Swoją przygodę z biznesem rozpoczynał w 2007 roku, kiedy powstał jego pierwszy sklep z akcesoriami szpiegowskimi. W swojej ofercie ma zarówno kamery czy mikrofony dla agencji detektywistycznych, jak i testy wierności wykrywające ślady nasienia na pościeli. Paweł Wujcikowski na brak klientów nie narzeka i domyśla się jakiego sprzętu używali kelnerzy podsłuchujący polityków w tzw. aferze taśmowej.



Pomysł na biznes w głowie Pawła Wujcikowskiego zrodził się podczas studiów, kiedy poznał urządzenia podsłuchowe od strony technicznej. Przeglądając ofertę podobnego sprzętu w Polsce doszedł do wniosku, że jest potencjał na założenie własnego sklepu z akcesoriami detektywistycznymi. W ten sposób na rynku pojawił się pierwszy, a później kolejne sklepy o nazwie Spy Shop. Dziś przedsiębiorca zarządza sklepem internetowym Spyshop.pl oraz siecią punktów stacjonarnych zlokalizowanych w Szczecinie, Poznaniu, Krakowie, Katowicach, we Wrocławiu, a od niedawna także w Gdyni.
Oferta skierowana jest zarówno do firm detektywistycznych, przedsiębiorców jak i osób prywatnych. Dla właścicieli firm przygotowano szeroką gamę produktów: od urządzeń podsłuchowych i kamer, przez specjalistyczny sprzęt kryminalistyczny, po akcesoria obronne. Do firm skierowane są także takie produkty jak: szyfrujące telefony komórkowe dla biznesmenów i menedżerów czy systemy zabezpieczające sale konferencyjne przed szpiegostwem gospodarczym. Klienci indywidualni również znajdą coś dla siebie. Studentów może zainteresować mikrosłuchawka lub zestaw egzaminacyjny z zakamuflowaną kamerą. Podejrzewający zdradę partnerzy mogą pomyśleć o kamerze ukrytej w budziku lub lampie wykrywającej ślady spermy na pościeli. Przebojem są minikamery, których sprzedaż wzrosła w 2013 roku o 110%.
- Afera taśmowa, ale też zainteresowanie mediów tematem bezpieczeństwa informacji, pomogły społeczeństwu zrozumieć, jak ważna jest ochrona naszej prywatności. To wpływa bezpośrednio na zainteresowanie naszą ofertą – przyznaje właściciel SpyShop.
Czy żona kupująca sprzęt do podsłuchiwania męża i odwrotnie to częsty obrazek czy raczej mit?

Zdarzają się sytuacje, kiedy pomyślny przebieg sprawy rozwodowej wymaga przedstawienia jasnych i ostatecznych dowodów. Nasz sprzęt to ułatwia. Nie powiedziałbym jednak, że zdradzani partnerzy stanowią największy odsetek naszych klientów. To jedna z grup, na której potrzeby staramy się odpowiadać najlepiej, jak potrafimy.
O tym, jakiego sprzętu mogli użyć kelnerzy w restauracji Sowa i Przyjaciele oraz czy zdradzani partnerzy są częstymi klientami sklepu przeczytaj w rozmowie z Pawłem Wujcikowskim na portalu MamBiznes.pl.
Grzegorz Marynowicz
































































