REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

"Splot wielu czynników, a później efekt domina". Co było przyczyną blackoutu w Hiszpanii?

2025-05-01 16:00
publikacja
2025-05-01 16:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Splot wielu czynników, które indywidualnie mogłyby być do opanowania, jednak zadziały się w jednym momencie, a potem efekt domina – takie przyczyny blackoutu, który w poniedziałek sparaliżował Hiszpanię i Portugalię, wskazał w rozmowie z PAP dr hab. inż. Henryk Kocot z Politechniki Śląskiej.

"Splot wielu czynników, a później efekt domina". Co było przyczyną blackoutu w Hiszpanii?
"Splot wielu czynników, a później efekt domina". Co było przyczyną blackoutu w Hiszpanii?
fot. gunawand3570 / / Shutterstock

Do awarii doszło w poniedziałek około południa. Przerwa w dostawach prądu sparaliżowała ruch uliczny, uziemiła samoloty, zatrzymała kolej, uwięziła wiele osób w windach i wagonach metra. Szpitale pracowały w trybie awaryjnym. We wtorek dostawy energii elektrycznej zostały ustabilizowane, jednak skutki awarii nadal są odczuwalne. Przyczyna nadal jest nieznana, portugalskie służby oświadczyły, że nie był to wynik ataku hakerskiego.

„Na bazie wiedzy dostępnej na teraz, moim zdaniem przyczyną awarii był splot jakichś czynników, które indywidualnie mają mniejsze znaczenie i byłyby do opanowania, a które w tym przypadku się na siebie nałożyły. Na razie są to jednak tylko spekulacje” – powiedział PAP dr hab. inż. Henryk Kocot, prof. Politechniki Śląskiej.

Ekspert dodał, że operatorzy systemu danego kraju na co dzień pilnują bezpieczeństwa sieci elektroenergetycznych. „Ci w Hiszpanii na pewno też tak robią, ale tutaj mieliśmy do czynienia ze wspomnianym efektem domina. Automatyka to pewien system naczyń połączonych. Jeśli z jakichś przyczyn wyłączony zostanie jeden element systemu, te obciążenia przejmują inne elementy, które następnie zaczynają pracować na granicy swoich możliwości. Kiedy one się z kolei przeciążą, problem idzie dalej i dalej, a proces zaczyna się sam napędzać” – wskazał.

Naukowiec pytany, czy hipotetycznie awarie o takiej skali mogłyby być spowodowane czynnikami pogodowymi, np. nagłym wzrostem temperatury, potwierdził to, choć z pewnymi zastrzeżeniami.

„Nagły wzrost temperatury może być powodem blackoutu, ponieważ przy wyższej temperaturze zdolności przesyłowe sieci są mniejsze, obniżone są też zdolności produkcyjne elektrowni cieplnych, a z drugiej strony włącza się więcej urządzeń typu klimatyzacja czy chłodnie. Ale procesy cieplne mają długą tzw. stałą czasową, nie są gwałtowne, a dodatkowo operatorzy systemów monitorują prognozy i są przygotowani na różne sytuacje. Dlatego raczej nie wiązałbym awarii z pogodą – nie wiem jednak, jakie panowały wczoraj warunki pogodowe na tym terenie” – powiedział.

Wakacje na giełdzie

Kocot ocenił, że przyczyny awarii będą znane dopiero za jakiś czas. „To są długie i obszerne analizy zapisów rejestratorów zdarzeń w systemie oraz prac na modelach, gdy próbuje się odtworzyć sytuację, która miała miejsce” – powiedział naukowiec z Katedry Elektroenergetyki i Sterowania Układów na Wydziale Elektrycznym Politechniki Śląskiej.

Ekspert podkreślił również, że powrót do sytuacji wyjściowej po blackoucie o takim zasięgu nie dzieje się na zasadzie pstryknięcia włącznika światła.

„Jeżeli awaria ma średni zasięg, np. podczas burzy wyłącza się jedna stacja, wtedy miasto - albo jakiś jego fragment - traci zasilanie. W takim przypadku cały system pracuje, tylko mamy lokalne wyłączenie. Po poprawie pogody i ewentualnych naprawach załącza się z powrotem napięcie i energia eklektyczna znów może płynąć do domów. Natomiast, jeśli wszystkie elementy tej układanki zostały rozsypane, to mamy do czynienia z układaniem puzzli – fragment po fragmencie, a potem łączenie tego w całość. Najpierw uruchamiane są mniejsze, lokalne elektrownie w jednym mieście, drugim, potem system trzeba jeszcze zsynchronizować w całość. To może trwać nawet do kilku dni” – wskazał Kocot.

Ekspert przypomniał też, że w Europie działa jeden wspólny system, w którym każdy działa na każdego, choć to zależy od położenia i wielkości danego kraju. „Gdyby taki problem jak wczoraj miał miejsce np. w Niemczech, to najpewniej bardzo byśmy to odczuli” – ocenił.

Dodał, że w przypadku takich awarii pierwszym krokiem sąsiedniego kraju jest próba odcięcia się od niebezpiecznych rejonów, „ale wtedy trzeba być dobrze zbilansowanym wewnątrz własnego kraju”.

Agnieszka Kliks-Pudlik (PAP)

akp/ bar/ jpn/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (6)

dodaj komentarz
abcx
Taaa "Splot wielu czynników" - nikt się głośno nie odważy powiedzieć prawdy bo to mocno nie poprawne politycznie jest i podważa sens kierunku polityki UE...
derper
Powiedz zatem ty jaka była prawda :-)
fiat126p
Przyznanie się do nie zabezpieczenia przed rosyjskim sabotażem też nie jest poprawne politycznie.
Jeżeli mają w gotowości konwencjonalne elektrownie to na razie OZE nie jest bezpośrednią przyczyną. Ratunkiem jest odłączanie rejonu blackoutu (wielkości znacznie mniejszej niż państwo) i do czasu naprawy reglamentacja dostaw prądu
Przyznanie się do nie zabezpieczenia przed rosyjskim sabotażem też nie jest poprawne politycznie.
Jeżeli mają w gotowości konwencjonalne elektrownie to na razie OZE nie jest bezpośrednią przyczyną. Ratunkiem jest odłączanie rejonu blackoutu (wielkości znacznie mniejszej niż państwo) i do czasu naprawy reglamentacja dostaw prądu do niego z sąsiedztwa. To niestety przy pełnej synchronizacji sieci jest kłopotliwe. Ale Ukraińcy to przerabiali, tyle, że sieć b. ZSRR była projektowana z dużym nadmiarem, czego nie ma na "zachodzie".
1984
Czyli jak w przypadku większości katastrof - splot wielu czynników, z których każdy z osobna to pikuś. Jeżeli nie było tu tzw "siły wyższej" czyli jakiegoś wpływu pogody, aktywności słonecznej, pożaru itp to powinniśmy wyciagnąć lekcje na przyszłość.

Wyraźnie w tej bardzo skomplikowanej układance "coś nie pykło"
Czyli jak w przypadku większości katastrof - splot wielu czynników, z których każdy z osobna to pikuś. Jeżeli nie było tu tzw "siły wyższej" czyli jakiegoś wpływu pogody, aktywności słonecznej, pożaru itp to powinniśmy wyciagnąć lekcje na przyszłość.

Wyraźnie w tej bardzo skomplikowanej układance "coś nie pykło" i system się rozsypał. A co robi polskie MKiŚ? Mniej niż nic, nawet wprowadzenie dynamicznych taryf dla prosumentów, aby jakoś zapanować nad oddawaną energią odroczyli. Historia, także ta najnowsza jak w Hiszpanii, uczy tylko tego, że niczego nie nauczyła...
tomitomi
lewacka ideologia , łamie prawa fizyki , trzeba się szykować na wiele nieprzyjemnych niespodzianek ! .... choróbsko samo , tak szybko nie odpuści ,,,,;-((((
tomitomi
.... no i wstyd się przyznać , i nie wolno !

Powiązane: Energetyka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki