zł), śląskiego (ponad 6,2 mld zł) i dolnośląskiego (4,1 mld zł) - poinformowano. Dodano, że przy analizie średnich zarobków, najdłużej na spłatę będą musieli pracować mieszkańcy województwa lubelskiego - suma długów wynosi tam ponad 1,88 mld zł, przy 79,2 tys. dłużników. Z kolei średnia pensja w tym regionie wynosi 5008 zł netto, co oznacza wypłatę z 4 miesięcy i 22 dni. Następnym województwem jest podlaskie (2,41 mld zł) z z liczbą dłużników wynoszących 42,8 tys., ze średnią pensją 4979 zł, co daje wypłatę z 4 miesięcy i 10 dni. Podium zamyka województwo świętokrzyskie (941,7 mln zł) z liczbą 44,4 tys dłużników i średnią pensją na poziomie 5004 zł, co przekłada się na obowiązek zapłaty wynagrodzenia z 4 miesięcy i 7 dni.
"Trzeba pamiętać, że przeciętne zarobki podawane przez GUS, wynoszące w kwietniu br. 8271,99 zł brutto, a więc 5968 zł „na rękę”, dotyczą sektora przedsiębiorstw zatrudniających 10 i więcej pracowników. Te pensje są zawsze nieco wyższe niż średnia wypłata w całej gospodarce. Można więc przyjąć, że dłużnicy faktycznie spłacaliby swoje zobowiązania dłużej, co może być dla nich jeszcze bardziej niepokojące" - stwierdził prezes firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso Jakub Kostecki.
Z obliczeń KRD wynika, że najszybciej długi spłacą mieszkańcy Dolnego Śląska. Znajduje się tam 199,5 tys., dłużników, a ich średnie zadłużenie wynosi 20,6 tys. zł. Przeciętna wypłata w tym regionie wynosi 6105 zł, co oznacza wypłatę z 3 miesięcy i 11 dni - dając najkrótszy wynik w kraju. Następne jest województwo łódzkie (2,94 mld zł) z liczbą 157,7 tys dłużników ze średnią kwotą 18,6 tys zł, co przy pensji 5438 zł oznacza pracę przez 3 miesiące i 13 dni.
Autorzy raportu zwrócili uwagę, że w zestawieniu ze Wskaźnikiem rzetelności konsumentów opracowanych przez Rzetelną Firmę, pierwszą szóstkę województw których mieszkańcy potrzebują najmniej czasu do spłaty długów, trzy z nich (małopolskie, wielkopolskie i łódzkie) plasują się w gronie najbardziej rzetelnych, natomiast trzy (mazowieckie, dolnośląskie i śląskie) pod względem rzetelności mieszkańców zajmują końcowe pozycje w zestawieniu
"To są zamożne województwa, gdzie pensje są wysokie. Z jednej strony łatwiej więc zaciągać zobowiązania, dzięki wyższej zdolności kredytowej, ale z drugiej łatwiej też je spłacać. I rodzi się pytanie dlaczego w takim razie w jednych województwach ta rzetelność jest wyższa, a w drugich niższa, jeśli warunki ekonomiczne są podobne. Jestem przekonany, że odpowiedź tkwi w mentalności, w silnych więziach lokalnych, w presji ze strony środowiska, liczenia się z jego opinią, brakiem akceptacji dla określonych zachowań" – ocenił Łącki. (PAP)
grg/ drag/




























































