REKLAMA

"Speechgate", czyli plagiat w wystąpieniu żony Donalda Trumpa

2016-07-20 17:19
publikacja
2016-07-20 17:19
"Speechgate", czyli plagiat w wystąpieniu żony Donalda Trumpa
"Speechgate", czyli plagiat w wystąpieniu żony Donalda Trumpa
fot. Jonathan Drake / / FORUM

Afera "Speechgate", czyli pojawienie się fragmentów wystąpienia Michelle Obamy w przemówieniu żony Donalda Trumpa, Melanii, ukazała skalę chaosu i amatorszczyzny w sztabie wyborczym republikańskiego kandydata na prezydenta - oceniają komentatorzy w USA.

Melania przemawiała w pierwszym dniu konwencji Republikanów w poniedziałek wieczorem (czasu lokalnego). Większość przemówienia poświęciła mężowi, wychwalając jego zalety. Jej występ oceniono znakomicie.

Okazało się, że całe fragmenty przemówienia były niemal dosłownie skopiowane z mowy żony Baracka Obamy, Michelle, na konwencji w Denver w 2008 r., gdy Obama został oficjalnie kandydatem Demokratów w wyborach prezydenckich.

Według pierwszych przecieków ze sztabu Trumpa, był on wściekły z powodu wpadki. Spekulowano, że jego speechwriterzy (autorzy przemówień) ułatwili sobie zadanie, ściągając tekst z przemówienia Michelle. Skandal obszernie komentowali dziennikarze prawicowej telewizji Fox News. Niektórzy próbowali tłumaczyć, że we wszystkich tego rodzaju przemówieniach wygłaszanych przez żony polityków z natury rzeczy mogą się przypadkiem znaleźć podobne sformułowania.

W środę rano w wywiadzie dla telewizji ABC Good Morning America szef kampanii Trumpa, Paul Manafort, oświadczył: Jeśli o nas chodzi, było to przemówienie Melanii. Tłumaczył, że w przemówieniu zdarzały się te same słowa, co w mowie Michelle Obamy, ale uczucia były Melanii.

Tymczasem okazało się, że Melania sama całkowicie zmieniła tekst wystąpienia, napisanego dla niej przez dwóch profesjonalnych speechwriterów. Nie wiadomo na razie, czy zrobiła to za wiedzą Trumpa lub kogokolwiek z jego sztabu.

Według ABC News w pisaniu ostatecznej wersji pomagała żonie kandydata przyjaciółka rodziny, Meredith McIver, była tancerka, która pracowała przy pisaniu niektórych książek sygnowanych przez Trumpa jako autora. Manafort jednak temu zaprzeczył, twierdząc, że tylko Melania napisała przemówienie.

"New York Times" wyraził zdumienie, jak mogło dojść do takiej wpadki, skoro od dawna wiadomo, że wykrycie plagiatu nie stwarza dziś żadnego problemu - służą do tego darmowe programy komputerowe. Od dawna jednak donoszono o bałaganie w sztabie kampanii Trumpa, gdzie zatrudniono przypadkowe, nieprofesjonalne osoby. Pierwszym szefem jego sztabu był nieznany szerzej Corey Lewandowski, który pełnił rolę nie tylko jego doradcy, lecz także ochroniarza - na wiecach kandydata blokował dostęp do niego i wdawał się w przepychanki z dziennikarzami. Manafort, który go zastąpił, miał wprowadzić porządek i poprawić wizerunek Trumpa. Udało się to tylko częściowo - kontrowersyjny miliarder rzadziej ostatnio szokuje opinię spontanicznymi, radykalnymi wypowiedziami i przemawia z telepromptera.

W kręgach komentatorów politycznych o skandalu mówi się już o "Speechgate".

Opinie o skutkach skandalu na kampanię Trumpa są podzielone. Przeważa opinia, że sprawa nie będzie miała znaczenia dla jego zwolenników, ale że dostarcza sztabowi Hillary Clinton amunicji do atakowania kandydata GOP.

Z Cleveland Tomasz Zalewski (PAP)

tzal/ az/ kar/

Źródło:PAP
Tematy
Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Komentarze (4)

dodaj komentarz
~adam239
Ale kogo takie bzdety interesują. Za to Clintonówna powiedziała że jak zostanie prezydentem to zabroni krytykować siebie (prezydenta) i o tym jakoś dziwnie jest cisza. Ciekawe ?
~zada
Przeciwnicy Trumpa rozdmuchują problem by słowa pani Clinton mogły przejść cicho ;-)
To jest taka medialna nagonka jednych na drugich.
~lol
Sam fakt, że przemówienie mogło być podobne nie jest aż tak żenujące jak fakt, że pozatrudniał idiotów jakby był bez grosza
~Jan
Melani sama zmieniła tekst. Zresztą zacytowała powiedzenie powszechnie używane w Ameryce w mowie potocznej. U nas nazywa się to przysłowie. Więc po co te sceny? Lewacki establiszment przeczuwa porażkę i wali ze strachu w galoty. Trumpf chce wycofać Stany z tych wszystkich nie efektywnych międzynarodówek które nic nie Melani sama zmieniła tekst. Zresztą zacytowała powiedzenie powszechnie używane w Ameryce w mowie potocznej. U nas nazywa się to przysłowie. Więc po co te sceny? Lewacki establiszment przeczuwa porażkę i wali ze strachu w galoty. Trumpf chce wycofać Stany z tych wszystkich nie efektywnych międzynarodówek które nic nie dają oprócz dobrze płatnych posad z zerową odpowiedzialnością. Typu unicef, onz, nato i inne. Jeśli by to zrobił to istnienie tych tworów bez stanów a przede wszystkim bez Amerykańskiej składki nie ma sensu. To gdzie te nieroby pójdą do pracy?

Powiązane: Wybory w USA

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki