Trwa ustalanie przyczyn tragedii. Rosjanie powołali specjalną komisję, która ma sprawdzić przyczyny wypadku. Według niepotwierdzonych doniesień maszyna prezydencka aż 4 razy podchodziła do lądowania. "Przyczyną katastrofy rządowego samolotu Tu-154 mogła być awaria techniczna lub błąd człowieka" - uważa doświadczony pilot samolotów pasażerskich Dariusz Sobczyński, cytowany w TVN24.
Z innej relacji wynika, że bardziej prawdopodobną wersją jest błąd pilota. "- Ślady na miejscu katastrofy wskazują, że samolot leciał zbyt nisko i nie na osi pasa startowego. Gdy pilot się zorientował, było już za późno na uratowanie maszyny" - mówił dziennikarzowi TVN pilot, który wielokrotnie lądował na lotnisku pod Smoleńskiem. Dalsza relacja pilota zdaje się potwierdzać tą tezę. Złe warunki pogodowe, ślady na drzewach, o które miał zawadzić samolot, szczegóły podejścia do lądowania - zwiększenie ciągu silników w ostatniej chwili przed katastrofą - "W tym momencie nie było już możliwości uratowania się" - dodawał pilot.
Warunki pogodowe na lotnisku w Smoleńsku były trudne. Białoruska kontrola lotów ostrzegała pilotów o panujących warunkach.
Bezpośrednią przyczyną katastrofy było zaczepienie o drzewa przy próbie lądowania. "Główny Prokuratur Rosji potwierdziła, że samolot podczas lądowania zaczepił o wierzchołki drzew z powodu gęstej mgły" - poinformował oficjalny przedstawiciel rosyjskiej prokuratury Marina Gridniewa, cytowany w "Gazecie".
Trwa także poszukiwanie czarnych skrzynek z samolotu.
Według najnowszych doniesień, z godziny 16:10, odnaleziono już dwie czarne skrzynki.

































































