REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Sprzedawał gry przez internet, postawiono mu blisko 9 tys. zarzutów

2020-02-05 12:49
publikacja
2020-02-05 12:49

Blisko 9 tys. zarzutów usłyszał 24-latek z Piekar Śląskich, podejrzany o nielegalne rozpowszechnianie gier. Według ustaleń śledztwa mężczyzna kupował gry w wersjach elektronicznych, po czym sprzedawał je wraz z dostępem do konta na aukcjach internetowych.

fot. Gorodenkoff / / Shutterstock

Poszkodowana przez 24-latka firma wyceniła straty na niespełna milion złotych.

Jak podał w środę zespół prasowy śląskiej policji, sprawą od dłuższego czasu zajmowali się funkcjonariusze z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą komendy w Piekarach Śląskich.

Do przestępstw miało dochodzić w latach 2014-2018. W pierwszym etapie dochodzenia 24-latek usłyszał blisko 7 tysięcy zarzutów. W zbieraniu materiału dowodowego policjantów z Piekar wspierali koledzy z Wydziału do Walki z Cyberprzestępczością komendy wojewódzkiej w Katowicach.

Później ten sam podejrzany usłyszał blisko 2 tysiące kolejnych zarzutów dotyczących nielegalnego rozpowszechniania gier w wersji elektronicznej w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Na poczet przyszłych kar i grzywien zabezpieczono ponad 130 tys. zł.

Wakacje na giełdzie

O dalszym losie mężczyzny zadecyduje teraz sąd. Zgodnie z ustawą o prawach autorskich i prawach pokrewnych, podejrzanemu grozi nawet do 5 lat więzienia.

Autor: Krzysztof Konopka

Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (3)

dodaj komentarz
potiomkin
Przecież takich Januszy jest pełno na Alledrogo. Handlują kodami dostępu do platform z grami, np. Steama. Często oszukują ludzi, sprzedajć ten sam kod kilku osobom. I co? I nic, działają sobie dalej a policja, skarbówka czy PIH mają na to wywalone, bo nie są w stanie w ogóle zrozumieć, na czym polega ten biznes.
karbinadel
Skarbówka go nie sprawdzi, bo go nie ma w swojej ewidencji
po_co odpowiada karbinadel
Poniekąd masz rację ale jest jeden haczyk - wystarczy, że taki człowiek dokona jakiegoś rejestrowanego zakupu. Samochodu, mieszkania lub innej nieruchomości.

W tym momencie skarbówka ma swoje magiczne arkusze kalkulacyjne i jeżeli wyjdzie im, że z pitów które składał (o ile już to zrobił) nie powinien mieć prawa zaoszczędzić
Poniekąd masz rację ale jest jeden haczyk - wystarczy, że taki człowiek dokona jakiegoś rejestrowanego zakupu. Samochodu, mieszkania lub innej nieruchomości.

W tym momencie skarbówka ma swoje magiczne arkusze kalkulacyjne i jeżeli wyjdzie im, że z pitów które składał (o ile już to zrobił) nie powinien mieć prawa zaoszczędzić to zacznie się śledztwo.

Dochodzi do takich absurdów, że skarbówka jest w stanie kłócić się z człowiekiem ile ten powinien wydawać na życie bo oni mają w arkuszu, że minimum to np. 500 zł miesięcznie na os.

Ja zmierzyłem się z tym problemem w urzędzie, pani widząc moją fakturę stwierdziła, że takich pieniędzy przez rok nie zarabia. No tak ale co to ma do rzeczy jak babeczka nie rozróżnia obrotu od dochodu o podatku VAT nie wspominając.
Co z tego, że na fakturze jest np. 20 tys. zł z czego 4 tys. zł to sam VAT, koszty to 10 tys. zł, zostaje 6 tys. zł z których 1,4 tys. zł to ZUS, dochodzi do tego jeszcze podatek czyli jakieś 500 zł i na rękę zostaje przerażająca kwota 4200 zł - no ale urząd widzi 20 tys. zł i coś jest nie tak, prawda ? ;)

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki